Od dawna obaj braci twierdzą, że w Polsce się świetnie dzieje. Już pod koniec 2006 roku obaj bliźniacy byli zadowoleni z wszystkiego czego ponoć dokonali. Rok 2006 był rokiem bez afer i wszystko było cacy. Minister spraw zagranicznych też została przedstawiona jako najdynamiczniejszy szef tego resortu po 1989 roku. Teraz też wszystko idzie świetnie i tylko PO i SLD widzą jakieś niedociągnięcia, defekty i krytykują to, co jest dobre. Poza tym jeśli Polska ma fatalną prasę i obraz za granicą, to jest to wina właśnie krytycyzmu i nieudolności PO i SLD.
Czy PO i SLD to diabły czy anioły? Ani to ani tamto. Tam są po prostu ludzie, którzy jeszcze potrafią postrzegać coś takim, jakim jest. No i oczywiście wtedy zdaniem PiS odpowiadają za burzę i wał burzowy Cumulonimbus arcus na południowy zachód od Łodzi, powodzie i inne rzeczy.
A ja się zastanawiam nad zdrowiem obydwu braci... Jeden ma tyle energii w wypowiedziach co pani Fotyga, powiedziałbym nawet, że moim zdaniem bełkocze coś pod nosem i to bez sensu, a drugi ma manię wielkości i żądzę władzy. Inni pewnie nazwą to stanowczością, ale już od razu mówię, że to raczej zwykły upór. Nawet słynne zwierzę dubbingowane przez Jerzego Stuhra nie było tak uparte, bo dostałoby w łeb od Shreka.
Niestety w naszej polskiej bajce brak takiej postaci jak Shrek, więc mamy wzrost uporu. Dziwne również jest to, że bracia nie widzą problemów i jeszcze podkręcają niepokoje społeczne. A społeczeństwo czeka w sytuacji, kiedy ministrowie latają od Annasza do Kajfasza...
Czy to coś da? Chyba nic, kiedy od człowieka ogarniętego manią wielkości idzie się po ratunek do jego brata, który jest mało sprawny w myśleniu i mówieniu.
Należałoby jednego i drugiego z braci przebadać...
A może obydwaj już się leczą i to, jacy są jest działaniem ubocznym tabletek?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)