Cześć Jego Pamięci!
Cześć Pamięci Jego Żołnierzy!
+
Jego postać, działalność i legenda do dziś przeszkadza w dobrym samopoczuciu wszelkiego rodzaju potomkom uboli, renegatów z PPR-PZPR, konfidentów, rozmaitym wyznawcom lewicy laickiej, pożytecznym idiotom wierzącym w czarną legendę "Ognia", tropicielom "antysemityzmu", zwolennikom sowieckiego ustroju narzuconego Polsce, miłośnikom powojennej prozy Andrzejewskiego, Konwickiego, Szczypiorskiego i innych kremlowskich"inżynierów dusz" oraz różnego sortu świniom, którym nie podoba się niepodległość Polski oraz walka "Żołnierzy Wyklętych" z socjalistami klasowymi (choć z reguły nie mają zastrzeżeń do walki tych Żołnierzy z socjalistami narodowymi).
Grzegorz Królikiewicz zrobił bardzo ciekawy film dokumentalny o "Ogniu" pt. "A potem nazwali go bandytą" (2002). W 2003 r. był to jeden z najchętniej oglądanych filmów w Polsce - 3.236.000 widzów i 4 miejsce wg "Rzeczypospolitej".
Fragment wywiadu z reżyserem:
- Skąd złe emocje wokół "Ognia"?
- To proste. Gdybym na pana naskarżył, to potem szukał będę uzasadnienia dla swojej nikczemności. I znajdę to w panu, a nie w sobie. Ludzie chcą w ten sposób wtopić indywidualne złe emocje w obszar współistnienia z innymi.
- W "Ogniu" jest grzech nas wszystkich?
- I marzenia o rozgrzeszeniu.
- Może ludzie boją się tego grzechu?
- Przecież i "Ogień" bał się swojego. Jako dowódca, przy którym ginęli ludzie, musiał się z tego rozliczać: to jego samobójstwo. Coś nie pozwalało mu przeżyć śmierci swoich ludzi. To bardzo ważny motyw u każdego przywódcy.
- Do ilu ludzi Pan dotarł?
- Do siedemnastu. Spotkałem się z najbliższymi "Ognia": żoną, szwagierką. W Waksmundzie byłem podczas uroczystości ku czci poległych w obu wojnach światowych. Słyszałem słowa: "znowu robicie nieprawdę", "to nie było tak". Poszedłem tropem takich dwóch krzywd relacjonowanych przez kobiety. To przejmujące oskarżenia "Ognia", a ja nie potrafię być sędzią wobec tych kobiet. Nie powiedziały mi, że w obu przypadkach chodziło o gestapowskich i ubeckich konfidentów. Kobieta, która stoi nad grobem zaklina, żeby Pan Jezus nie przebaczył "Ogniowi". Wygięta niemal w pół kobieta ma tylko siłę na jeden zryw, krzyk przeciwko "bandycie". Ja znam ten ból i współczuję tej kobiecie, bo ona straciła ukochaną siostrę i szwagra. Oboje zabici byli konfidentami. Ale nawet prawo karne pozwala nie mówić źle o sobie. Ludzie są nadal w wirze wspomnień. Mają więc prawo bronić swego spokojnego życia.
Cały wywiad: http://www.krolikiewicz.pl/krol/ogien/wywiad.htm
Więcej o tym filmie:
http://www.krolikiewicz.pl/krol/ogien/index.html
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
13 kwietnia 1945 r. mjr Kuraś przeprowadził odprawę swoich byłych podkomendnych w górach, zapowiadając walkę przeciw ZSRR i komunistom. Bronisław Szokalski „Herkules” (adiutant „Ognia”) wspominał, że poszli na Turbacz, tam „Ogień” wygłosił przemówienie, w którym powiedział m.in.: „walkę musimy zacząć od początku i teraz będziemy się bić za Polskę bez komunistów”.
21 VIII 1945 r. wszedł w życie dekret amnestyjny, jednak „Ogień” nie wierzył w zapewnienia UB i nie zamierzał sie ujawniać. W swoim liście do UB pisał:
„Sprawa złożenia broni: jako Polak i stary partyzant oświadczam: wytrwam do końca na swoim stanowisku”Tak mi dopomóż Bóg”. Zdrajcą nie byłem i nie będę [...] Daremne wasze trudy, mozoły i najrozmaitsze podstępy. Gwarancje wolności wydajecie więźniom, których katujecie jak barbarzyńcy. Wstyd i hańba. Swoim postępowaniem doprowadzacie do zguby samych siebie...”.
Ówczesny Przewodniczący Wojewódzkiej Komisji Kontroli Partyjnej PPR Bronisław Pawlik w sprawozdaniu za okres od listopada 1945 do lutego 1946 określił sytuację na terenach powiatów Nowy Targ, Żywiec i Nowy Sącz jako "bardzo ciężką" stwierdzając topnienie szeregów PPR na tych terenach: "Chłopi znów po wsiach pomagają mu ("Ogniowi" - M.K.) przechowując go i jego ludzi. Są takie wsie, gdzie formalnie żadna władza wcale nie ma dostępu, dlatego organizacja ... w terenie się wcale nie rozwija, a cały Komitet Powiatowy pracuje pod strachem".
Jeszcze bardziej alarmująco dla komunistów brzmiały sprawozdania sekretarzy powiatowych PPR na plenum Komitetu Wojewódzkiego PPR z 19 marca 1946. M.in. sekretarz z Nowego Targu mówił: "Terror bardzo silny, wielu członków oddaje legitymacje, ze strachu. ... ogólna bieda ludności która jest nastawiona wrogo do Państwa - ciemnota mas. ... Nie ma mowy o pracy dopóki nie zniszczymy bandy Ognia. ... Współpraca z PPS nie istnieje, w urzędach siedzi reakcja, wydano listę pobierających kartki żywnościowe w ręce Ognia".
Komórki PPR w Nowym Targu, Zakopanem i okolicach podobnie jak i na innych obszarach województwa zeszły do konspiracji. Nic więc dziwnego, że cytowany już Wojnar rejestrował wśród tamtejszych PPR-owców "poczucie beznadziejności sytuacji wyrażającej się tym, że ... przekształciliśmy się w swego rodzaju zakład pogrzebowy odprowadzający na cmentarz prawie co tydzień, a nieraz i dwa razy w tygodniu ciała zamordowanych towarzyszy.... Zaczęliśmy się raczyć alkoholem dość obficie. Upijaliśmy się na smutno". Natomiast w sprawozdaniu Wojewódzkiej Komisji Kontroli Partyjnej czytamy, że "na powiat ten (nowotarski - M.K.) wysyłało się ludzi do UB czy MO za karę".
"Ogień" traktował swoją działalność jako samoobronę i przygotowanie do udziału w nowej wojnie. Wierzył, że już wkrótce konflikt Zachodu z ZSRR przyniesie prawdziwą niepodległość Polski. 14 listopada 1946 roku "Ogień" wystał list do Bieruta, w którym wypunktował m.in. cele swojej walki: "Oddział Partyzancki «Błyskawica» walczy o Wolną, Niepodległą i prawdziwie demokratyczną Polskę. Walczyć będziemy tak o granice wschodnie jak i zachodnie. Nie uznajemy ingerencji ZSRR w sprawy wewnętrzne polityki państwa polskiego. Komunizm, który pragnie opanować Polskę musi zostać zniszczony."
W swoich odezwach "Ogień" ostrzegał wszystkich konfidentów i ludzi pełniących w UB kierownicze stanowiska "w celu tępienia prawdziwych Polaków", że będą "na każdym kroku wieszani i strzelani, nie patrząc na ich pochodzenie, a ich dobytek zostanie skonfiskowany na rzecz oddziałów partyzanckich".
Fragmenty pochodzą z poniższych źródeł:
http://podziemiezbrojne.blox.pl/2006/05/Mjr-Jozef-Kuras-Ogien-1915-1947-czesc-1.html
http://www.sgpm.krakow.pl/artykuly/formatka.php?idwyb=153
http://kotwica.org/cafe/viewtopic.php?t=60
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wpis na blogu Żołnierze Wyklęci poświęcony 61 rocznicy śmierci "Ognia" z linkiem do fragmentu pracy o zgrupowaniu mjr. Józefa Kurasia autorstwa dr. Macieja Korkucia z krakowskiego oddziału IPN:
http://podziemiezbrojne.blox.pl/2008/02/61-rocznica-smierci-mjr-Ognia.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
W Krakowie jedynym chyba miejscem upamiętniającym działalność zgrupowania "Błyskawica" jest tablica na murze ogrodu Muzeum Archeologicznego (tuż obok wejścia na ul. Poselskiej). Powstała ku pamięci odbicia więźniów z więzienia św. Michała. (Dawny klasztor Karmelitów Bosych, skonfiskowany przez Austriaków, od XIX w. więzienie; tu powstała słynna pieśń "Góralu, czy ci nie żał?" Bałuckiego, który po Powstaniu Styczniowym siedział w celi z góralem z Chochołowa; więzienia "używali" również Niemcy w czasie II WŚ, po czym po "wyzwoleniu" zostało ono przejęte przez sowiecką bezpiekę noszącą polskie mundury i mówiącą po polsku i od 1945 r. do 1954 r. służyło jako więzienie dla "wrogów władzy ludowej"). 18 sierpnia 1946 r. krakowski oddział zgrupowania "Błyskawica" pod dowództwem Jana Janusza "Siekiery" dokonał odważnej akcji wtargnięcia do więzienia i uwolnienia kilkudziesięciu osób. Akcja była dość ryzykowna, bo wszystko działo się w centrum dużego miasta wojewódzkiego, w którym prócz formacji UB, MO znajdowały się jednostki wojskowe.
Brawurowa akcja odbicia więźniów to temat na odrębny wpis.




Komentarze
Pokaż komentarze (10)