Pupilla Libertatis
Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
119 obserwujących
1445 notek
1823k odsłony
856 odsłon

Handel Zagraniczny

Wykop Skomentuj6
W dyskusji pod moją poprzednią notką: „Każdy zyskuje na wymianie” chciałem podeprzeć się artykułem z książki: „Fałsz Politycznych Frazesów”, ale nie mogłem go znaleźć w Sieci. No to publikuję poniżej stosowny rozdział, a wszystkim polecam tę książkę, bo jest tam dobrze wyjaśnione dlaczego większość frazesów jakimi karmią nas w propagandzie lewicowi politycy to są bzdury.
Bardzo fajne porównanie operowania fałszywymi frazesami dał David Friedman w „Ukrytym Ładzie” (ten podręcznik do ekonomii życia codziennego też polecam!). Napisał, że dzisiejsi dziennikarze i politycy operują teoriami ekonomicznymi, które już 200 lat temu zostały obalone, czyli to tak, jakby zastanawiali się oni czy księżycowa misja „Apollo” nie uderzy w pierwszą krystaliczną sferę znajdującą się na orbicie Księżyca, co przewidywała teoria Ptolemeusza.
Przytacza on trzy (które przepisuję w skrócie) najbardziej rozpowszechnione frazesy, które wyznają mainstreamowi dziennikarze i politycy, a które zostały obalone już w 1817 roku przez Davida Ricardo w „Zasadach ekonomii politycznej i opodatkowania”:
  1. Przyczyną deficytu w handlu USA z Japonią jest to, że amerykański przemysł nie jest wystarczająco dobry w produkcji dóbr, koszty USA są za wysokie, a jakość za niska.
  2. Jeśli USA wprowadzą cła, a Japończycy ich nie wprowadzą, to bilans handlu USA z Japonią się poprawi.
  3. Nadwyżka handlowa jest dobra, a deficyt handlowy jest zły.
Poniżej cytuję w całości rozdział: "Handel międzynarodowy to całkiem coś innego i dlatego winno nim kierować państwo." z cyklu artykułów opublikowanych w książce „Fałsz Politycznych Frazesów”.
 
Grzegorz GPS Świderski

  "Jestem za wolnym handlem ze wszystkimi krajami" - pisał Thomas Jefferson w liście do Elbridge Gerry w roku 1799.
"Musimy konkurować, nie wycofywać się" - powiedział prezydent William Jefferson Clinton w roku 1993 na temat handlu międzynarodowego.
 
 
Jednak na początku obecnej kadencji, Departament Handlu Stanów Zjednoczonych (United States Commerce Department) zarzucił 19 zagranicznym firmom uprawianie "dumpingu" stali na rynku amerykańskim, czyli jej domniemaną sprzedaż w Stanach Zjednoczonych po cenach niższych niż na rynku krajów pochodzenia towaru. Departament nałożył tymczasowe cło w wysokości do 109,22%. Wprowadzenie cła było w efekcie embargiem na zagraniczną stal wprowadzonym z dnia na dzień. Pogorszyło to także konkurencyjną pozycję sektorów gospodarki amerykańskiej korzystających ze stali, przedsiębiorstw takich jak producenci rur, samochodów oraz lodówek.
Taki dwulicowy język sterowanego handlu oczywiście odpowiada Waszyngtonowi. Jest to próba zamglenia języka negocjacji w czymś, co ekonomista Milton Friedman nazywa waszyngtońskim "żelaznym trójkątem", w skład którego wchodzą ustawodawcy, urzędnicy i grupy reprezentujące określone interesy (w tym także wielki biznes). Friedman twierdzi, że w sytuacji, kiedy zagraniczny rząd subsydiuje swoje towary eksportowe, to mimowolnie dotuje on także konsumentów w krajach importujących te towary - jest to dar, którego nie wolno odmawiać. Konsumenci winni mieć "wolny wybór", to znaczy powinni decydować o tym co kupują, bez względu na źródło pochodzenia towaru. Takie jest też znaczenie terminu "wszechwładza konsumenta" używanego tak często przez W. H. Hutta i Ludwiga von Misesa.
Kierowany handel, z drugiej strony, decyzję wyboru oddaje "żelaznemu trójkątowi", uzyskując współpracę ustawodawców za pieniądze komitetów działań politycznych (political action committee). W związku z tym odszyfrowanie wymijających stwierdzeń interwencjonistów w sprawach wolnego handlu i kierowanego handlu nie jest łatwe, bowiem interwencjoniści nie zawsze mówią to, co mają na myśli i nie zawsze też mają na myśli to, co mówią.
Chcę tu stwierdzić, że kierowany handel lekceważy logikę konkurencji czy to krajowej, czy zagranicznej. Lekceważy korzyści płynące z geograficznego podziału pracy i dlatego także lekceważy cały handel. Handel może funkcjonować tylko wtedy, gdy zawierane transakcje są korzystne zarówno dla sprzedającego, jak i kupującego. W handlu międzynarodowym kierowany handel opiera się rzekomo na potrzebie "wzajemności". Mówi się, że zmniejszenie ceł w jednym kraju jest uzależnione od podjęcia przez partnerów handlowych tego kraju podobnych kroków. Oto i cala filozofia "jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie" genewskiej organizacji o nazwie "Układ Ogólny w Sprawie Ceł i Handlu" (General Agreement on Tariffs and Trade - GATT), która blisko osiem lat spędziła na staraniach, by uzyskać zatwierdzenie swych redukcji ceł w ramach tak zwanej rundy urugwajskiej. Zasada wzajemności lub kierowany handel prawią zatem tylko mile słówka mądrości polegającej na uzyskiwaniu korzyści komparatywnych. Jak pisał Adam Smith w "Bogactwie narodów":
Jeżeli jakiś zagraniczny kraj może dostarczyć nam towar taniej, niż my sami jesteśmy go w stanie wyprodukować, to lepiej kupmy go od nich... dla siebie i dla części naszego przemysłu, która wykorzysta go w sposób pozwalający nam uzyskać pewną przewagę. W ten sposób przemysł krajowy nie poniesie uszczerbku, będzie jedynie musiał znaleźć sposób swojego funkcjonowania przynoszący największą korzyść.
Tak więc kiedyś wielki biznes popierał wolny handel - w pełni i bez żadnych zastrzeżeń - tzn. szeroką międzynarodową konkurencję, jednostronną wolną wymianę (w razie potrzeby), pełną władzę konsumenta i jego prawo wolnego wyboru. Wzajemność nie była jedynie zwodniczą taktyką.
Rozważmy przykład z przeszłości. Miejsce - Wielka Brytania, czas - lata 20-te, 30-te i 40-te XIX wieku. Był to okres obowiązywania ustaw zbożowych (Corn Laws) wprowadzonych w roku 1815, nakładających wysokie cła na import zboża w celu utrzymania dochodów ziemiaństwa po zakończeniu wojen napoleońskich, a wraz z którymi zakończyła się francuska zbrojna ingerencja w brytyjski handel. Ustawy zbożowe kładły ciężkie brzemię okresu pokojowego na barkach robotników i ubogich, wywołując gwałtowną zwyżkę cen chleba i utrzymując tę grupę częstokroć na granicy głodu. Na taką scenę wkraczają dwaj biznesmeni, zwolennicy wolnego handlu z branży tekstylnej z Manchesteru - John Bright i Richard Cobden. Obaj wchodzą do Parlamentu, aby bezpośrednio toczyć walkę o wolny handel. Obaj popierają i propagują cele Ligi Przeciwko Ustawom Zbożowym (Anti-Corn Law League), XIX-wiecznej inicjatywy zgoła odmiennej od dzisiejszych protekcjonistycznych grup interesów handlowych. Celem Ligi było całkowite obalenie ustaw zbożowych, bez żadnych "jeżeli", "i" czy "ale". Liga publikowała cale tony literatury propagandowej. Agitowała poprzez ówczesne środki masowego przekazu za jednostronnym, wolnym handlem.
John Bright odznaczał się szczególną elokwencją w czasie swych podróży po kraju, kiedy promował wolny handel. Mówił - "Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj" - mając na myśli chleb nie obciążony wysokimi dotacjami. Atakował posiadaczy ziemskich jako "Konserwatystów", którzy w pogardzie mają wspólne dobro koncentrując się wyłącznie na interesach własnej klasy i sprawując kontrolę nad Parlamentem w celu niedopuszczenia na rynek obcego zboża i utrzymania wysokich czynszów dzierżawnych. Dowodził, że protekcjonizm otworzył bramę dla odwetowych ceł przeciwko eksportowi wyrobów produkowanych w Anglii i jednocześnie pozbawił ubogich taniego chleba.
Liga rozpowszechniała argumenty za wolnym handlem, czasami w formie rymów, takich jak następujące:
Choć brzemię ciężkie gnie nam kark,
ustaw kres nie zmilknie glos,
Aż jak Jerycha mur Protekcja runie,
I od podatku wolny da nam chleb.
 
Wolny handel niczym ogniwa,
Jeden kraj z drugim złączy
I pogodzi prawo człeka,
z prawami wszystkich braci.
 
W sposób zgoła niezamierzony atak Ligi, Brighta i Cobdena na protekcjonizm dał początek nowemu myśleniu, nowej szkole ekonomii - Szkole Manchesterskiej, którą stworzyła grupa biznesmenów i ekonomistów popierających nie tylko wolny handel, ale także koncepcję polityki minimalnej ingerencji państwa w sprawy ekonomiczne (fr. laisser faire, funkcjonujące w angielszczyźnie - red.). Jednak decydujący argument w debacie nad wolnym handlem przyszedł nie w formie retorycznego stwierdzenia, lecz w postaci grzyba - zarazy - która zaatakowała plantacje ziemniaków w Stanach Zjednoczonych w roku 1843, a następnie szybko dotarła do Europy, w szczególności do Irlandii. Następstwem tego był wielki głód w Irlandii (ziemniaki stanowiły tam podstawę pożywienia), a sytuację pogorszyły jeszcze bardziej gwałtownie rosnące ceny chleba w tym kraju. Ogółem około 240 000 Irlandczyków umarło z głodu lub chorób wywołanych niedożywieniem, co zapoczątkowało masową emigrację do Ameryki, Australii i Kanady.
Premier Robert Peel, zaszokowany rozwojem wypadków, zaczął wspierać ideę uchylenia ustaw zbożowych i 26 czerwca 1846 roku jego propozycja w sprawie uchylenia weszła w życie. Koniec kierowanego handlu. O wzajemne zmniejszenie ceł ze strony swych partnerów handlowych Wielka Brytania ani nie prosiła, ani ich nie ujrzała. I w taki właśnie sposób Wielka Brytania weszła we wspaniałą erę wolnego handlu, ekspansji przemysłowej i wyższego standardu życia, odnoszącego się także do robotników i biednych. Co więcej, Wielka Brytania stała się nawet najpotężniejszym na świecie mocarstwem ekonomicznym XIX wieku.
A więc jednostronny wolny handel i wszechwładza konsumenta. Jakaż różnica w porównaniu z poglądami dzisiejszych zwolenników kierowanego handlu.
William H. Peterson
Przelożył Marek Albigowski

Każdy zyskuje na wymianie <- poprzednia notka
następna notka ->Samorząd 2010

 

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale