Jadę dziś koło południa autobusem 109 ulicami stolicy. Rozsiadłam się wygodnie na podium - podwyższonym siedzeniu na kole. Przegubowy Solaris Urbino mknie śmiało przez skrzyżowania, na których zapala nam się za każdym podjazdem zielone światło.
Na ul. Kasprzaka wsiada do autobusu dwóch chłopców z podstawówki - jeden w żółtej, drugi w czarnej kurtce, z panią w czerwonej spódnicy. Wolontariusze WOŚP. Stają tuż obok mnie. Jadą. Nie patrzą na mnie, nie proszą. Jadą. W ręku jednego puszka. Na wyciągnięcie mojego ramienia.
Jedziemy. Udaję, że nie widzę, bo ja na WOŚP nie płacę. Wyglądam przez okno. W pewnym momencie naparła na mój mózg myśl:
- Haloś, czego udajesz idiotę? Nie widzisz głąbie, że pod same zęby podstawiam ci puszkę? Wyciągaj grabie po portmonetkę.
- A jak Owsiak jest nieuczciwy? - zapytałam w myślach swoje własne myśli.
- Też mi problem. A mało to się na oszustów natraciłaś kasy w życiu? Jeden w tą czy w tamtą nie stanowi różnicy. Rusz łapą i wrzucaj.
Wyciągnęłam z portmonetki całe 6 zł. Wrzuciłam. Nie oderwałam nawet pleców od oparcia fotela.
Idę potem podziemiami Dworca Centralnego. W oddali zauważam chłopca z gimnazjum. Kwestuje na WOŚP. Nie widzi mnie. Jest podobny do Piotra Kraśki. Uśmiecha się do ludzi. Ślicznie. Szczerze. Ciepło. Ma w oczach mnóstwo dobroci.
- Haloś, zapłać za ten uśmiech - znów naparła na mój mózg myśl - Wiesz ile ludzkie, stare jelenie płacą za wymuszony uśmiech młódki naciągary? Całe majątki tracą a potem się wieszają. Zabaw się raz w życiu w jelenia i zapłać. Zapłać grosz za uśmiech szczery, ciepły i nie wymuszony.
Wyciągnęłam z portmonetki 5 zł. Chłopiec zauważył mnie dopiero gdy podeszłam do niego. Podziękował z tym swoim ślicznym uśmiechem na twarzy i życzył miłego dnia.
A później podeszły do mnie 3 dziewczynki, też takie gimnazjalistki. Poprosiły o datek.
- Haloś. To chłopcom dałaś, a dziewczynkom odmówisz? Taka babska solidarność? Taka sprawiedliwość? Płać. - kolejna napierająca myśl.
Wyciągnęłam kolejne 5 zł. Nie wzięłam od nikogo naklejki, żeby mi sztucznego kożuszka klejem nie poniszczyli. Spłukałam się dziś na całe 16 zł.
A na końcu dałam nurowi śmietnikowemu papierosa, bo prosił. Zawołał:
- Królowo! Jesteś wielka! Żyj długo w zdrowiu i szczęściu!
- Postaram się - odpowiedziałam.
No cóż. Zaszalałam dziś. Bóg tak chciał. :)))


Komentarze
Pokaż komentarze (96)