Jutro święto narodowe. Flagi, godła, hymny, pieśni, tańce, pochody, marsze, grupy poniewierające się nawzajem i wykłócające, co nakazać a co zakazać w kraju wg ich ideologii i swołocz z pustymi sloganami na ustach paląca wozy transmisyjne…
To wszystko wrogi, obcy mi świat. Nie, to dla mnie nie jest Polska.
Polska, to dla mnie… garstka brylantowych, polskich dusz o złotych, gorących jak słońce sercach. To one sprawiają, że czuję się w tym kraju jak w domu. Z okazji jutrzejszego święta, Bóg ukazał mi kolejną z nich.
Wczoraj odebrałam maila od radcy prawnego przyznanego z urzędu z załączoną skargą kasacyjną do Sądu Najwyższego, bo jak wiadomo - samotna walka szarego obywatela w sądach kończy się wraz z drugą instancją, a wniesienie kasacji do SN może odbyć się tylko za pośrednictwem adwokata lub radcy prawnego. Sprawa nie dotyczyła mojej osoby. Byłam tylko upoważniona do odbioru, telefonicznego odczytania mocodawczyni i podziękowania w jej imieniu, która nie jest biegła w obsługiwaniu Internetu.
Spodziewałam się totalnego badziewia po moich ćwierć wiecznych doświadczeniach z adwokatami i radcami przyznawanymi przez sądy z urzędu, a więc za marne, psie, państwowe grosze. Spodziewałam się badziewia tym bardziej, że sprawa jest niezwykle skomplikowana i obejmuje swym zakresem ponad 20 lat różnych procesów sądowych i po drodze zmianę prawodawstwa w tym obszarze. Jeśli prawnicy potrafią wypisywać niestrawny groch z kapustą z racji lenistwa, czy problemów z rozumieniem w prostych sprawach, to co dopiero w tak skomplikowanej?
A tym czasem, otworzywszy załącznik ze skargą ujrzałam majstersztyk! Profesjonalizm w każdym calu. I do tego… duszę. Ta skarga miała duszę! Ona żyła. Tętniła empatią i troską. Dostrzegała krzywdę, czuła ból i krzyczała w obronie człowieka, jednocześnie podziwiając jego nierówną walkę ponad siły. Nie dałam rady doczytać do końca za pierwszym razem. W połowie popłakałam się. Z przyczyn oczywistych nie mogę jej zamieścić, ale mogę o niej opowiedzieć własnymi słowami.
W 34 krótkich i zwięzłych punktach, rzeczowo i klarownie Radca wykazał krzywdę skarżącej.
Kobieta pozbawiona przez niewłaściwe postępowania sądów całego dorobku życiowego – nakładów finansowych sprzed ślubu na przedsiębiorstwo byłego męża i dorobku małżeńskiego wycenionego po ponad 20 latach toczącego się postępowania o podział majątku na kwotę 2 600 000 zł. Po rozstaniu 24 lata temu, mąż natychmiast sprzedał majątek, by w krótkim czasie stać się całkowicie niewypłacalny. Poszkodowana wnosiła do sądów o zakaz sprzedaży przedsiębiorstwa, później o nakaz zdeponowania kwoty ze sprzedaży do depozytu sądowego do czasu zakończenia sprawy o podział majątku, potem o uznanie umowy sprzedaży za bezskuteczną…
Wszystkie jej pozwy i wnioski były oddalane, lub pozostawiane bez rozpoznania!
Po 20 latach procesu o podział majątku, z papierowym wyrokiem opiewającym na 1 300 000 zł poszkodowana wystąpiła do Skarbu Państwa o zadośćuczynienie. Już na wstępie pozwany Skarb Państwa - reprezentowany przez Prezesów Sądów: Rejonowego, Okręgowego i Apelacyjnego, a zastępowany przez Prokuratorię Generalną Skarbu Państwa - zarzucił, że powódka w pozwie nie wykazała związku przyczynowo skutkowego szkody z bezprawnym działaniem funkcjonariuszy wymiaru sprawiedliwości. Powódka zwróciła się o przyznanie adwokata z urzędu do pomocy w procesie. Sąd Okręgowy odmówił, a Apelacyjny podtrzymał. Wprawdzie niezwykle trudna sytuacja materialna powódki przemawiała za przyznaniem jej adwokata, ale Sądy stwierdziły, że charakter sprawy nie jest skomplikowany pod kątem prawnym i powódka dobrze sobie sama radzi w czynnościach procesowych.
Radca w niniejszej skardze do Sądu Najwyższego wykazał, że doszło do pozbawienia skarżącej prawa do obrony jej interesów, przytaczając szereg komentarzy opiniotwórczych w zakresie prawodawstwa, oraz orzecznictw Sądu Najwyższego w konkretnych przypadkach. Nie tylko skomplikowany charakter prawny sprawy przemawia za przyznaniem adwokata, ale również skomplikowany charakter faktyczny, który sąd pominął milczeniem.
I w tym momencie dojrzałam duszę tej skargi kasacyjnej… Czytałam, że:
Skarżąca nie mając fachowej wiedzy, nie będąc zdolna do zrozumienia na czym polega wykazanie adekwatnego związku przyczynowo skutkowego działań funkcjonariuszy z powstałą szkodą, nie mając z nikąd pomocy prawnej składała szereg dokumentów nie umiejąc ich odpowiednio wyselekcjonować i opisać. W jej działaniach widać było desperację a nie „dobre radzenie sobie” jak napisał sąd. I teraz cytat ze skargi:
"Liczyła ona na to, że Sąd - po odmówieniu przyznania jej pomocy prawnej - pochyli się nad jej sprawą. Tak się jednak nie stało".
Od tego miejsca Haloś zaczął lać łzy i wycierać zachlapanego nochala rękawem. Skarżąca liczyła, że Sąd się POCHYLI, A SĄD SIĘ NIE POCHYLIŁ… łuuuu… łeeee… chlip, siorp łzy w rękaw :(((
Co za łachudry jedne pieprzone i chrzanione! Patrzyły jak ta biedna kobiecina, nie mając broni w ręku, gołymi rękami walczy z obstalowanymi po zęby czołgami, walczy i ginie… Co za bestie okrutne z piekła rodem! Ośliniły się, połknęły tą bezbronną kobietę, mlasnęły ozorem i poszły nażarte obżerać się gdzie indziej. A skąd taka sytuacja? A to wykazał Radca:
Bo Sąd Okręgowy i Apelacyjny rozpatrując niniejszą sprawę, gdzie pozwanym byli prezesi Sądów Rejonowego, Okręgowego i Apelacyjnego sądził… UWAGA! SĄDZIŁ WŁASNYCH PRZEŁOŻONYCH! Odmowa przyznania adwokata przemawia za brakiem bezstronności sędziów (iud ex suspectus). W tych okolicznościach skarżąca miała prawo, lecz nie miała świadomości, że mogła wystąpić o WYŁĄCZENIE SĘDZIEGO!
Do tego skarżąca domagała się przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego, co mogło wykazać związek przyczynowo skutkowy ze szkodą, a Sąd powołania biegłego odmówił.
W związku z powyższym Radca wnosi do Sądu Najwyższego o uznanie skargi kasacyjnej, gdyż wyrok w sprawie został wydany w warunkach nieważności postępowania.
SKŁADAM NAJSERDECZNIEJSZE PODZIĘKOWANIA
PANU RADCY PRAWNEMU
PIOTROWI GOLĘDZINOWSKIEMU
z kancelarii przy ul. Al. Solidarności 115/2 w Warszawie
za ogrom pracy przy zapoznawaniu się ze sprawą,
za jasne i trafnie ujęte stanowisko w skardze
za wiedzę, odwagę, uczucie dla bliźniego
za duszę i serce Polaka
i przyznaję Panu najwyższą, człowieczą nagrodę na tej planecie opisaną w poniższym wierszu:
Zaszczyty, honory, pieniądze i sława,
Pomniki, medale, okrzyki i brawa…
I jest nagroda piękniejsza niż kwiecie.
Otrzymać ją można, lecz w innym świecie.
W świecie tym walczą o każdy dech,
O szczery, radosny, dziecięcy śmiech.
Tam nie ma znaczenia ni strach, ni ból,
A trud i wysiłek to miodu ul.
Tam się inaczej odmierza czas.
Liczą go serca co biją w nas.
A każda chwila drugiemu oddana
To chwila nadziei – najwyższa wygrana.
Ten świat istnieje tuż obok nas.
Daje schronienie jak ptakom las.
To w nim ta właśnie czeka nagroda
- piękna, bezkresna jak Mleczna Droga.
Idź i zrób wszystko, by ktoś Ci ją dał,
By oczy pełne radości miał.
Na twarzy szczęścia, wzruszenia łzy,
Milczące usta i w ręku bzy.
Ma Pan w nagrodę moje zachlapane łzami pyszczydło. A jak tylko zakwitną bzy pod moją klatką schodową, to zaraz do Pana przylecę z naręczem i gdy będzie okazja, to się z Panem ożenię. ;)
Bo dzięki Panu moja mama nie traci nadziei, że kiedyś w życiu dojdzie sprawiedliwości, a ja nie tracę nadziei, że kiedyś Polska będzie miała tylko takich obywateli jak Pan.
JESZCZE POLSKA NIE ZGINĘŁA, PÓKI ŻYJĄ TACY LUDZIE JAK PAN!


Komentarze
Pokaż komentarze (8)