Pupilla Libertatis
Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
144 obserwujących
1736 notek
2203k odsłony
  1350   0

Rozdział Kościoła od państwa

Chciałbym wytłumaczyć na czym moim zdaniem powinien polegać rozdział Kościoła od państwa [1]. Otóż oddzielenie państwa od religii polega na tym, że prawo nie powinno kodyfikować przykazań moralnych. Ale to nie znaczy, że prawo może być z moralnością niezgodne. Prawo musi być zgodne z moralnością, ale nie może być jej kodyfikacją. W tym nie ma sprzeczności.
Podam przykład. Przykazanie zabrania cudzołóstwa. A zatem prostytutka grzeszy. Gdy państwo nie jest oddzielone od religii, to to przykazanie będzie skodyfikowane w prawie państwowym. A zatem będzie zakazana prostytucja i zdrady małżeńskie. A zatem państwo będzie stosować przemoc wobec ludzi, którzy będą odbywać pozamałżeńskie stosunki seksualne. Taka kodyfikacja będzie niemoralna. Takie postępowanie prawne i polityczne jest charakterystyczne dla cywilizacji bizantyjskiej [2] czy turańskiej.
Moralność chrześcijańska dotyczy wszystkich. A więc wszystkim nie wolno popełniać zdrad małżeńskich. Ale takie przykazanie nie zezwala na to, by móc wobec grzesznika stosować przemoc. Nie wolno cudzołożyć, ale nie wolno też rzucać kamieniem w prostytutkę, nie wolno jej pobić, zabić, związać czy wrzucić do lochu. Moralność tego zabrania. A więc państwu też nie wolno. I poddanego i władcę obowiązuje ta sama moralność, więc jeśli każdemu człowiekowi z osobna nie wolno rzucać kamieniem w prostytutkę, to i władcy nie wolno. Prawo musi być zgodne z moralnością. A zatem nie może zakazywać zdrad małżeńskich. Takie postępowanie prawne i polityczne jest charakterystyczne dla cywilizacji łacińskiej [3].
Bardzo łatwo jest zrozumieć jakie prawo jest moralne, a jakie nie. Prawo to zawsze stosowanie przemocy - to zawsze jakiś zakaz lub nakaz, który będzie egzekwowany przy pomocy siły fizycznej, lub groźby jej użycia. Jeśli każdy pojedynczy człowiek może użyć przemocy, lub jej groźby, może użyć siły fizycznej i będzie to moralne, to może to stać się prawem. A jeśli każdy człowiek w jakiejś sytuacji nie ma moralnego prawa stosowania przemocy, to nie ma prawa nią grozić, a zatem takie coś nie może stać się prawem.
Wolno zakazać [4] kradzieży, bo wolno mi indywidualnie stosować przemoc wobec złodzieja, który mnie okradnie. Wolno mi siłą odebrać to co ukradziono, wolno mi siłą odpierać ataki bandytów. Ale nie wolno zakazać cudzołóstwa, bo nie wolno mi indywidualnie stosować przemocy wobec cudzołożnika. To co wolno, a czego nie wolno zakazać, zależy od moralności, moralność jest nadrzędna wobec prawa. Dlatego pełna kodyfikacja moralności jest niemoralna, bo nie każdy grzech usprawiedliwia moralnie stosowanie przemocy wobec grzesznika.
Oddzielenie państwa od religii i Kościoła oznacza, że oddzielamy prawo państwowe od przykazań religijnych. Nie utożsamiamy tych praw, czynimy je różnymi, rozróżniamy je, stają się one osobnymi systemami prawnymi - po prostu wynosimy przykazania ponad prawo, czynimy moralność metaprawem.
To jest elementarna różnica między cywilizacją bizantyjską, turańską czy żydowską, a łacińską. W bizantyjskiej czy żydowskiej prawo i przykazania [5] to to samo, nie ma między nimi żadnych różnic, w ogóle nie ma na nie osobnych nazw, nie ma prawa moralnego i prawa stanowionego, prawa religijnego i świeckiego, jest po prostu Prawo. Wszystko co ustali władca, czy jakiś rabin, staje się po prostu prawem, władca jest jednocześnie przywódcą politycznym i duchowym. Władca polityczny jest ponad moralnością. Prawo to kodyfikacja moralności.
Cywilizacja łacińska jest inna, oddziela prawo religijne i moralne od stanowionego i wynosi moralność ponad ustawy [6]. Ustawy mogą wtedy regulować kwestie nie objęte prawem moralnym, ale muszą same być z moralnością zgodne. Ustawy nie mogą regulować kwestii moralnych, jeśli nie jest moralnym stosowanie przemocy by jakieś moralne przykazanie wymuszać siłą. Władza polityczna i duchowa zostaje podzielona - mamy osobnego władcę politycznego i osobnego duchowego czy religijnego. Władca polityczny ma ustanawiać sensowne prawo, a władca duchowy ma prawo oceniać czy jest zgodne z moralnością. Władca polityczny nie rozstrzyga o moralności, a władca duchowy nie ustanawia ustaw. Władca duchowy jest ponad władcą politycznym. Moralność jest ponad prawem. Ale prawo nie jest kodyfikacją moralności.


Wspólnotowa przemoc <- poprzednia notka
następna notka -> Ognisko

Lubię to! Skomentuj40 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo