Właśnie obejrzałem Teraz My. Bohaterem programu był minister Mirosław Drzewiecki, który Sylwestra 1999 spędzał w Miami na Florydzie. Jak większość polskich bezrobotnych.
Skąd ten sarkazm? Ano, ówczesny poseł Drzewiecki został aresztowany za burdę i pobicie żony. Wedle relacji policji oboje byli pijani. Poseł Mirosław Drzewiecki jako osoba bezrobotna, nie posiadająca żadnego majątku, skorzystał z darmowej pomocy prawnej i w tym celu podpisał szereg dokumentów, m.in. o tym, że jest ubogi (majątek i dochody równe zeru), czyli nie stać go na adwokata. W tym samym czasie Wprost lokowało go w pierwszej setce najbogatszych ludzi w Polsce. O obowiązującej w USA procedurze Drzewiecki został poinformowany przez tłumacza przysięgłego. W programie Sekielskiego i Morozowskiego tłumaczył się, że nie wiedział, co podpisuje.
No cóż, jeśli dodać do tego znaną przypadłość ministra, tj. zamiłowanie do hazardu (znają go dobrze bywalcy łódzkich kasyn), to minister Mirosław Drzewiecki jawi się coraz bardziej jako ikona rządu Donalda Tuska (jeśli nie liczyć samego premiera).



Komentarze
Pokaż komentarze (7)