Jeszcze nie przebrzmiały echa bitwy w sprawie książki Cenckiewicza i Gontarczyka, gdzie Lech Wałęsa poczuł się do tego stopnia urażony, że zakwestionował książkę na swój temat przed jej wydaniem, a mamy już nowe pole walki.
Tym razem Lech Wałęsa zapowiada wojnę ze Sławomirem Cenckiewiczem. Wcześniej też zapowiadał, ale prawnicy podpowiedzieli mu, że to trudna sprawa. A tak w ogóle to w Polsce mamy prawo do bani, na co on, Lech Wałęsa, wpływu nigdy nie miał, a nawet nie mógł mieć. Aż dziw bierze, że Lech Wałęsa nie zauważył przy tym, iż winę za stan prawny w przedmiocie ochrony dóbr osobistych ponoszą obaj Kaczyńscy.
"Były prezydent ocenia książkę jako "gnioty i bzdury", a także zapowiada, że Cenckiewicz "zapłaci za to". - Jak tylko Cenckiewicz przestanie ukrywać się pod płaszczykiem IPN, trzeba będzie go dopaść" - podaje Onet.pl.
Książka nie została jeszcze wydana, więc zasadne jest pytanie, czy Wałęsa zamierza dopaść Cenckiewicza przed jej przeczytaniem?
Tak czy siak, Lech Wałęsa to najbardziej rozpoznawalna polska marka w tej części Wszechświata. Tak mówi różowy salon, a ja mu wierzę.



Komentarze
Pokaż komentarze