5 obserwujących
73 notki
34k odsłony
97 odsłon

Żelazne prawo uniokracji

Wykop Skomentuj19

Od dawna jestem zdania, że cała ta „demokracja” to taka bujda na resorach dla naiwnych. Bo tak naprawdę to, co człowiek ma z tej całej demokracji? Owszem jest wolność wypowiedzi, naturalnie tylko zgodnych z polityczną poprawnością. Człowiek ma prawo do posiadania własności pod warunkiem, że wcześniej odda fiskusowi to, co się mu należy. Ba! Demokratyczne państwo prawne gwarantuje nam także sprawiedliwość a jak komuś za mało to nawet sprawiedliwość społeczną. Co z tego, że mordercy wychodzą z więzienia po 15 latach a dzieciom odmawia się prawa do życia – tak zdecydowała większość.  

 Otóż właśnie. Czy na pewno większość? W końcu jak pokazują różne badania polskie społeczeństwo chce wprowadzenia kary śmierci, ta sama większość opowiadała się przeciw udziałowi polskiej misji w Iraku. A żołnierze wyjadą z tego kraju dopiero w październiku 2008 roku. Takie przykłady można mnożyć i nic tu nie pomoże nawet najbardziej demokratyczny system polityczny. W końcu o wszystkim i tak decydują politycy. Za komuny przewodnia siłą narodu, dziś tak zwani „przedstawiciele” a jutro kto, uniokraci?

 Na początku dwudziestego stulecia niemiecki socjolog Robert Michels sformułował prawo nazwane: „żelaznym prawem oligarchii”. Pogląd ten zakłada, że każda organizacja niezależnie jak bardzo z początku demokratyczna z czasem przekształca się w oligarchię. Wniosek z tego płynie taki, że każda demokracja jest mitem, bo i tak o wszystkim decydują elity i klasa polityczna, czyli zwyczajnie ci, co na górze. To ma zastosowanie pod każdą szerokością geograficzną, dotyczy wszystkich państw, ras, ustrojów i wyznań. Światem rządzi oligarchia, która często nie musi liczyć się ze zdaniem społeczeństwa dbając tylko o własne wąsko pojęte interesy.  

 

Doskonale ilustruje ten stan rzeczy Unia Europejska i jej elity polityczne. Przypomnijmy fakty: dzięki rozsądkowi Francuzów i Holendrów pogrzebany został "Traktat ustanawiający Konstytucję Europejską". Dokument jak powszechnie wiadomo miał być nowym traktatem dla państw Unii Europejskiej i miał regulować, każdy aspekt życia przeciętnego Europejczyka. Pech niestety sprawił, że traktat nie został zaakceptowany przez społeczeństwa Unii. Po okresie zadumy i refleksji 13 grudnia 2007 w Lizbonie podpisano nowy traktat z mocnym postanowieniem, aby broń Boże nie poddawać go pod osąd publiczny, przyjąć przez parlamenty i będzie po sprawie.

 

W istocie jak przyznają unijni decydenci dokument jest jedynie lekkim retuszem poprzedniego traktatu. Szczerzy do bólu był Giscard d’Estaing, który w lipcowym „Le Monde” przyznał, że: „Opinia publiczna w końcu bezwiednie przyjmie propozycje, jakich nie odważamy się ludziom wyłożyć w sposób bezpośredni... Wszystkie wcześniejsze propozycje będą zawarte w nowym tekście, ale będą w jakiś sposób zamaskowane i zatajone” – czy ktoś wierzy jeszcze w demokrację? Jest dokładnie tak jak zauważył na początku poprzedniego wieku Robert Michels, światem rządzi oligarchia, prości ludzie maja za zdanie jedynie płacić podatki i co kilka lat wrzucić kartkę do urny.

 

Większość godzi się jednak na taki stan, bo to naturalne, że państwem i społeczeństwem kierują elity, ludzie posiadający odpowiednią legitymacje, status i dorobek społeczny. Wbrew temu, co twierdzą socjaliści, demokraci, obrońcy praw człowieka czy inni rewolucjoniści ludzie chcą, aby państwem kierowały elity. To jest naturalny porządek rzeczy. Niech więć tak pozostanie.

 

Grzegorz Lepianka

 

Ps.

 

A na koniec chcę życzyć wszystkim czytelnikom tego tekstu rodzinnych i szczęśliwych Świąt Bożego Narodzenia a w Nowym Roku realizacji wszystkich celów i zamierzeń oraz oczywiście tego, aby państwem rządziły elity konserwatywne, zdolne do budowania kompromisów, ale też twardo broniące Wolności, Własności i Sprawiedliwości.

Wykop Skomentuj19
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale