Grzegorz GPS Świderski Grzegorz GPS Świderski
212
BLOG

Roboty przejmą praktycznie wszystko

Grzegorz GPS Świderski Grzegorz GPS Świderski Technologie Obserwuj notkę 12
Od lat po­wta­rzam ten mój hot ta­ke: AI i ro­bo­ty przej­mą prak­tycz­nie wszyst­ko, co je­st com­mo­di­ty work — rze­czy po­trzeb­ne do za­spo­ka­ja­nia pod­sta­wo­wy­ch, fi­zjo­lo­gicz­ny­ch po­trzeb. Je­dze­nie, lo­gi­sty­ka, sprzą­ta­nie, pro­duk­cja, ma­ga­zy­ny, dia­gno­zy na wej­ściu, bo­ring stuff w usłu­ga­ch. To bę­dzie dzia­ła­ło jak elek­trycz­no­ść al­bo In­ter­net: w pew­nym mo­men­cie prze­sta­je­sz to za­uwa­żać, bo po pro­stu je­st i dzia­ła ta­niej, szyb­ciej, bez urlo­pu i bez dram.

  Jed­nak je­st jed­na rze­cz, któ­rej au­to­ma­ty nie do­mkną do koń­ca, i to nie dla­te­go, że nie po­tra­fią, tyl­ko dla­te­go, że lu­dzie nie bę­dą chcie­li ko­rzy­stać z ty­ch usług świad­czo­ny­ch przez ro­bo­ty. Tą rze­czą je­st li­ve — roz­ryw­ka na ży­wo, ry­wa­li­za­cja na ży­wo, per­for­man­ce, obec­no­ść, ten ca­ły hu­man si­gnal. W skró­cie: to, co ma kli­mat, staw­kę, na­pię­cie i po­czu­cie, że to wy­da­rza się tu i te­raz, to co wi­dać, słu­chać i czuć, tak jak to, że je­stem z mia­sta.

  Spójrz­my na gry. Kom­pu­ter je­st lep­szy w sza­chy i w Go od daw­na. Ma­my en­gi­ne’y, ma­my bo­ty, ma­my mo­de­le, któ­re ro­bią z ar­cy­mi­strzów hi­gh­li­ght re­el. A mi­mo to nikt nie mó­wi: okej, za­my­ka­my ludz­kie tur­nie­je, bo Stock­fi­sh i Al­pha­Go już wy­gra­ły. Wpro­st prze­ciw­nie — ka­te­go­ria „lu­dzie” na­dal ma sens, bo ki­bi­ce nie oglą­da­ją per­fek­cji, tyl­ko ry­wa­li­za­cję. Oglą­da­ją pre­sję, tilt, co­me­back, błąd w 39 po­su­nię­ciu i to, jak czło­wiek to uno­si psy­chicz­nie. Ma­szy­na nie ma tre­my, nie po­ci się w koń­ców­ce i nie gra na am­bi­cji.

  I to je­st do­kład­nie ten sam po­wód, dla któ­re­go na­dal ist­nie­ją wy­ści­gi kon­ne. Ma­sz sa­mo­cho­dy, ma­sz mo­to­cy­kle, ma­sz na­wet drag ra­ce’y na ćwierć mi­li, a jed­nak koń się nie zde­pre­cjo­no­wał do mu­zeum. Koń prze­stał być na­rzę­dziem trans­por­tu ma­so­we­go, ale nie prze­stał być ele­men­tem wi­do­wi­ska, tra­dy­cji i emo­cji. To je­st róż­ni­ca mię­dzy uti­li­ty a spec­tac­le.

  Ża­gle? To sa­mo. Trans­port mor­ski nie po­trze­bu­je ża­gli, bo kon­te­ne­ro­wiec nie ro­bi tac­ków pod wia­tr, tyl­ko do­wo­zi to­war na czas. A mi­mo to re­ga­ty ma­ją się świet­nie, bo tu nie cho­dzi o naj­tań­sze prze­wie­zie­nie to­ny ła­dun­ku, tyl­ko o skill, wa­run­ki, ry­zy­ko i to nie­po­wta­rzal­ne re­ad the wind. W USA lu­dzie to ro­zu­mie­ją in­tu­icyj­nie: ma­sz NA­SCAR, gdzie tech­no­lo­gia je­st ogrom­na, ale i tak cho­dzi o to, że czło­wiek wcho­dzi w za­kręt na li­mi­cie. To je­st ed­ge-of-the-se­at stuff, nie ar­ku­sz kal­ku­la­cyj­ny.

  Na­wet w pił­ce noż­nej wi­dać, do­kąd to zmie­rza. Ja­sne, roz­wi­ja się ro­bot soc­cer, li­gi ro­bo­tów, de­mon­stra­to­ry tech­no­lo­gii — i su­per, bo to je­st R&D pod per­cep­cję i ste­ro­wa­nie. Tyl­ko że to nie za­stą­pi ludz­kiej pił­ki, tak jak sy­mu­la­tor lo­tu nie za­stą­pi me­czu Su­per Bowl. Ludz­kie spor­ty ży­ją, bo są spo­łecz­ne: są try­bu­ny, me­my, tra­sh talk, nar­ra­cje se­zo­nu, ido­le, trans­fe­ry, kon­tu­zje, od­ku­pie­nie win.

  A sko­ro już je­ste­śmy przy tren­da­ch: na­wet gdy coś je­st za­ję­te przez mę­ską li­gę, to i tak ro­śnie wo­men’s ga­me, bo ry­nek roz­ryw­ki nie je­st grą o su­mie ze­ro­wej. W USA to wi­dać choć­by po WNBA czy NWSL: to nie je­st za­mien­nik, tyl­ko osob­na sce­na z wła­snym vi­be’em.

  To sa­mo cze­ka sztu­ki wi­zu­al­ne. Tak, ge­ne­ra­to­ry ob­ra­zów ro­bią dziś rze­czy, któ­re jesz­cze wczo­raj wy­glą­da­ły jak ma­gia. Nie­mniej to wca­le nie zna­czy, że ma­lar­stwo lu­dzi ma iść do pia­chu. Po pro­stu zmie­ni for­mat: mniej pro­duk­cji ob­raz­ków do wie­sza­nia, wię­cej wy­da­rze­nia. Spe­ed­pa­in­ting na ży­wo, per­for­man­ce, im­pro, ma­lo­wa­nie ja­ko show — jak stand-up, tyl­ko pędz­lem. Lu­dzie bę­dą ku­po­wać nie tyl­ko efekt, ale też mo­ment i au­ten­tycz­no­ść: by­łem tam, wi­dzia­łem to, to się sta­ło na mo­ich ocza­ch. Bę­dą mie­li za co to ku­pić, bo za­ro­bią na show, któ­re sami zro­bią. Już dziś moż­na za­ro­bić na pa­to­stre­amin­gu me­ne­li pi­ją­cy­ch wód­kę i klną­cy­ch, więc każ­dy ja­kiś swój per­for­mens sprze­da.

  Mu­zy­ka? To sa­mo. Udio, Su­no i ko­lej­ne mo­de­le mo­gą ge­ne­ro­wać trac­ki jak fa­bry­ka, i to bę­dzie świet­ne do tła, re­klam, stoc­ku, do con­ten­tu pod al­go­rytm. Jednak nie do­tkną te­go, czym je­st jazz jam ses­sion — tej che­mii, tej roz­mo­wy mię­dzy mu­zy­ka­mi, tej jed­nej nu­ty za­gra­nej od­waż­niej, bo pu­blicz­no­ść aku­rat nie­sie. Nie za­stą­pią też hip-ho­po­wej im­pro­wi­za­cji, bo fre­esty­le to je­st re­al-ti­me re­pu­ta­cja: re­ak­cja sa­li, ener­gia, ri­po­sty, flow, bi­tew­ka. To je­st sport wal­ki na sło­wa, a nie ren­der au­dio.

  I jesz­cze jed­no: ki­no nie za­bi­ło te­atru. Net­flix nie za­bił kon­cer­tów. Twit­ch nie za­bił even­tów IRL. Za każ­dym ra­zem tech­no­lo­gia za­bie­ra lu­dziom cięż­ką ro­bo­tę i po­wta­rzal­ną pro­duk­cję — ale zo­sta­wia (a czę­sto na­wet wzmac­nia) głód by­cia ra­zem w jed­nym miej­scu, w jed­nym cza­sie.

  Więc tak, ro­bo­ty ogar­ną plum­bing of ci­vi­li­za­tion — ca­łą tę in­sta­la­cję pod spodem. A czło­wiek zo­sta­nie tam, gdzie li­czy się ży­wa obec­no­ść, ry­zy­ko, im­pro­wi­za­cja i wspól­ne prze­ży­cie. Bo na­wet je­śli AI po­tra­fi wszyst­ko, to lu­dzie i tak bę­dą pła­cić za to, że­by oglą­dać, jak ro­bi to czło­wiek — for re­al, na ży­wo, z ser­cem na dło­ni i moż­li­wo­ścią po­raż­ki.

Grzegorz GPS Świderski

PS. Tekst z obrazka, na którym robot AI mówi: "Jak najmniej zawodów w nowym roku!" pozoru jest dwuznaczny! W tych dwóch znaczeniach też tego nam wszystkim i sobie życzę. Jednak jest i trzecie znaczenie, którego nie życzę. Niemniej nie ma się co tego obawiać, bo AI spowoduje, że tego trzeciego znaczenia będzie dużo, dużo więcej i w zasadzie tylko na tym ludzie będą zarabiać.

__________________

Algorytm, który nie rozumie portalu! <- poprzednia notka

na­stęp­na not­ka -> Milei, BRICS i mit wielobiegunowej niewoli

__________________

Tagi: gps65, AI, roboty, rozrywka, zawody

Sarmatolibertarianin, bloger, żeglarz, informatyk, trajkkarz, futurysta AI. Myślę, polemizuję, argumentuję, dyskutuję, filozofuję, politykuję, uzasadniam, prowokuję.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Technologie