Pupilla Libertatis
Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
144 obserwujących
1737 notek
2204k odsłony
  903   0

Czy Białoruś uratuje cywilizację łacińską?

Białorusini chcą zawiązać z nami konfederację na wzór Rzeczpospolitej Obojga Narodów!!! Tu jest artykuł na ten temat:Konfederacja Polski i Białorusi – cytuję fragment:

„Niniejszy artykuł jest tylko próbą zachęcenia do dyskusji na temat inicjatywy przeprowadzenia dwóch referendów -- jednego na terenie Rzeczypospolitej Polskiej, a drugiego na terytorium Republiki Białorusi -- z jednakowym pytaniem:
„Czy jesteś za zjednoczeniem Rzeczypospolitej Polskiej i Republiki Białorusi w jedno państwo w ramach konfederacji, członka Unii Europejskiej, gwarantujące zachowanie pełnej równości władzy państwowej polskiemu i białoruskiemu narodowi?"
Rezultaty referendum będą miały tylko charakter doradczy i nie będą wiążące dla organów władzy państwowej obu państw. Nawiasem mówiąc, niniejsza publikacja nie jest kampanią na rzecz konkretnego wyniku referendum, ale nastawiona jest wyłącznie na rozpoczęcie publicznej debaty na temat tej inicjatywy.”

Chcielibyście takiej konfederacji?
By utrudnić odpowiedź na to pytanie wybieram kilka fragmentów z dyskusji konserwatystów, którą toczyli jakiś czas temu. Dyskusja składa się z artykułów, do których podaję poniżej odnośniki i cytuję fragmenty, by zachęcić Was do przeczytania całości. Przeczytajcie to, a potem zastanówcie się czy warto z Białorusią się zjednoczyć, czy nie, i, proszę, napiszcie o tym w komentarzach.
 
Grzegorz GPS Świderski

Sytuacja na Białorusi zawsze budziła, budzi oraz budzić będzie i powinna żywe zainteresowanie polskiej opinii publicznej. Jest to przecież kraj, którego naturalnym współgospodarzem są Polacy (…)
Jakie zatem powinny być priorytety naszej polityki (…) wobec tej państwowości białoruskiej? (…) Po pierwsze wszystkimi dostępnymi naszej dyplomacji i innymi środkami strzec samodzielnego istnienia tego państwa i stymulować jego faktyczną niezawisłość od Rosji (…) dbałość o niepodległość Białorusi implikuje także, logicznie i etycznie, powstrzymywanie się od jakiejkolwiek interwencji w wewnętrzne sprawy tego państwa (…) Po drugie, uprawniona troska o interesy obywateli narodowości polskiej tego państwa, ich kulturalne, oświatowe, polityczne, społeczne i materialne potrzeby, a także o zachowanie polskiego dziedzictwa historycznego. (…) Po trzecie, troszczyć się o pełną wolność Kościoła katolickiego na tym obszarze, o zagwarantowanie jego materialnych i duchowych potrzeb duszpasterskich. (…)
Jak, w świetle powyższych priorytetów, prezentuje się nasza (?) polityka białoruska? Otóż, stanowi ona tak dokładne ich zaprzeczenie, że gorszej już nie mogliby prowadzić jawni wrogowie Polski. (…)
Oficjalną motywacją tego obłędu jest oczywiście ideologiczny pryncypializm w obronie „standardów demokracji i praw człowieka”. Ideologia zatem (…) tak zaślepia naszych „umiłowanych przywódców”, że dla jej upragnionego i wyimaginowanego triumfu gotowi są pchnąć z powrotem Białoruś w objęcia ZbiR-a (…)
Jest tajemnicą poliszynela, że na Białoruś łasym okiem spoglądają międzynarodowi geszefciarze pokroju „filantropa” Sorosa. (…)
Polska oficjalna polityka nadal jest zaprogramowana na robienie zamieszania i zadymy w sąsiednim kraju (…) Tak wygląda każdy scenariusz tzw. kolorowej rewolucji. Udało się na Ukrainie i w Gruzji, ale nie udaje się na Białorusi. Dlaczego się nie udaje? Bo, po pierwsze, żadna poważna siła społeczna nie popiera takiego scenariusza. (…) Po drugie, w ogromnej większości naród białoruski nie życzy sobie radykalnych zmian pod sztandarem USA czy UE. (…) Każdy, kto był na Białorusi i pojechał tam nieuprzedzony – widział kraj spokojny, zadbany, bez patologii widocznej na ulicy, kraj ludzi żyjących stabilnie i w miarę dostatnio. (…) Dajmy spokój Białorusiom, niech sami decydują o swoim losie, nie bawmy się w wyzwolicieli i zbawców, bo naprawdę nie mamy im niczego do zaproponowania.
Do napisania tego artykułu zmotywowały mnie ostatnie teksty pana Jana Engelgarda "Drugiego Majdanu nie było i nie będzie" na stronie konserwatyzm.pl oraz pana profesora Jacka Bartyzela „Anakonda dusi Białoruś” na stronie piotrskarga.pl (…)
Zgadzam się z panami, że na Białorusi panuje pokój. Tylko czy każdy pokój kontrrewolucjonista powinien uwielbiać? Raczej jest to pokój na porewolucyjnych zgliszczach. Do szczerej euforii wobec eleganckich zwycięstw Łukaszenki, którą daje się czuć w kręgach zachowawczych w Polsce chciałbym dorzucić trochę dziegciu, bo prawda zawsze boli. Otóż Łukaszenka nie jest kontrrewolucjonistą. (…)
Na Białorusi nadal działa posowieckie ustawodawstwo odnośnie aborcji. (…) Druga rzecz – stosunek do własności prywatnej. Udział przedsiębiorstw prywatnych w gospodarce białoruskiej nigdy nie przekraczał 20% (…) Trzeci wątek - stosunek do Kościoła. (…) wobec Kościoła nadal są stosowane istotne ograniczenia, które wynikają z postsowieckiej mentalności trzymających władzę. (…) Wreszcie sprawa Polaków. (…) Śmiem twierdzić, że rząd Łukaszenki o wiele skuteczniej zlikwiduje realną polskość na Białorusi, niż każdy ultranacjonalistyczny rząd białoruski, jeżeliby taki miał możność powstać. Przy otwartej konfrontacji, ale szerokich możliwościach działania, które wtedy mogą zaistnieć, Polacy dadzą sobie rady i obronią się. Natomiast taktyka cichego stopniowego uduszenia jest nadzwyczaj niszcząca. (…)
Rozumiem, skąd w kręgach zachowawczych w Polsce jest taki zachwyt Aleksandrem Łukaszenką. Mając przed sobą mroczną perspektywę szerzenia bluźnierstw i błędów Unii Europejskiej, nie mając oparcia we własnej elicie, rozpaczliwie rozglądają się za charyzmatycznymi przywódcami, zdolnymi wywrócić stół polityki europejskiej i zrealizować rekonkwistę. Lecz Łukaszenka nie jest konkwistadorem. Można go nazwać wschodnim barbarzyńcą, i jako taki budzi pewien respekt, w tym sensie, w którym budzi respekt prawo naturalne, przestrzegane w jakimś stopniu przez barbarzyńców. Jak inny barbarzyńca Adolf Hitler przestrzega on zasad hierarchicznych i tradycyjnych metod zarządzania. (…)
(…) nie ma w Polsce konserwatysty – mnie przynajmniej nic o tym nie wiadomo – który by liczył na to, że (parafrazując tytuł artykułu p. Stralcov-Karwackiego, który w świetle faktów należy określić jako dowcipny) „Aleksander Łukaszenka uratuje cywilizację łacińską”. (…)

Blogerzy <- poprzednia notka
następna notka -> Skąd się biorą komentarze?

 

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale