Ultima Ratio Sapiens
Audiatur et altera pars
3 obserwujących
17 notek
14k odsłon
  78   0

Życie czy Wyrok? 22.10.2020 TK

27 października 2006 roku premierę w polskich kinach miał film "Children of Men" w reżyserii Alfonso Cuaron oprócz znakomitej obsady aktorskiej tj: Michael Caine, Julianne Moore czy Clive Owen w rolach głównych moglismy zobaczyć też polskiego aktora Jacka Komana. Polski tytuł filmu to "Ludzkie dzieci" film przenosi nas w czasie do roku 2027 dokładniej do Anglii jedynym kraju w którym wciąż panuje względny porządek a do którego zmierzają miliony imigrantów uciekających z ogarniętej wojną Europy. Lecz nie to stanowi największy problem dla Anglii i reszty świata. Tym problemem jest bezpłodność kobiet. Główny bohater Teo  Faron ( w tej roli Clive Owen) zostaje porwany przez grupę terrorystyczną "Fisch's" i wciągnięty w walkę o przetrwanie ludzkości. Anglia a dokładniej rząd jej królewskiej mości prowadzi wojnę z ekstremizmem który żąda równouprawnienia dla imigrantów z całej Europy i świata oraz powszechną depresją rozdając....pakiety do samobójstwa i depresanty. Wiele organizacji społecznych nie zgadza się z filozofią myślenia rządu w Londynie i przystępuje do walki chcąc doprowadzić do współpracy z tajemniczą organizacją o nazwie "Projekt Ludzki" celem której jest znalezienie rozwiązania na niepłodność kobiet. Organizacja jest tak tajna, że wielu nie wierzy w jej istnienie, również sam bohater. Jedną z organizacji walczących z rządem są "Ryby" Udaje im się nawiązać kontakt z "Projekt Ludzki" po tym jak natrafiają na ciężarną kobietę imieniem Kee. Kieruje nią dawna dziewczyna bohatera Juliane Taylor ( w tej roli Julianne Moore), której celem jest przekazanie ciężarnej kobiety - Kee. Dla Juliane i Ryb jest to także karta przetargowa w walce z rządem Anglii. Akcja toczy się bardzo szybko. Juliane prosi Farona o pomoc w załatwieniu dokumentów tranzytowych od jego kuzyna ministra pozwalających dotrzeć kobiecie do południowych brzegów Anglii a stamtąd łodzią do statku "Projekt Ludzki" Teo początkowo nie chcę wykonać zadania nie chce się mieszać w politykę. Lecz dawna ukochana Jauliane przypomina mu o wspólnej tragedii czyli śmierci ich dziecka. Teo zaczyna rozumieć o co toczy się walka gdy Kee pokazuje mu, że jest w ciąży i przystępuje do pomocy. W trakcie tej drogi giną zarówno członkowie organizacji jak i dawna ukochana bohatera Juliane. Sam bohater wraz z kobietą Kee staje się świadkiem walk między siłami rządowymi a ruchem oporu imigrantów miasteczku obozie imigrantów Bexhill w wyniku których odnosi ciężkie rany. Nie zamierza jednak odpuścić i chcę dokończyć misję Juliane. Udaje się mu awet znaleźć pomoc w czasie porodu Kee. Następnie udaje mu się dostarczyć Kee i jej dziecko na statek "Projekt Ludzki" lecz sam umiera na łodzi w wyniku odniesionych ran.

Cała ta filmowa historia skupia w sobie jak w soczewce problemy współczesnej Polski jak i Europy. I zarazem narzuca bardzo trudny moralnie i intelektualnie dylemat. Czy o tym, że jesteśmy ludźmi świadczy nasz stosunek do życia? Czy może jest to tylko kwestia wyboru hierarchii wartości? Gdzie leży granica między wolnością a człowieczeństwem? Czy bycie człowiekiem oznacza zobowiązanie do płodzenia kolejnych pokoleń bez którego nasza biologiczna egzystencja jest niemożliwa? Czy może jednak to my ma prawo decydować o tym kto..jaki...i kiedy się urodzi? Czy wolno nam narzucać drugiemu człowiekowi jedynie słuszną postawę moralną? W końcu człowiek ma wolną wolę. Teo Faron mógł odmówić, wrócić do pracy, żyć normalnie. Ale kiedy sam zobaczył nagą ciężarną kobietę Kee zrozumiał, że ma zobowiązanie wobec ludzkości, które musi spłacić. Płaci za jego realizacje własnym życiem. 

Nikt z nas bez względu na to kim jest, co robi lub jaką funkcję sprawuje w społeczeństwie nie powinien narzucać komukolwiek czegokolwiek co naraziłoby drugiego na utratę zdrowia lub życia. Ale nikt z nas nie może też zapomnieć, że sam też kiedyś był płodem, potem dzieckiem. Decyzja matki o tym czy dziecko, które nosi w swoim łonie ma się narodzić czy też nie, nie powinna należeć do trybunału, kościoła czy partii politycznej tylko do matki i ojca tego dziecka. Bo zawsze będzie to ich brzemię życia, ich odpowiedzialność za konsekwencję dania mu prawa do życia lub nie i ich walka o to by jego świat był bezpieczny. Przede wszystkim od strony uczuciowej jak i finansowej.

Jest to pytanie i dylemat, który musi rozstrzygnąć każdy z nas niestety sam. Bez indoktrynacji, w połączeniu rozumu i serca. Bo to rozum i serce czyni nas ludźmi albo bestiami. Zgon człowieka określa ustanie pracy serca i brak aktywności pnia mózgu.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo