Pupilla Libertatis
Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
144 obserwujących
1732 notki
2192k odsłony
  500   0

Mowa ciała

By się dostać do pracy należy:
  • patrzyć w oczy rekrutującemu,
  • mocno mu ścisnąć dłoń,
  • mieć miły tembr głosu,
  • nie garbić się,
  • nie krzyżować ramion,
  • nie machać przesadnie rękami,
  • nie wiercić się,
  • nie podchodzić za blisko,
  • uśmiechać się.
Gdy się tego wyuczymy, to mamy 93% szansy do pracy się dostać. Wiedza, umiejętności, rozum to tylko 7%.
Tylko, że to jest broń obosieczna. Jeśli ktoś nie zna tych wszystkich zasad, to im oczywiście ulegnie. Ale fachowiec, który się tego nauczył, rozpozna te wszystkie zachowania rozumem, a nie intuicją. A zatem może z tego wyciągnąć wnioski.
Jeśli zatrudniamy osobę, której praca będzie polegała na wykorzystywaniu tych wszystkich zachowań - na przykład polityka, specjalistę od PR, rzecznika prasowego, modelkę, aktora, prostytutkę czy kogokolwiek pracującego ciałem - to oczywiście powinniśmy je ocenić pozytywnie i im ktoś poprawniej się zachowuje, nie unika kontaktu wzrokowego, nie garbi się, nie krzyżuje ramion i się często uśmiecha, to jest lepszym kandydatem i te zachowania dają punkty dodatnie.
Ale jeśli zatrudniamy kogoś do pracy, w której te cechy nie mają kompletnie znaczenia, na przykład programistę, kierowcę, analityka, maklera, pisarza czy kogokolwiek pracującego rozumem, wtedy wszystkie te zachowania dają punkty ujemne - jeśli widzimy, że są bardzo poprawne, czyli wyuczone. No bo lepiej zatrudnić fachowca, który skupia się na swoim fachu, a nie na tym jak siebie najlepiej zaprezentować gestami.
Nauczyciel pracuje ciałem, tak jak modelka czy rzecznik prasowy i wszystkie te zalecania co do mowy ciała mają kluczowe znaczenie dla skuteczności nauczania. Natomiast te zalecania kompletnie nie mają znaczenia gdy się pracuje głową, bez konieczności pokazywania, przekonywania, wpływania na innych. Pisarz, fizyk, krawiec, szewc, kucharz etc. mogliby w ogóle z innymi się nie spotykać i być mistrzami w swoim fachu. Praca nauczyciela bez kontaktu z innymi, bez wpływania na nich, nie ma sensu.
Nauczyciel, który nie kontroluje swoich gestów, tembru głosu, sposobu mówienia, swoich ruchów etc... jest po prostu marnym nauczycielem, nigdy nie zostanie mistrzem w swoim fachu. Ale fizyk, który tych wszystkich rzeczy w ogóle nie rozumie i nie kontroluje może być geniuszem i najlepszym fizykiem na świecie.
Najlepszym dowodem na to, że mowa ciała jest ważna tylko w niektórych dziedzinach, a w innych jest drugorzędna, zbędna, albo wręcz szkodliwa, są sztaby amerykańskich polityków. Lider, ten, który przemawia i się go wybiera, jest przystojny i wyuczony głównie gestów, mimiki, tembru głosu etc.. - mądry być musi umiarkowanie, tak by wyuczyć się dyplomatycznej mowy-trawy o niczym.
Ale w jego sztabie, na zapleczu, w cieniu, pracują fachowcy, przygarbieni, z rozbieganymi oczami, brzydcy, robiący głupie gesty, mający skrzekliwy głos etc..., ale za to z 150 IQ i dużą wiedzą. Do tego zaplecza dostanie się ktoś, kto świetnie zna i rozumie wszelkie zasady gestykulacji, ale wcale sam nie musi tak gestykulować - jeśli sam tak gestykuluje to jest powód by go nie przyjąć, bo to znaczy, że pewnie dużo czasu zmarnował na ćwiczenia gestykulacji, zamiast na studiowaniu tego i obserwowaniu u innych.
U nas to działa dokładnie tak samo. Wałęsa to charyzmatyczny przywódca porywający tłumy. Gada głupoty, ale najważniejsze jest to jak gada - tembr głosu tak przyciąga tłumy, że poszliby z nim w ogień bez względu na treść wypowiedzi. A jego oficerowie prowadzący to brzydkie komuchy, ale za to sprytne i cwane. 
 
Grzegorz GPS Świderski


Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale