Łukasz Grajewski Łukasz Grajewski
497
BLOG

Na chłodno o gorącej dyskusji o Ogrodzie Krasińskich w Warszawie

Łukasz Grajewski Łukasz Grajewski Prawo Obserwuj temat Obserwuj notkę 5

Dzisiejsza dyskusja w siedzibie Gazety Wyborczej unaoczniła wielkie emocje, jakie w mieszkańcach Warszawy wzbudza wciąż wycinka ponad 300 drzew w Ogrodzie Krasińskich. W efekcie spotkania dwie zaangażowane w spór strony nie doszły i nie dojdą do konsensusu. Zamiast więc wokół przedmiotu sporu, który został już w mediach dokładnie opisany, skupię się zjawiskach wynikłych z przebiegu samej debaty.

1. Na sali dominowały osoby starsze. Na około 150 zgromadzonych nie wiele osób było poniżej trzydziestki, a zdecydowana większość była znacznie starsza. Przy wielkiej popularności tematu wycinki w sieciach społecznościowych, gdzie z pewnością to młodsi dodawali się do wydarzeń na Facebooku i przeklejali informacje na swoich tablicach, podczas debaty młodszych mieszkańców zabrakło. Dominowali więc mieszkańcy dojrzali, nierzadko z segregatorami zapełnionymi dokumentami, głowami pełnymi szczegółowych informacji, a nawet kserokopiami planów ogrodu z różnych okresów historycznych.

Aktywizm młodszych często kończy się na wrzuceniu statusu na Facebooku i rytualnym kliknięciu „Lubię To”. Sprawa odfajkowana, sumienie uspokojone, wiara we wpływ nowych technologii na rozwój demokracji niezachwiana. Jednak to często starsze pokolenia, nie mające takich problemów ze skupieniem się jak my, w pełni korzystający z dobrodziejstw nowych mediów, to oni właśnie potrafią sumienie wykonać wielogodzinną pracę. A tylko taka, w kwestii wycinki drzew w Ogrodzie Krasińskich, poszerza dyskusję o merytoryczne argumenty oparte choćby na ustaleniach prawnych, czyni ją czymś więcej niż tylko emocjonalnym ping-pongiem rozgrywanym z hasłem "rzezi drzew” na ustach.

2. Największe wzburzenie mieszkańców, słusznie zresztą, wzbudziło niedotrzymanie przez władze dzielnicy ustaleń wynikłych z konsultacji społecznych. Jeśli na konsultacjach organizowanych przez dzielnicę dla swoich mieszkańców, padła liczba circa 60-80 drzew do wycinki, to nie można później pozwolić na wycięcie 300 drzew! To wzbudziło furię w uczestnikach konsultacji i pozostanie to błędem nie do naprawienia. Jeśli dopuszczamy mieszkańców do współdecydowania o losach naszego miasta, to nie można tego robić tylko na pokaz. Ludzie głupi nie są i na żadne pozoranctwo nabrać się nie dadzą. Jeśli władze miejskie ośmieliły się dopuścić nas do procesu decyzyjnego, to muszą sobie zdawać sprawę z konsekwencji tego kroku.

Z drugiej strony, mieszkańcy też mają w tej kwestii lekcje do odrobienia. Konsultacje społeczne są na terenie Warszawy przeprowadzane od dłuższego już czasu, ale ich przebieg często wygląda mizernie. Dlaczego? Bo mieszkańcy nie przychodzą. Najzwyklej w świecie nie chce im się poświęcić swojego czasu na dłuższe debatowanie. Choć urzędnicy wydają całkiem spore sumy na zaawansowane techniki konsultacyjne, to wyciągnąć ludzi z domu jest zadaniem najczęściej przerastającym ich możliwości. Za to zbiorowe zaangażowanie pojawia się w momencie, gdy coś już ewidentnie spartaczono. Wtedy można pokrzyczeć, ponarzekać na urzędników i zakończyć sprawę sakramentalnym „a nie mówiłem”.

3. W pewnym momencie debaty przy ulicy Czerskiej mikrofon trafił do starszego profesora urbanisty, którego nazwiska nie pomnę. W sposób rozważny zgodził się z emocjami wzburzonych mieszkańców, czym sala nagrodziła go owacjami, aby na końcu poprzeć projekt rewitalizacji, co wzbudziło milczącą konsternację. Profesor za największe osiągnięcie uznał społeczny ferment wokół wycinki drzew.

Protesty przeciwko pozbawieniu ogrodu ponad 1/3 drzewostanu wpisują się w szersze zjawisko przywracania miast ludziom. Po ponad 20 lat wolności, w sposób autentyczny zaczynamy doceniać wartość posiadania sfery publicznej w naszym państwie i w naszych miastach. Nasza dbałość o otaczającą nas lokalność, o miejsce w którym spędzamy nasze życie, jest wielką wartością samą w sobie i pozytywną zmianą, z której przy wspólnej pracy mieszkańców i naszych włodarzy wyniknąć może tylko coś dobrego.

Rocznik 1985. Bielszczanin, socjolog, absolwent Studium Europy Wschodniej UW. Pracuję w trzecim sektorze, koordynuję projekty edukacyjne i kulturalne w państwach Europy Wschodniej. Od ponad dwóch lat współtworzę Portal o Partnerstwie Wschodnim Eastbook.eu. Mieszkam w Warszawie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka