Ultima Ratio Sapiens
Audiatur et altera pars
5 obserwujących
22 notki
17k odsłon
  163   0

15 sierpnia 2020 Sukces czy idea Imperium?

Zanim przejdziemy do świętowania 100 rocznicy niewątpliwie największego sukcesu Polski ostatnich 100 lat zastanówmy się jak to się stało, że stosunkowo niewielki kraj zatrzymał bolszewicką potęgę nad Wisłą a we wrześniu pokonał ją nad Niemnem? To niebywałe!

Kiedy 1.08.1914 wybuchła I wojna światowa ziemie polski były rozdarte od 120 lat między trzech zaborców. II Rzeszę pod Pruskim przywództwem, carską Rosję na wschodzie i Austro-Węgry na południu. Polacy służyli we wszystkich armiach tej wojny! Dlatego w 1916 roku zwaśnione strony konfliktu wobec braku wyraźnych sukcesów na wojennym froncie zaczęły szukać świeżych rezerw. Po 121 latach wreszcie pojawiło się słowo - POLSKA. Na jej dawnych ziemiach żyło do 2 milionów potencjalnych rekrutów i była to siła, która mogła przesądzić o zwycięstwie. Znaczenie polskiego żołnierza i oficera zaczęło szybko rosnąć. Pierwszymi, którzy to dobrze rozumieli byli Niemcy a dokładniej Sztab Generalny wojsk niemieckich. Polacy służący i walczący w szeregach niemieckiej armii cieszyli się dobrą opinią ale zarazem kierowano wobec nich daleko idącą nieufność. Berlin wiedział, że przedłużająca się wojna jest korzystna z punktu widzenia polskiego interesu. Z drugiej jednak strony porażka w wojnie z Rosją lub Francją sprzymierzoną z Anglią będzie oznaczać koniec wielkich Niemiec. Stawka była więc wysoka i warta pokerowego rozdania jakim był akt 5 listopada. 

Polacy jednak wiedzieli o co walczą i o co toczy się gra. Bojowe doświadczenie jakie zdobyli polscy żołnierze i oficerowie było bezcenne dla przyszłej walki o sprawę Polski. Również Polscy dyplomaci widzieli jak dawne europejskie potęgi chwieją się a nawet rozpadają. W polskim gronie utworzyły się dwa obozy polityczne. Obóz pro-niemiecki opowiadający się za współpracą z państwami centralnymi i uznający ich za potencjalnych zwycięzców I wojny światowej. Oraz obóz pro-rosyjski a po upadku carskiej Rosji pro-zachodni upatrujący szansy na sukces w decyzjach Paryża i Londynu. Paryż i Londyn nie od razu zaakceptowały nową sytuację jaka miała się wyłonić na wschód od rzeki Odry po pokonaniu Niemiec. Dla nich kluczowa była i to przez dość długi okres pozycja Rosji. Przykładem tego było zawarcie 17 marca 1916 roku między francuskim ministrem spraw zagranicznych Aristidem Briandem ( socjalistą ) a ministrem spraw zagranicznych Imperium Rosyjskiego Siergiejem Sazanowem umowy uznającej sprawę polską za wewnętrzną sprawę Rosji. Dynamizm wydarzeń politycznych oraz wojskowych był tak duży, że tylko najlepsi mogli ocenić i to z dużą dozą ostrożności jak to wszystko się zakończy.

Kryzys przysięgowy z 9 i 11 lipca 1917 roku załamał pozycję obozu pro-niemieckiego. Zaś upadek carskiej Rosji pod bolszewickimi ciosami skierował znowuż nadzieje Polaków na własne niepodległe państwo w stronę państw zachodnich wspartych teraz przez nowego sojusznika USA. Dyplomacja Polski starała się o to aby Polska stała się pełnoprawnym partnerem dla państw zachodnich. Nie było to jednak łatwe zadanie. Zachodnia dyplomacja optowała za Polską jako państwem kadłubowym a nie terytorialnym i bez większych widoków na przyszłość. Taki wzorzec państwa był nie do zaakceptowanie przez stronę polską. Opowiadała się bowiem za dostępem Polski do Morza Bałtyckiego, przejęciu Śląska oraz gwarancji granic na wschodzie. Ostatecznie cele te osiągnięto w 66% zaś na wschodzie sprawa polskich granic nie została rozstrzygnięta. W dużym stopniu o sukcesie polskiej dyplomacji w sprawie dostępu Polski do morza zadecydowały bardzo dobre relacje z dyplomacją USA i ówczesnym ich prezydentem Woodrow Wilsonem. 

Traktat Wersalski podpisany 28.06.1919 i wszedł w życie 10.01.1920. Na jego mocy powstała II RP po 123 latach zaborów i niewoli. Ale Piłsudski, który przejął władzę od Rady Regencyjnej rozumiał, że to bynajmniej nie koniec zmagań Polski o pozycje Polski w Europie. W myśl zasady silni liczą się tylko z silnymi  rozpoczął przygotowania do wojny z bolszewicką Rosją. Wiedział, że od wyniku tej wojny będzie zależeć kształt polskich granic na wschodzie oraz pozycja Polski w Europie. Stał na stanowisku, że kraje zachodnie udzielą Polsce właściwej pomocy dopiero wówczas, gdy same poczują się zagrożone. Nie mylił się. Nad Wisłą znów zakwitł zmysł imperialny. W bolszewickiej Rosji trwała woja domowa "czerwonych" z carskimi "białymi" Piłsudski okazał się wybornym politykiem. Wiedział, że dla nowo odrodzonej Polski większe zagrożenie stanowią biali niż bolszewicy pogrążeni w chaosie. Trzeba było też zbudować u wschodnich granic Polski szereg państw buforowych od Rosji. Dlatego wojna okazała się najlepszym rozwiązaniem do zrealizowania tych celów. Ale było to iście pokerowe zagranie na szali, której leżała niepodległość. Gdyby Polska przegrała wojnę 1920 roku zachód nie kiwnąłby palcem aby się o nią upomnieć w Moskwie. Na szczęście oceny Piłsudskiego i innych wybitnych polskich polityków tamtego okresu okazały się trafione. Paryż i Londyn zaczęły zdawać sobie sprawę z zagrożenia jaka niosła bolszewicka rewolucja. Polska zaczęła otrzymywać pomoc materialną i wojskowa z zachodu oraz Węgier, Rumunii i USA. Front na wschodzie Europy był niestabilny i płynny. Lenin potrzebował zwycięstwa. 

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale