Szymon Hołownia w czasie rozmowy z dziennikarzami w Sejmie/PAP
Szymon Hołownia w czasie rozmowy z dziennikarzami w Sejmie/PAP

(H)ołowniane dzieci. Guru sekty, zdrada i koniec partii

Redakcja Redakcja Wideo Salon24 Obserwuj temat Obserwuj notkę 12
Kontrowersyjny tekst Rzeczpospolitej o zdrowiu marszałka Sejmu, rozpad Polski 2050 i pytanie o to, kto tak naprawdę rozbił tę partię. Jacek Protasiewicz, Adam Abramczyk, Mariusz Kowalewski i Piotr Paciorek w podcaście Salon24 nie zostawili suchej nitki ani na dziennikarzach bez drugiej strony, ani na samym Hołowni.

Tekst bez drugiej strony

Rzeczpospolita opisała problemy zdrowotne marszałka Hołowni bez jego komentarza, bez jego zgody. Autorzy podcastu nie mieli wątpliwości: informacja medyczna podlega ochronie nie tylko etycznej, ale i ustawowej.

Obejrzyj najnowszy odcinek podcastu Salon24: 


Tekst ukazał się w Dzień Walki z Depresją. Rozmówcy uznali to za cyniczne wykorzystanie symbolicznej daty. Kowalewski przeprowadził wyraźną granicę: między "ktoś potrzebuje pomocy" a "ktoś ma depresję" jest przepaść etyczna i prawna.

Guru, prorok czy lider sekty?

Adam Abramczyk przypomniał wczesne książki Hołowni, w których ten zastanawiał się, który rozdział Harry'ego Pottera podyktował szatan, i twierdził, że dzieci świętujące Halloween skończą jako sataniści. Jacek Protasiewicz, były podsumował to trafnie: dla osób szukających sensu Hołownia był czymś więcej niż politykiem, bliskim quasi-guru religijnego. 


Jacek Protasiewicz używał słowa sekta. Kiedy Henning-Kloska odchodziła z Polski 2050, Hołownia był autentycznie zszokowany. Jakby odejście było zdradą czegoś więcej niż wspólnego projektu politycznego. Partia czekała na lidera jak gęsi na łące. On poleciał do Dubaju.

Kolacja u Bielana i fotel ministra

 Goście podcastu nie mieli wątpliwości, że na kolacji u Adama Bielana, przy której siedział również Jarosław Kaczyński, Hołownia wyobrażał sobie siebie w roli premiera technicznego. Ostatecznie scenariusz przewidywał dla niego fotel ministra spraw zagranicznych. Jacek Protasiewicz trafnie to opisał: MSZ to błyszczenie, reprezentowanie Polski na zewnątrz, wyjazdy, media. Wszystko to, co Hołowni pasuje.

W podcascie Salon24 Protasieiwcz Przypomniał, że w umowie koalicyjnej Hołownia nie wywalczył dla swoich ludzi niemal niczego. Protasiewicz ocenił to krótko: gdyby myślał o innych, a nie o sobie, zapisałby konkretne warunki.

Modliszka

Najostrzejsze słowa padły pod adresem Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Mariusz Kowalewski używał metafory modliszki. Do każdej organizacji wchodzi, buduje swój zakon, niszczy od środka i uderza w lidera. Tak samo było w MSZ, w ambasadzie, w Instytucie Batorego. Hołownia, gdyby prześledził jej karierę, nigdy nie dałby jej takich funkcji.


Jacek Protasiewicz przywołał Szekspira i Lady Makbet. Abramczyk był ostrożniejszy, dostrzegając w Pełczyńskiej-Nałęcz cechy, które mogą jej jeszcze posłużyć, jeśli trafi do silniejszego ugrupowania.

Cichocki i pytanie bez odpowiedzi

Jacek Cichocki, człowiek techniczny drugiego szeregu, zdaniem rozmówców niezwykle sprawny, rekomendował Hołowni utrzymanie partii i nieodchodzenie z przywództwa. Hołownia go nie posłuchał. Gdyby posłuchał, cały czas mówilibyśmy o Polsce 2050. Między czerwcem a sierpniem zaszły zmiany, których już nie dało się posklejać. To zdanie najlepiej streszcza całą rozmowę.

red

Fot: Szymon Hołownia w czasie rozmowy z dziennikarzami w Sejmie/PAP

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj12 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo