Pupilla Libertatis
Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
117 obserwujących
1399 notek
1749k odsłon
423 odsłony

Buty

Wykop Skomentuj2
Chciałbym poczynić bardzo ważne wyznanie osobiste. Wyznanie dotyczy wody i butów. Wyznanie nie jest czysto morskie, bo jest też śródlądowe. Nie jest też czysto żeglarskie, bo jest trochę motorowodniackie.

Tabu wielonapędu <- poprzedni odcinek

Opowiem Wam o pewnym moim spostrzeżeniu dotyczącym życia małżeńskiego. Ogólna teza jest taka: życie na wodzie daje więcej szczęścia niż na lądzie.
Długo ten problem badałem i przemyśliwałem, ale nie mogłem dojść istoty rzeczy.
Otóż mam żonę i z nią jakoś lepiej się życie układa na łódce, niż w domu. O co chodzi? Dlaczego tak się dzieje?
No i wreszcie dziś wykryłem prawdę! Otóż moja żona strasznie na mnie klnie jak nie zmieniam butów. Włażę buciorami z dworu do salonu i depczę zabłoconym butami dywan. Ona ten dywan kocha, a ja nie cierpię zmieniać butów. Wiadomo - tysiącletni konflikt (od czasu, gdy wyeliminowano klepisko).
A na łódce jest inaczej. Tam też jest podobnie jak w domu: przed wejściem z trapu taka szmatka-wycieraczka. Ale jest kokpit, z którego woda spływa. Więc jak wchodzę, to wycieram buciory, ale ich nie zmieniam. Ona, ta moja żona, (Państwo pozwolą… to moja żona, Zofia) chlusta z wiadra wodą do kokpitu i zanim dojdę do zejściówki, to buty mam czyste. I w nich włażę do środka. I nie ma dywanu. A jak coś jednak wniosę, to spłynie do zęzy, bo wtedy naciskam przycisk pompy zęzowej i ten problem ostatecznie wycieka poza przestrzeń jej percepcji. I ona mnie wtedy kocha.
Ja wiem, że na jachtach brytyjskich jest inaczej, że u nich na morzu zdecydowana większość słodkiej wody w zbiornikach zużywana jest nie do picia, ale do zmywania pokładu. Wiem, że kultura żeglarska wymaga, by przy cumowaniu pośrednim, łódka w łódkę, przechodzić przez inne łajby tak, by zdejmować buty i iść w skarpetkach. Wiem, że pokład tradycyjnie szoruje się specjalnym piaskiem sprowadzonym z Ziemi Świętej.
Ale moja żona to inna kultura. Z chamstwem na łódce potrafi sobie technicznie poradzić, a w domu nie. Na łódce radzi sobie wiadrem i pompą, a w domu klnie. Dlatego uważam, że na wodzie jest lepiej.
A Wy co o tym sądzicie? Gdzie jest lepiej: na wodzie czy na lądzie?

Grzegorz GPS Świderski


Infantycydjum  <- poprzednia notka
następna notka -> Jak policzyć Wielki Piątek

Tagi: gps65, żeglarstwo

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości