Naszło mnie natchnienie, żeby strzelić ot taką pospolitą notkę o stosunkach społecznych na Ziemi. Dla Kosmitów, bo nie wiedzą jak tu się żyje wśród ludzi. To niech mają obrazek. :)
Na pewnym portalu społecznościowym, od dłuższego czasu hejtuje mnie naruszając Kodeks Karny pewien mężczyzna jak się patrzy. Taki "z prawdziwego zdarzenia". Za króla się podaje. Hejtuje nie często - widać libido niespecjalne - ale regularnie. Obrabia mi tyły za moimi plecami, albo wkręca się w podejmowane przeze mnie dyskusje o cierpieniu, ludzkich tragediach i dramatach życiowych traktując tekstami w ten deseń:
"Ty jesteś przypadkiem nieuleczalnym jednak.
I niech mi ktoś udowodni, że twoja obecność w... (tu nazwa portalu), czyli w przestrzeni publicznej nie jest szkodliwa dla zdrowia.
Jesteś niebezpieczna i powinno się ciebie izolować."
"Jesteś tak żałosna, że przytomni radzą mi aby ciebie zawsze omijać z daleka...i staram się to od pewnego czasu robić, ale przecież czasem jednak skazany jestem na twoje chore projekcje które uskuteczniasz u innych na blogach i szlag człowieka trafia ponownie.
Jesteś przypadkiem klinicznym....ale wg mnie niebezpiecznym dla psychiki przypadkowych bywalców.
Dlaczego tu jesteś i masz możliwość zupełnie bezkarnego zakłócania przestrzeni publicznej to tajemnica właścicieli salonu."
To są proszę Państwa umiejętności społeczne owego króla do nawiązywania kontaktów z kalekimi, cierpiącymi osobami - jaką jestem. Kaleki wyraźnie drażnią go, przeszkadzają mu i w ogóle zdrowie psychiczne mu od nich siada - jak sugeruje. Przypuszczam, że podziwia Hitlera, że ten umiał skutecznie zrobić z nimi porządek - do gazu i problem z głowy. Wnioskuję ze słów pod moim adresem o "bezkarnym zakłócaniu przestrzeni publicznej". No jak kaleka chce porozmawiać o cierpieniu - powinna zostać ukarana.
To jest rzekomo mężczyzna. W dodatku czuje się królem. Wyobraźcie sobie Państwo, że takiemu urodziłoby się kalekie dziecko. Omijałby je szerokim łukiem, bo by mu przestrzeń publiczną zakłócało. Stwierdziłby, że dzieciak jest żałosny, rozwala mu zdrowie psychiczne i zamknął go w szafie w celach izolacji, żeby jego królewskiej mości szlag nie trafił. W dodatku wymierzył jakąś karę.
Kiedyś poskarżyłam się do administracji na jego jeden komentarz. Dyżurujący wówczas Admin - normalny człowiek, przyzwoity i wrażliwy - od razu wystrzelił w Kosmos całe jego konto, bo przecież taki typ kompromituje i hańbi ród męski! Królewicz założył drugie i dawaj następnego dnia płakać do innego admina. Powiesił na mnie 150 psów i admin innego pokroju mentalnego, uprawiający solidarność plemników - przywrócił mu poprzednie - odwinięte. Chodził wówczas króliczyna dumny, że zatriumfował nad kaleką i chwalił się na różnych blogach jaki z niego mocarz, że adminom przemówił do rozsądku.
Potem za coś go zwinęli. Nie wiem za co i do dziś chodzi króliczyna zwinięta. Ale nadal powiela swoje królicze schematy psychiczne w relacjach z ludźmi. Najlepszy dowód na reinkarnację. No jak wół w poprzednim wcieleniu by tchórzastym króliczkiem, który bojąc się stawić czoła wilkowi - brał nogi za pas i zmykał aż się za nim kurzyło (metafora chęci pozbycia się problemów z kalekami zamiast stawić czoła). I marzył, że kiedyś będzie wielkim królem i spuści wilkowi łomot.
Tak oto wyglądają stosunki społeczne na Ziemi, gdy pierwsze ludzkie wcielenie próbuje wejść w relacje z kolejnym. No nijak dzieci z tego nie będzie. Aha! Zapomniałam dodać, że owa króliczyna, to wielki obrońca życia. Tylko chyba takiego wygodnego - z odizolowanymi kalekami. :)


Komentarze
Pokaż komentarze (30)