Szampana z coca-colą łączy jedno: są napojami gazowanymi. Tak samo jest z Tonym Blairem i Jarosławem Kaczyńskim: obaj stali na czele rządów państw. Oczywiście Jarosław Kaczyński jest dalej premierem, a Blair dziś nim przestał być. I tyle podobieństw.
Jak kiedyś prosiła Maria Callas, by nie porównywać jej z inną śpiewaczką, bo to jest porównywanie szampana z coca-colą, to i tu nie ma co prowadzić rozważań na temat: Czy jest możliwe, by Jarosław Kaczyński był żegnany przez Sejm RP owacjami na stojąco.
Mamy inną kulturę polityczną, inne zwyczaje i natury jako naród, więc i inne obyczaje panują w naszym parlamencie. Dokonania, jakie Tony Blair ma na swoim koncie są zupełnie inne od dokonań naszego premiera. Tego nie da się porównywać.
Sądzę, że po 10 latach rządów Jarosława Kaczyńskiego będzie czas na porównania...I mam nadzieję, że bilans jego dokonań nie będzie gorszy od Blaira. Dlaczego mam taką nadzieję? Ano dlatego, że 10 lat rządów Jarosława Kaczyńskiego, to tak długi okres, iż obecnego stylu polityki naród nie wytrzyma i zmieni się partia rządząca. Gdyby natomiast w polityce rządu miały nastąpić zmiany, to może się wszystko zmienić. Jak wiemy nie ma nic pewnego wokół nas, wszystkim rządzi Pan Bóg, więc i taki cud może się zdarzyć.
Do takich zmian jednak dojdzie dopiero wtedy, gdy nastąpi zmiana myślenia Pana Premiera Kaczyńskiego, gdy pozbędzie się swego uporu i zacznie być tylko stanowczy, a nie uparty. Stanowczość jest cechą tęgich umysłów, bo bronią swoich celów, a dodatkowo umieją do nich przekonać przeciwników i społeczeństwo. Upór jest cechą ludzi, którzy obstają przy swoim, ale z powodu zranionej dumy. Ktoś im doradza, by zmienić postępowanie i pokazuje błędy w rozumowaniu, a Ci mali ludzie obrażają się na to, że ktoś ma lepszy pomysł.
I dlatego należałoby zwrócić na to uwagę, że błędy popełniają wszyscy polscy politycy. Jedni nie potrafią niczego sensownego wymyślić, a drudzy nie potrafią tak zrobić, by jakikolwiek ich pomysł ci mali uznali za własny i zrealizowali dla dobra kraju. Wynika z tego, że każdy dba o własne interesy, cele swojej partii czy ugrupowania,a nie o dobro społeczeństwa i państwa. Ciekawe to jest, nieprawdaż?
Może lepiej zacznijmy wszyscy myśleć o tym, by pro publico bono wszyscy współpracowali, a nie rywalizowali. Rywalizacja jest dobra wtedy, kiedy wszyscy myślą jak by tu zrobić najlepiej dla kraju i społeczeństwa, a nie jak by tu zrobić najlepiej dla swojego portfela!
Zatem pomóżmy tym, którzy chcą pracować dla dobra publicznego, a nie dla własnych ambicji bycia ważnym. Takie ambicje doprowadzają do totalitaryzmu, są powodem terroryzmu itp. Chęć zaistnienia w TV i gazetach wielu ludzi doprowadza do popełnienia ciężkich przestępstw!
Doceniajmy się nawzajem!
Choć krytyka jest czasem potrzebna. Krytyką jest już posiadanie innego zdania czyli różnice w poglądach. Ale tu zaczyna się umiejętność i kultura dyskusji. Tylko w ten sposób można osiągnąć porozumienie, a ono jest jak najbardziej wszystkim nam potrzebne.


Komentarze
Pokaż komentarze