Ultima Ratio Sapiens
Audiatur et altera pars
5 obserwujących
22 notki
17k odsłon
  615   0

Ocena skutków Września 1939 vs Kulawy Realizm

Szanowny Pan minister Szeremietiew w swojej notce pod tytułem "Kulawy Realizm" przedstawił swoją ocenę polityki ministra spraw zagranicznych Józefa Becka z lat 1932-1939 i którą uważa, za zwycięską bo moralnie wyższą od polityki zagranicznej Adolfa Hitlera. Autor przywołał tu wspaniałe dzieło włoskiego myśliciela Niccolo Machiawelli w Polsce znane jako "Książę" w którym wytyka autorowi, że traktuje "moralność" jako cechę dotyczącą relacji międzyludzkich nie zaś sfery polityki. Jednoznacznie wskazując, iż z tego właśnie powodu w Polsce  przepełnionej chrześcijaństwem i miłosierdziem wobec bliźniego to jedno z największych dzieł doby renesansu nie miało wpływu na rozwój polskiej myśli politycznej. Tak Panie ministrze ma Pan rację i zarazem wielka to szkoda bo gdyby stało się inaczej to I Rzeczpospolita by nie upadła!  

Nie mam takiego doświadczenia politycznego jak Pan ale w takich dyskusjach lubię się trzymać faktów i realnych procesów gospodarczych zamiast moralności czy zasad etyki. A przy ocenie września 1939 aż się prosi o fakty. Dlatego zanim przejdziemy do tego czyja polityka zagraniczna faktycznie zwyciężyła przejdźmy do jak to Pan ujął celów strategii polityki zagranicznej Adolfa Hitlera w latach 30-tych i 40-tych XX wieku.

Rzesza niemiecka rozpętała dwie wojny światowe dlatego, że na początku XX wieku zabrakło jej przestrzeni do rozwoju gospodarczego jaki z kolei posiadała Wielka Brytania czy Francja jej główne rywalki. Budowa kolei łączącej Bliski Wschód z Rzeszą biegła przez Serbię i Austro-Węgry. Miała ona strategiczne znaczenie bo omijała morskie pośrednictwo brytyjskie i francuskie w dostawie z Bliskiego Wschodu surowców głównie ropy naftowej niezbędnej dla rozwoju procesów gospodarczych. Londyn i Paryż o tym wiedziały dlatego znając sytuacje na Bałkanach podsycały po cichu wrogie nastawienie Serbii wobec Austro-Węgier zdając sobie sprawę, że uniemożliwi to Berlinowi zbudowanie kolei. Sytuacja wymknęła się spod kontroli na tyle, że II Rzesza została w sytuacji w której mogła liczyć na porozumieniem z Brytyjczykami i Francuzami a na wschodzie z Rosjanami albo wypowiedzieć im wojnę w obronie potrzebnej jej przestrzeni gospodarczej. Zrobiły to drugie i przegrały I wojnę światową bo na zachodniej półkuli Ziemi wyrosło nowe państwo szukającej tej samej przestrzeni dla siebie - USA zdominowanej przez Wielką Brytanię i Francję. 

Po zakończeniu I wojny światowej stare mocarstwa + Japonia zachowały status quo w Europie i na świecie pozbawiając Niemcy kolonii zamorskich w Afryce i Pacyfiku. Ale w Rzeszy wciąż mieszkało 70 milionów Niemców! Chciało pracy i rozwoju. Niemieccy przemysłowcy z zazdrością patrzyli na rozwój swoich sąsiadów widząc upadek i chaos w Republice Weimarskiej i bojąc się o przyszłość swoich kapitałów i majątków. Wówczas pojawił się Adolf Hitler i jego NSDAP. Była to partia popierana przez zubożałą klasę średnią oraz konserwatystów nie mogących pogodzić się z klęską w 1918 roku. Hitler doszedł do władzy bo obiecał Rzeszy rozwój i powrót do dawnej Bismarckowskiej potęgi z II połowy XIX wieku. 

Adolf Hitler na początku nie zamierzał atakować Polski. Choć od samego początku mówił o przestrzeni życiowej na wschodzie. Wiedział bowiem, że Rzesza jest za słaba aby od razu rzucić się na Anglię i Francję w walce o dostęp do morskich szlaków handlowych umożliwiających dostawy surowców niemieckiej gospodarce. Dlatego szukał rozwiązania na wschodzie w Rosji. Problem w tym, że na tym kierunku leżała Polska twór traktatu wersalskiego i wojny 1920 roku. Rozumiał, że Polska jest wrogiem bolszewickiej Rosji i dlatego snuł plany wspólnego ataku na ZSRR co w jego ocenie przyniosło by korzyści zarówno Rzeszy jak i Polsce. Nie jest prawdą jakoby Hitler od razu zamyślał eksterminację Polaków. Ten projekt powstał później i był dużym błędem z punktu widzenia celu niemieckiej polityki zagranicznej. Polska nie byłaby tylko narzędziem ale partnerem.

I w tym miejscu wracamy do września 1939 roku. Pragnę przypomnieć, że minister Beck jak i Hitler przejęli swoje urzędy niemal w tym samym czasie. Adolf Hitler jest dzisiaj oceniany jako człowiek, który w polityce nierzadko kierował się emocjami. Beck był jego przeciwnością. Spokojny, stonowany i raczej gabinetowy. Od ich posunięć zależało tak naprawdę czy wojna w Europie wybuchnie czy też nie. Hitler rzeczywiście był politykiem emocjonalnym ale z pewnością też zimnym, wyrachowanym i bezwzględnym.I przede wszystkim trzeźwym umysłowo. Minister Beck był politykiem opanowanym ale stanowczym co doprowadzało Hitlera do szału i przez co łykał tabletki. Niestety był też naiwny. Zawierał bowiem sojusze zgodne z moralnego punktu widzenia ale z politycznego bez żadnego pokrycia. Hitler był politykiem o wiele lepiej zorientowanym w bieżącej polityce europejskiej niż Beck. Wiedział bowiem, że zachodnie demokrację drżą przed potęgą Stalina i wykorzystał bo Londyn i Paryż chciały wojny III Rzeszy z Rosją i jeżeli Polska miała stać się ofiarą pędu Hitlera i jego armii na zachód to taką cenę były gotowe zaakceptować. Minister Beck zaś nie widział powodu dla którego Rosja miała by najechać Polskę upatrując jednak zagrożenia ze strony III Rzeszy ale tylko wówczas gdyby porozumienia z państwami zachodnimi okazały się być niewystarczające co uważał za mało realny scenariusz. 

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka