Pupilla Libertatis
Jestem sarmatolibertarianinem. Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
150 obserwujących
1858 notek
2374k odsłony
  494   0

Myślozbrodnie

Ale jak rozróżniać usiłowania? Czym istotnym różni się strzelenie obok od wycelowania, jeśli w obu przypadkach do zabójstwa nie doszło? Więc już samo wycelowanie w celu zabicia jest zbrodnią, jeśli są intencje zabicia. A na Dzikim Zachodzie już sam ruch ręką w kierunku swojego kolta jest zbrodnią i wolno za to zabić w obronie własnej.
Ale weźmy nóż zamiast pistoletu. Czy przestępcze usiłowanie zabicia nożem będziemy mierzyć licząc prędkość poruszania się noża, jego kierunek, czy co? Moim zdaniem żadna trajektoria ruchu noża nie dowodzi usiłowania - usiłowanie jest w mózgu zamachowca i to trzeba zbadać. Trajektoria ruchu noża, to co najwyżej dowód na myśli.
No ale jak oceniać myśli? Jak je badać? Skąd wiedzieć jakie są?
Myśli w mózgu oceniamy po zachowaniu. To jest bardzo ułomne badanie, niemniej kluczowe są te myśli, a nie zachowanie. Liczą się zamiary. Widzę gościa, który we mnie celuje pistoletem i oceniam, że chce mnie zabić. No to strzelam pierwszy. Oceniam jego myśli. Oceniam zamiar. Mogę się pomylić. Mogę ocenić, że wcale nie zamierza mnie zabić. To nie strzelam.
Oskarżam o myśli i je udowadniam - albo nie. Przestępstwem są te myśli, a czyny są tylko ich dowodem. Zamiar to myśli, usiłowanie to myśli, planowanie to myśli. Czyny są ich konsekwencją. Liczy się to, co na początku, a nie to, co po środku czy na końcu. To, co w środku lub na końcu, to tylko dowód na to, co na początku. Przestępstwo to zawsze ciąg zdarzeń rozciągnięty w czasie. Czasem trwa bardzo długo, nawet latami. Jest to ciąg przyczynowo skutkowy. Przestępstwo zaczyna się na początku - czyli gdy zostało pomyślane. Usiłowanie zaczyna się na początku, a nie po przejściu 30%, czy 60% całego ciągu.
Tylko po prostu tego początku nie da się udowodnić. Im bliżej początku tym trudniej udowodnić. A im bliżej końca tym łatwiej. No i kara też zależy od tego stopnia realizacji zamiaru.
Myśli w zbrodni są kluczowe, są immanentną częścią zbrodni, a wszelkie inne cechy zbrodni to cechy przygodne.
Wyobraźmy sobie, że jadę samochodem, a drogę przecina mi pieszy. Gdybym jechał prosto i nie zmieniał prędkości, to by przeszedł. Ale ja wykonałem minimalny ruch kierownicą i go zabiłem. To czy jestem winny zabójstwa, czy też był to nieszczęśliwy wypadek, zależy od tego, po co wykonałem ten ruch. Jeśli po to, by go wyminąć, to jestem niewinny. Jeśli po to, by zabić, to jestem mordercą. W pierwszym wypadku nie powinienem mieć żadnej kary, ewentualnie karę pieniężną, a w drugim można mnie nawet skazać na karę śmierci.
Jeśli nie będziemy zważać na intencje nie tylko w procesie dowodowym, ale też na etapie formułowania prawa, to pozostanie nam definiowanie przestępstwa na podstawie jakichś mierzalnych parametrów fizycznych - typu prędkość. Gdy przekroczyłem prędkość to zabójstwo, gdy nie, to nieszczęśliwy wypadek. To jest bez sensu.
Z zamiarem jest dokładnie tak samo. Możemy wpisać do prawa, że zabić w obronie własnej napastnika z nożem możemy tylko wtedy, gdy jego nóż przekroczy pewną prędkość, a gdy nie przekracza, to nie możemy go w obronie zabić. Gdy wykona gwałtowny ruch, to można się bronić, ale póki stoi nieruchomo, to go tknąć nie można. Nie liczą się intencje, zamiary, myśli, to nie one są legalne lub nie - legalna lub nie jest trajektoria noża. To by było kompletnie bez sensu!
Ale dziś właśnie takie bezsensowne prawo obowiązuje! Gdy ktoś umrze w domu śmiercią naturalną, to żadne odszkodowanie się nie należy. A gdy umrze w miejscu pracy, to pracodawca musi zapłacić odszkodowanie. Gdy ktoś rozbije się jadąc z prędkością mniejszą niż na znaku, to odszkodowanie się mu należy, gdy przekroczył tą prędkość, to jest winny i to on ma płacić. Nie ważne myśli, nie ważne intencje, nie ważna ocena sytuacji - ważny znak. To jest upadek cywilizacji.
Intencje jest bardzo trudno ustalić, a jeszcze trudniej udowodnić. Czy intencje można określić jedynie ex post? Nawet ex post nie możemy. No bo niby jak? Jeśli zabił to znaczy, że chciał? Nie mógł przypadkowo? Nie mógł niechcący?
Trudność z oceną intencji, zamiarów, stopnia planowania nie zależą od tego czy do czynu doszło, czy nie. Na dowolnym etapie może nie dać się udowodnić zbrodni. To, że doszło do zabójstwa nie jest dowodem morderstwa.
Intencje przesądzają o winie, a okoliczności o stopniu winy, a zatem o karze. Osobną sprawą jest odszkodowanie - ono zależy od wysokości szkód i od stopnia świadomości skutków i możności zapobieżenia im.
Dlatego ważne w tym wszystkim jest zrozumienie pojęcia grzechu w chrześcijaństwie. Bo to pojęcie determinuje całe nasze myślenie o sprawiedliwości i kodeksie karnym. To rozstrzyga o kulturze i cywilizacji.
W chrześcijańskiej doktrynie zgrzeszyć można nie tylko uczynkiem, ale też myślą, mową lub zaniedbaniem! A zatem też myślą! Myślozbrodnia to pojęcie chrześcijańskie! Z tak rozumianym grzechem w naszej kulturze zgadzają się nawet ateiści czy sataniści, którzy buntują się przeciw Bożym przykazaniom. Ale jakieś swoje przykazania mają i uznają to, że można przeciw nim zgrzeszyć myślą.
U nas każdy się zgadza z tym, że zły jest nie tylko czyn, ale zły jest jego plan, złe są zamiary, złe są intencje dokonania go, złe jest o nim myślenie. Spierać się możemy o to jakie czyny są złe. Ale tego, że są złe intencje nikt w naszym kręgu cywilizacyjnym nie podważa. A więc myślozbrodnie istnieją! I to jest dobre.
 
Grzegorz GPS Świderski

następna notka -> Akap czyli anarchokapitalizm

 
Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale