Pupilla Libertatis
Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
128 obserwujących
1600 notek
2032k odsłony
535 odsłon

Róbta co chceta

Wykop Skomentuj
Liberalizm jest zły, bo to: „róbta co chceta”, a to jest złe. A zatem zapewne dobre jest: „nie róbta co chceta”, albo: „róbta co wam państwo każe”, czy też: „róbta co nie chceta”, a może: „nie pozwolimy wam robić co chceta”, albo: „nie wszystko co chceta powinno być dozwolone”, lub: „niektóre sprawy, których chceta, powinny być zakazane”. Które z tych stwierdzeń jest prawidłowe?
„Róbta co chceta” jest złe, ale: „wszystko co chceta jest zabronione” też jest złe. A zatem dobre jest coś pomiędzy, coś pośrodku, jakiś kompromis między tymi skrajnościami. Gdy wszystko wolno to źle a zatem powinny być jakieś zakazy. Ale gdy wszystko jest zakazane to też źle! A zatem coś dozwolone być powinno! A zatem ideał dobra to jakiś ograniczony zestaw zakazów. Zakazy są dobre. Ale nie wszystkie. Niektóre zakazy są złe.
Jak zatem odróżnić dobry zakaz od złego?
Wszystkie zakazy moralne są z definicji dobre, bo to one definiują dobro i zło. Dobro i zło to domena moralności. Tu się nie ma co zastanawiać - definicję trzeba przyjąć i tyle. Jedyny problem to tylko to, że istnieje wiele systemów moralnych z różnymi zakazami, które różnie definiują dobro i zło.
Ale ten problem zostawmy na inne rozważania. Załóżmy, że istnieje jeden, najlepszy, obiektywny, prawdziwy, sensowny, sprawdzony, dominujący i trwały system moralny - i to on obiektywnie określa to, co jest dobre, a co złe.
Gdy przyjmiemy ten system to teraz możemy rozważać, które zakazy prawne, a zatem zakazy ustanowione przez aparat przemocy i egzekwowane siłą są dobre, a które złe.
Zakaz moralny jest dobry z definicji. Ale czy gdy ten sam zakaz stanie się prawem publicznym, gdy będzie wymuszony siłą, gdy wobec kogoś, kto go złamie, zastosujemy przemoc i go uwięzimy, czy nawet zabijemy, to czy zawsze będzie to dobre, czy też niektóre zakazy moralne nie powinny być skodyfikowane i nie powinno się stosować przemocy by je wymuszać?
Problem wymuszenia zakazu moralnego przy użyciu przemocy podlega innemu przykazaniu moralnemu niż sam ten zakaz. Czym innym jest zrobić coś złego, a czym innym jest zastosować przemoc wobec bliźniego, albo groźbę jej użycia, by mu uniemożliwić uczynienie tego czegoś złego. Czasem to uniemożliwienie zła przy użyciu przemocy jest dobre, a czasem złe.
Morderstwo jest złe. Użycie przemocy by kogoś obronić i nie dopuścić do tego, by go morderca zabił, jest dobre. A zatem zakaz mordowania jest dobry i jest dobra przemoc by ten zakaz wyegzekwować. Kogoś, kto próbuje zabić niewinną ofiarę wolno zabić. Kogoś, kto zabił niewinnego człowieka wolno powiesić. Morderstwo jest złe, ale zabicie by nie dopuścić do morderstwa jest dobre. Dobre jest nawet zabicie kogoś, kto jeszcze nikogo nie zabił, ale próbuje zabić, kto planuje zabicie, kto chce i ma intencję zabicia, kto swoim wyglądem i zachowaniem wskazuje na to, że chce zabić. Wolno zabić kogoś, kto wygląda tak, jakby chciał zabić. Bo wolno zabić w obronie własnej kogoś, kto nas atakuje albo skutecznie to symuluje.
Cudzołóstwo jest złe. Ale użycie przemocy by nie dopuścić do cudzołóstwa też jest przecież złe, nieprawdaż? Czy wolno ukamieniować cudzołożnicę? Czy wolno nam rzucić w nią choć jeden kamień? Czy wolno ją uwięzić stosując wobec niej przemoc? Czy wolno ją uwięzić za to, że próbuje cudzołożyć? Czy wolno zastosować przemoc wobec cudzołożnicy, która jeszcze nikogo nie zdradziła, która w ogóle nie ma męża, a tylko wabi innych do cudzołóstwa swym wyglądem czy zachowaniem? Czy wolno zabić kogoś, kto wygląda jakby chciał cudzołożyć? Moim zdaniem nie.
Mordowanie jest złe, a uniemożliwienie mordowania jest dobre. I by zamordować, i by nie dopuścić do zamordowania, trzeba zastosować przemoc lub groźbę jej użycia. Próba niedopuszczenie do zamordowania może doprowadzić do zabicia. A zatem zawsze przemoc może prowadzić do zabicia - zwiększa prawdopodobieństwo zabicia, liczy się z zabiciem. Groźba zabicia to przemoc nie maksymalna, bo czasami skutkuje zabiciem, a czasami nie. Groźba zabicia to przemoc częściowa, mniejsza niż zabicie.
Każda groźba (a każda sankcja prawna jest groźbą) może skutkować zabiciem - liczy się z tym, zwiększa tego prawdopodobieństwo. Groźba przemocy to też przemoc.
By zabić trzeba zastosować przemoc - a przemoc to zawsze cząstka zabijania. Gdy kogoś zabijemy, to maksymalnie uniemożliwimy mu czynienie tego, co chce. Gdy zastosujemy mniej przemocy, nie maksymalnie, ale częściowo, gdy mu uszkodzimy ciało, gdy go zwiążemy, uwięzimy, to mu zawsze odbieramy cząstkę jego życia, zabijamy jakąś jego część - a gdy on będzie się bardzo szarpał, mocno sprzeciwiał, silnie się buntował przeciw przemocy i uwięzieniu, to w ostateczności zawsze doprowadzi to do jego przedwczesnej śmierci.
Zawsze jest ryzyko, że ktoś na drobną przemoc, czy groźbę jej użycia, odpowie większą. Jest ryzyko, że konflikt się rozwinie, że spirala agresji się nadmiernie rozbuduje, że z drobnego sporu przerodzi się on w groźną bijatykę skutkującą śmiercią. Każda przemoc, nawet najdrobniejsza, nawet najbardziej niewinna, niesie za sobą śmierć – albo szybką, albo wolną, ale zawsze przedwczesną. Każda przemoc zwiększa ryzyko śmierci.
Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka