Halo Halo
2340
BLOG

Obumarcie płodu, sepsa i chazanowszczycy

Halo Halo Społeczeństwo Obserwuj notkę 53

Ponieważ od kilku dni uświadamiam ludzi u siebie i na innych blogach, jakim potwornym zagrożeniem dla zdrowia i życia pacjentów jest mentalność prof. Chazana i jemu podobnych – napisała do mnie nasza salonowa koleżanka, lubiana i ceniona przez wielu, jak nie przez wszystkich. Opisała mi swoją historię w tym temacie. Prosiła, żebym zrobiła z niej notkę, opisała swoim stylem, własnymi słowami i opublikowała u siebie na blogu. Bo dla niej to za trudne wyjawić pod swoim nickiem. Zbyt osobiste, bolesne, nazbyt żywe i traumatyczne, że przez to rwane zdania i chaotycznie napisane…

Początkowo chciałam spełnić jej życzenie, ale doszłam do wniosku, że gdy opiszę  ja – nie będzie to naturalne i z głębi serca. A historia jest niezwykle wstrząsająca i poruszająca. Zamieszczam ją zatem w oryginale i mam nadzieję, że koleżanka mi wybaczy.

(Wytłuszczenia moje)

„Była to moja czwarta z kolei ciąża...miałam już dwie córeczki zdrowe super... a sama byłam zdrowa jak i mój mąż....zapragnęłam chłopca...po wielu badaniach i trudach udało mi się zajść w ciążę....bo miał być chłopiec.

Jako osoba świadoma...latałam po lekarzach badałam się regularnie...ponieważ jednak poroniłam poprzednią ciążę dostałam skierowanie od ginekologa na badania prenatalne..do...szpitala położniczego przy ul Madalińskiego...Mieszkałam wtedy na Mokotowie..i obie córki tam właśnie przyszły na świat. Pojechałam..przesiedziałam swoje w poczekalni...a potem.. :(

ach...potraktowano mnie jak ostatnią kurwę...jak ja mam czelność żądać takich badań przecież to nieetyczne i nieprzyzwoite..itd...zaryczana wstrząśnięta ..zrezygnowałam i pojechałam do domu.

Gdy byłam już w 24 tygodniu ciąży...

to był czwartek...dostałam strasznych bólów brzucha...jadę do szpitala..izba przyjęć badanie itd.
przesiedziałam w bólach do wieczora... w końcu położono mnie na łóżko.

Piątek..znów badania...USG, wieczorem dopiero..TTK....wyrok...dziecko nie żyje...

Piątek wieczór...szpital nieomal pusty...nikt się mną nie interesuje....a mnie wzrasta gorączka...o 17 jeszcze 38 ale po kilku godz. ponad 40st drgawki i tracę przytomność...serce ledwo pika

Szukają lekarza...jest...i coś niepojętego...MAM URODZIĆ SIŁAMI NATURY...

z powodu wysokiej gorączki nie ma akcji porodowej, szyjka się nie rozwiera...

wyję z bólu.....tracę kontakt z rzeczywistością...żadne zastrzyki nie pomagają...akcji nadal nie ma...
jest już po 12 w nocy...

W końcu decyzja....ale jaka....rozbierają mnie do naga i wkładają do wanny z lodem.....przykrywają prześcieradłami ..nie wiem, nie pamiętam na jak długo..

gorączka spada...na łóżko...zaczynam rodzić...

TO BYŁO COŚ POTWORNEGO...

organizm nie przygotowany do urodzenia dziecka...maleńkiego..mieszczącego się na dłoni...a jednak....męczarnia nie do opisania. Urodzone...a ja tracę przytomność...zaczyna się ratowanie mojego życia...przez TYDZIEŃ...

Doktor...Świerczewski...świetny specjalista...po miesiącu wychodzę i mówi do mnie, że czegoś takiego jeszcze w swej praktyce nie widział..że to cud, że żyję...

a dziecko?

no cóż..okazało się, że było chore, obciążone genetycznie....dlatego organizm mój odrzucił taką ciążę...a tych kilkanaście godzin nic nie robienia lekarzy w szpitalu spowodowało sepsę...tak gwałtowną, że moje życie wisiało na włosku.. bardzo cieniutkim.

Ciało.. gnijące ciało mojego dziecka ją spowodowało...a lekarze czekali i kazali mi je urodzić zamiast szybko zakończyć tę ciążę.

Minęło wiele lat zanim mogłam ująć moją historię w słowa i komuś ją opowiedzieć.....dzisiaj opisuję ją Tobie...

Ta trauma zostanie we mnie do końca mych dni...tyle lat a nadal mi się śni..i za co?

Nawet teraz gdy to pisze ręce mi drżą i łzy napływają do oczu. dlatego tak pobieżnie i chaotycznie...”

 

Halo
O mnie Halo

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (53)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo