Pupilla Libertatis
Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
120 obserwujących
1434 notki
1803k odsłony
574 odsłony

Natury nie pokonasz!

Wykop Skomentuj2
A może pokonasz? Ja napisałem całą serię notek, w której uzasadniam to, że kultura to pokonywanie natury. Moralność czy cywilizacja są z naturą sprzeczne, a jednak trwają, istnieją, działają, pokonują naturę.

Instynkt terytorialny <- poprzedni odcinek serii
następny odcinak serii -> Altruizm

W ludzkim stadzie przywódca, samiec alfa, często nie jest już wcale silnym, dużym, barczystym, agresywnym, zdecydowanym na wszystko osiłkiem, ale to mały, nieśmiały, słabowity przygłup. Dzieje się tak dlatego, że nie widuje się go na żywo, ale głównie przez telewizję, a więc po odpowiedniej obróbce wizerunku. Kultura już pokonała w tym względzie naturę.
Zwierzęcy instynkt władzy, instynkt zabijania, agresja, to oczywiście cały czas działające instynkty człowieka. Ja temu nie przeczę. Wszystkie instynkty, które pozwoliły wyewoluować i przetrwać homo sapiens (a zatem to, że jesteśmy agresywną, uzbrojoną małpą-mordercą skłonną do gwałtów zbiorowych) są nadal w naszej naturze aktywne. Ja tylko podważam tezę, że tej natury nie da się pokonać. Moim zdaniem kultura naturę pokonuje - choć walka ciągle trwa.
Weźmy taki etos rycerski. Oczywiście i rycerzom i szympansom gdy walczą chodzi o to samo - by pokonać wroga, by pokazać swoją wyższość, by wspiąć się wyżej w hierarchii społecznej. Ale rycerze nie robią tego za wszelką cenę i wszelkimi możliwymi sposobami - mają swój etos, swoje zasady, swoją kulturę, którą się samoograniczają. Leżącego nie dobiją. Czasem reguły łamią, ale się tego wstydzą. To jest zwycięstwo kultury nad naturą. To jest pokonywanie natury. Cywilizacja to wyzwalanie się kultury z pod natury.
W biznesie też tak jest. Biznesmeni też mają swój kodeks honorowy. Też go oczywiście łamią, ale się z tym łamaniem nie obnoszą. No i jednak rzadko zabijają i gwałcą konkurentów - najczęściej tylko oszukują i manipulują.
Nawet myśliwi mają swoje zasady. Nie zabijają dla żądzy krwi. Zabijają głównie po to by podtrzymać, zachować, zapamiętać starą, dobrą, przydatną sztukę polowania. Ale to są już czysto kulturowe zachowania, które wyzbyły się swej natury, czyli zabijania z głodu.
Podobnie jest z żeglarstwem. Kiedyś było naturą, teraz jest już tylko kulturą.
Tak jest w ogóle ze sportem. Jest okiełznaniem instynktów przez kulturę. Jest zwycięstwem kultury nad naturą. Jest ucywilizowaniem instynktu rywalizacji. Sport pokazuje, że kultura już wygrała z naturą.
Więc nieprawdą jest, że natury nie pokonasz. Pokonasz. Ale nie tak, że całkiem jakieś instynkty wyeliminujemy. Nie o to przecież chodzi. To by było głupie, gdyby na przykład chcieć wyeliminować pociąg płciowy, który jest instynktowny. Pokonanie instynktu to jego ucywilizowanie. Wszystkie te rozbudowane ceremonie związane z seksem: flirty, śluby, gry wstępne, etc., ale też celibat czy śluby czystości, to przykład kulturowego panowania nad instynktami. To przykład ucywilizowania natury.
Do aktu seksualnego i tak w końcu zawsze dojść musi. I tak samo do zjedzenia mięsa. I tak samo do pokonania kogoś w walce i ustalenia hierarchii. Jeśli w pokonaniu natury chodzi o to by do tego w ogóle nie dochodziło, to oczywiście tak rozumianej natury nie pokonamy. Ale pokonamy ją robiąc to zgodnie z ustalonymi wcześniej regułami, pięknie, wykwintnie, w rozbudowanej ceremonii, w sposób uporządkowany, przewidywalny, szlachetny - tak, że sam pokonany czy zgwałcony pochwali nas i uzna nasze racje.
Niemniej ostatecznie instynkt przetrwania zawsze zwycięży. Oczywiście do czasu wyginięcia gatunku. Naturalnego instynktu przetrwania kultura nigdy nie pokona, a jak pokona to razem z całym gatunkiem ludzkim.
Dlatego oczywistym jest, że w sytuacjach ekstremalnych, takich jak na przykład wojna, o naszym przetrwaniu decydują nasze instynkty, a te wytworzyła ewolucja, w czasie której takie ekstremalne sytuacje wiele razy przechodziliśmy. Wygraliśmy dzięki wrodzonej agresywności, zabójczym instynktom, zdolności to zabijania narzędziami, inteligencji, bezwzględności i sile psychicznej, mimo słabości fizycznej.
Z Afryki po dziesiątkach tysięcy lat życia homo sapiens wyszła populacja kilkudziesięciu osobników - czyli przodków wszystkich współczesny ludzi spoza Afryki. To musiały być wyjątkowo odważne, agresywne, zdeterminowane, żądne przygód, ciekawskie, silne, zabójcze bestie.
A ich przodkowie też musieli być wyjątkowo morderczy by sobie z gołą skórą, na dwóch nogach, z marnymi zębami, posługując się tylko kijami, poradzić z lwami i tygrysami. A ich potomkowie wytrzebili większość dużych ssaków Azji i Ameryki. I z gołą skórą przetrwali za kołem podbiegunowym. I w ogóle wybili wszystkie inne gatunki hominidów, czyli podobnych konkurentów - dokonali totalnej eksterminacji na przykład pitekantropa w Azji (który znał ogień już milion lat temu) albo neandertalczyka w Europie (który miał relatywnie większym mózg, więc był prawdopodobnie bardziej inteligentny).
Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale