Pan premier się LiS-u nie boi. I ma chyba rację. Gdyby to był zwykły lis, to mógłby napaść na swawolące dzikie kaczki i je pożreć. Ale mamy LiS, więc idąc za tym nazewnictwem: nasze dwa małe kaczeńce mogą być spokojne... LiS nie żywi się kaczeńcami, bo jest mięsożerny!
I dlatego LiS pozostanie w koalicji z PiS. Nikt nie czuje się zagrożony. Jakież to wszystko zawiłe... Może głowa rozboleć. Rano narodzony LiS chciał pożreć koalicję poprzez wyjście z jej ramion. Potem zorientował się, że przecież nie będzie co żreć, bo kaczeńców się nie jada, a poza stawem na Wiejskiej niczego nie złapie...Ale byłaby głodówka. Lepiej siedzieć i łapać co się da niż narazić małe lisiątka na głód.
No cóż.
"Przeżyliśmy czaszki trupie,
przeżyjemy mózgi głupie"
A skecz z Kabaretu "Dudek" zatytułowany "Na wyrębie" wydaje się być jak najbardziej aktualny. Polecam, bo i tresć świetna i aktorzy przedni.


Komentarze
Pokaż komentarze