Tekst bez drugiej strony
Rzeczpospolita opisała problemy zdrowotne marszałka Hołowni bez jego komentarza, bez jego zgody. Autorzy podcastu nie mieli wątpliwości: informacja medyczna podlega ochronie nie tylko etycznej, ale i ustawowej.
Obejrzyj najnowszy odcinek podcastu Salon24:
Tekst ukazał się w Dzień Walki z Depresją. Rozmówcy uznali to za cyniczne wykorzystanie symbolicznej daty. Kowalewski przeprowadził wyraźną granicę: między "ktoś potrzebuje pomocy" a "ktoś ma depresję" jest przepaść etyczna i prawna.
Guru, prorok czy lider sekty?
Adam Abramczyk przypomniał wczesne książki Hołowni, w których ten zastanawiał się, który rozdział Harry'ego Pottera podyktował szatan, i twierdził, że dzieci świętujące Halloween skończą jako sataniści. Jacek Protasiewicz, były podsumował to trafnie: dla osób szukających sensu Hołownia był czymś więcej niż politykiem, bliskim quasi-guru religijnego.
Jacek Protasiewicz używał słowa sekta. Kiedy Henning-Kloska odchodziła z Polski 2050, Hołownia był autentycznie zszokowany. Jakby odejście było zdradą czegoś więcej niż wspólnego projektu politycznego. Partia czekała na lidera jak gęsi na łące. On poleciał do Dubaju.
Kolacja u Bielana i fotel ministra
Goście podcastu nie mieli wątpliwości, że na kolacji u Adama Bielana, przy której siedział również Jarosław Kaczyński, Hołownia wyobrażał sobie siebie w roli premiera technicznego. Ostatecznie scenariusz przewidywał dla niego fotel ministra spraw zagranicznych. Jacek Protasiewicz trafnie to opisał: MSZ to błyszczenie, reprezentowanie Polski na zewnątrz, wyjazdy, media. Wszystko to, co Hołowni pasuje.
W podcascie Salon24 Protasieiwcz Przypomniał, że w umowie koalicyjnej Hołownia nie wywalczył dla swoich ludzi niemal niczego. Protasiewicz ocenił to krótko: gdyby myślał o innych, a nie o sobie, zapisałby konkretne warunki.
Modliszka
Najostrzejsze słowa padły pod adresem Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Mariusz Kowalewski używał metafory modliszki. Do każdej organizacji wchodzi, buduje swój zakon, niszczy od środka i uderza w lidera. Tak samo było w MSZ, w ambasadzie, w Instytucie Batorego. Hołownia, gdyby prześledził jej karierę, nigdy nie dałby jej takich funkcji.
Jacek Protasiewicz przywołał Szekspira i Lady Makbet. Abramczyk był ostrożniejszy, dostrzegając w Pełczyńskiej-Nałęcz cechy, które mogą jej jeszcze posłużyć, jeśli trafi do silniejszego ugrupowania.
Cichocki i pytanie bez odpowiedzi
Jacek Cichocki, człowiek techniczny drugiego szeregu, zdaniem rozmówców niezwykle sprawny, rekomendował Hołowni utrzymanie partii i nieodchodzenie z przywództwa. Hołownia go nie posłuchał. Gdyby posłuchał, cały czas mówilibyśmy o Polsce 2050. Między czerwcem a sierpniem zaszły zmiany, których już nie dało się posklejać. To zdanie najlepiej streszcza całą rozmowę.
red
Fot: Szymon Hołownia w czasie rozmowy z dziennikarzami w Sejmie/PAP




Komentarze
Pokaż komentarze (12)