A prezydent RP, Lech Kaczyński ma problem. Rosjanie się z pewnością śmieją. Już się śmieją. Prezydent chciałby pojechać do Moskwy. Ale już wiadomo, że będzie tam także generał. I nie będzie to na przykład generał Nil. Zaistnienie w Moskwie osób w stylu generał Nil koledzy generała Jaruzelskiego umiejętnie i skutecznie wykluczyli lata temu.
Uroczystości rocznicowe, w Londynie, Berlinie, Paryżu czy w Moskwie to nie jest okazja, by się droczyć na kogokolwiek. Droczyć się i obrażać, gdy już się jest prezydentem państwa w ogóle nie tyle, że nie wypada, ile po prostu nawet nie wolno. Droczyć i obrażać można się, jeśli się już naprawdę nie umie inaczej, na brata na przykład. Wtedy wszystko w rodzinie pozostanie. I rodzinę ewentualnie przysłowiowy szlag trafi. Ale nie będzie to przecież pierwsza w Polsce taka rodzina.
Polskich kontaktów z Rosją ten sam szlag trafić nie może. I w żadnym wypadku. Bo to nie kłótnia rodzinna, a los i przyszłość całego kraju. I prezydent Polski wiedzieć to musi. 9 maja Prezydent Kaczyński musi pojawić się w Moskwie. Obok Jaruzelskiego lub nie, to nieistotny szczegół. Rosjanie zaprosili głowę państwa polskiego. Więc z zaproszenia się korzysta.
Polska to kraj w środku Europy. Truizm to, ale niestety niezbyt znany w wielu polskich środowiskach. Nasz sukces od powodzenia w kontaktach z naszymi sąsiadami jest uzależniony. A sąsiadów nikt sobie nie wybiera. Nie trzeba się z nimi kochać, ale nie wolno się na nich obrażać. Nigdy. A na wojnę się nie zanosi. Tyle w naszym pałacu prezydenckim chyba wiadomo...


Komentarze
Pokaż komentarze (5)