Halo Halo
791
BLOG

Utłuc samca, czy nie utłuc? Oto jest pytanie

Halo Halo Społeczeństwo Obserwuj notkę 107

Wyjeżdżając na ferie ze stolicy zamówiłam pod dom taksówkę. Od paru lat nie mam już siły telepać się na dworzec autobusem z kotami, bagażami na wózeczkach itp. Zmuszona jestem korzystać z taxi. Tak było i teraz.

Podjechał bardzo sympatyczny pan, choć wygląd miał porażający - 10 lat bez wyroku. Wysiadł, załadował mi na tylne siedzenie tobołki, otworzył przednie drzwi, poprawił siedzenie...

Usiadłam, delikatnie zamknęłam za sobą drzwi. Delikatnie z powodu primo: nie nawidzę wszelkich hałasów, secundo: nie mam siły w mięśniach, by walić czymkolwiek po chamsku. Zatem zamknęłam i zaciągam na siebie pas bezpieczeństwa.

Kulturalny pan wsiada za kierownicę i do mnie z takim tekstem:

- Oj, wygięła mi pani drzwi i cała listwa odleciała.

Ogłupiała spojrzałam na niego i pytam z niedowierzaniem:

- Co panu zrobiłam? Drzwi wygięłam? Czym? Zamknięciem za sobą drzwi?

- Tak mocno pani trzasnęła, że aż drzwi się wygięły i listwa odleciała. Będziemy musieli się jakoś DOGADAĆ.

W tym miejscu z prędkością większą od światła (co najmniej  500 tys km/s) przeleciały mi przez głowę następujace myśli:

No tak. Następnego mi przydupasa na drodze Pan Bóg postawił, co myśli, że na głupią dojną krowę trafił i będzie mnie doił przez pół życia. Co kolejny to cwańszy. Zaraz mi zaśpiewa 500 zł za listwę, 1500 za klepanie drzwi, mafiozo pier...lony, a potem będzie nałaził mnie, że jeszcze śrubkę dupkę trzeba dokupić, wsadkę, nakładkę i jak nie mam kasy, to mu mogę w naturze zapłacić... Już ja wiem na jakich zasadach pieprzona mafia haracze ściąga! Film "Dług" Krauzego oglądałam. Goguś w otworek dmuchany! Rano na taksówce jeździ a nocami na tiry napada i jeszcze mu mało! Łachudra jeb...a, z kobiety będzie doił, zaraz mnie tu zastraszać gotów, pomiot moralny, samczy pasożyt, laluś farbowany z wytatułowaną gardzielą... Przewala się tego badziewia po ziemskim padole od cholery, co i raz mi Pan Bóg pod nogi takiego ochłapa rzuci... chyba żeby utłuc! Wziąć i zwyczajnie utłuc!

Powyższy nawał treści przeleciał mi przez głowę dosłownie w ułamku sekundy! W drugim ułamku podskoczyły pod sufitkę wszystkie demony jakie we mnie śpią, a w trzecim, z prędkością ponad dźwiękową zalałam sympatycznego pana takim wrzeszczącym, babskim słowotokiem, że aż mi się kąciki ust zapieniły:

- Dogadać? Dogadać? Ja nie będę z panem o niczym gadać! Jak pan takim gruchotem jeżdzi, że po zamknięciu drzwi gruchot się panu sypie i listwy odlatują, to albo pan sam zamykaj drzwi za pasażerami, albo pan z domu nie wyjeżdżaj. Co pan myśli, że ja panu będę finansować naprawianie wadliwego rupiela?

- Ale ja od niedawna nim jeżdżę, to nowy samochód, a pani za mocno trzasnęła. Słyszała pani ten huk? - piszczał samiec.

- Nic nie słyszałam! Lekko zamknęłam i zapięłam pas! A pan mi kit wciska! Kozła ofiarnego chce se pan ze mnie zrobić! Gruchota miał pan wcześniej rozwalonego a teraz chce mnie pan wrobić, żebym ja - Bogu ducha winna - naprawiała! A zaraz wyciągnę dokumenty osoby niepełnosprawnej i wszyscy dookoła pana wyśmieją, że niepełnosprawna kobieta z chorobą mięśni tak trzasnęła drzwiami, że demolkę panu z auta zrobiła aż drzwi odpadły. A w sądzie to już w ogóle pana wygwiżdżą! Różnymi taksówkami jeździłam i nikomu listwy od zamknięcia drzwi nie odpadały, tylko panu biedakowi jednemu!

- Doooobra, już dobra, gdzie pani chce jechać? - przerwał mi ledwo żywy samiec.

- Na Dworzec Zachodni! Pod same wejście! - wrzasnęłam.

Odkręciłam głowę w stronę okna. Zapanowała cisza. Wyjechaliśmy z osiedla:

- A jaką chorobę mięśni pani maaa...? - zaczął słodko i przymilnie stłamszony samiec.

- Metaboliczną.

- A na czym polega? Jak się objawia?

- Więcej komórek się degraduje jak nowych narasta, osłabiebie siły mięśniowej, szybka męczliwość, drżenia, po przekroczeniu bardzo niskiej granicy tolerancji wysiłku - bóle, silne bóle. A potem zaniki mięśni.

- Ojej. A chociaż leki jakieś dobre na nią są?

- Nie. Nie znają przyczyn chorób mięśni, a leczenie to pierdolenie nie leczenie. Jak się wda stan zapalny, to sterydy. A na regenerację - pierwiastki, witaminy, aminokwasy, omegakwasy, ziółka, pierdziółka i odżywki dla kulturystów.

- A wie pani co? Ja jestem kulturystą i też mam podobny problem jak się przećwiczę, że degradują mi mięśnie procesy kataboliczne i lekarz mi powiedział, że jak nie przystopuję to mi serce wysiądzie. Lekarz sportowy, bo oni tam na Skarpie przyjmują. A ja jak zacznę ćwiczyć to nie mogę przestać. Ćwiczę po kilka godzin, biegam np. 2 godziny i w ogóle nie czuję zmęczenia. I miałem zakaz ćwiczeń przez 2 miesiące. Myślałem, że zwariuję! Ja byłem tak napędzony, że mnie nosiło i nie wiedziałem co ze sobą zrobić! A jakie problemy z pamięcią miałem! Straszne. Na każdym kroku wszystko zapominałem. Nawet drzwi od domu zamknąć - zaczął trajkotać z wybałuszonymi oczami pan kulturysta.

Spojrzałam na niego. Fakt, że był niemiłosiernie napakowany, ale byłam tak nakręcona na niego, że wydawał mi się małą pchełką wciśniętą w siedzenie. Gdyby mi nie powiedział, że jest kulturystą - wcale bym nie zauważyła.

'No tak - pomyslałam - trafił świr na świra. On widział i słyszał, że mu drzwi rozwaliłam, a ja widziałam go jako małego neptka. Niesamowite jak to w czasie ostrej, krótkotrwałej świrozy percepcja kształtów i wymiarów rzeczywistych obiektów ulega zakłóceniu'. ;)))

- A na reahbilitację pani chodzi? Bo chyba pani potrzebna jest.

- Nie chodzę, bo mi pogarsza. Ruszam się tyle ile mogę. A jak nie mogę, to się kładę, leżę i zdycham.

- Ja bym pani polecił dobrego lekarza od medycyny sportowej i dobre zestawy odżywek i suplementów.

- Dziękuję, Już u nich byłam.

- A pani jest sama?

Kolejne wizje stanęły mi w wyobraźni lotem błyskawicy: No tak. Już się zaczyna do mnie kleić. Zaraz będzie ze mną po lekarzach chodził, odżywkami tuczył, rehabilitował mnie i w ogóle ustawiał jak mam żyć, bo poczuł natchnienie, że dzięki mnie odnalazł sens życia i coś dobrego wreszcie w życiu zrobi! Pastwiąc się nade mną. Skąd ja to znam? Aha, z przeszłości. Z przeszłych doświadczeń z samcami. Zatem znów obudziły się we mnie demony i jak się nie wydarłam w te pędy:

- Sama jestem! Bo taka cholera zakała ze mnie, że nikt godziny ze mną nie wytrzymuje!

- Dlaczego? - spojrzał z niedowierzaniem.

- Bo ja jestem zodiakalny koziorożec i mam rogaty charakter. I nie pozwolę sobie wleźć na głowę! A każdy samiec to chce kobietę zdominować i nią rządzić. I ja takim w try migi pokazuję, gdzie raki zimują!

- To chyba dobrze, prawda?

' O kuuurcze - pomyślałam - jemu już jest dobrze. No nie. Chyba przegram tą strategią i się od niego nie odczepię'.

- Proszę pana. Dla mnie jest bardzo dobrze. Tylko gorzej dla tych z drugiej strony. Potem płaczą i skomlą przez pół życia jak ich strasznie skrzywdziłam. Chce się pan przekonać? Tylko żeby potem nie było: 'A nie mówiłam'?

Dojechaliśmy na dworzec. Wysadził mnie, wypakował tobołki. Ha! I przypomniało mu się o tych drzwiach. Pokazuje mi palcem... pokazuje mi palcem normalne, gładkie, nigdzie nie wgniecione drzwi i mocno trzymającą się listewkę - taką u dołu drzwi przyklejona do ozdoby. Nigdzie nie była odklejona.

- O widzi pani? Tu odpadła. Ja w tej korporacji jeżdżę od niedawna. Dali mi samochód i ciągle się czepiają, że tu odpadło, tam odprysło... - biadolił, próbując wziąć mnie na uczucia.

Patrzę na tą nigdzie nie uszkodzoną listewkę i myślę sobie: 'Kurde, no. W takich przypadkach lekarz każe przytakiwać...'

- Wie pan co? Podkleili panu starym klejem. I gdy drzwi się zamyka, to klej się wykrusza i listwa odpada. Pan powie im, żeby się pana nie czepiali, tylko se mocny klej kupili, najlepiej Kropelkę i se podkleili, a panu dali spokój.

Rozstaliśmy się w zgodzie i wielkiej przyjaźni. Życzył mi miłej podróży, udanego wypoczynku i duuużo zdrowia. Ja odmówiłam jeszcze przez drogę trzy pacierze, żeby szybko o mnie zapomniał...

I do dziś jestem na siebie wściekła. Wściekła, że wylazła ze mnie pospolita samica!Po cholerę ja się tyle natrajlowałam jak ta baba na bazarze? Na pierwszym roku uczą: Nie dać się wkręcić. A ja jak katarynka. Powinnam po jego pierwszym zdaniu zadzwonić do korporacji, w której zamawiałam taxi i powiedzieć:

- Proszę pana, podstawił mi pan niesprawny technicznie samochód. Po zamknięciu drzwi - wzięły i odleciały. Tak twierdzi kierowca. Proszę przysłać następny sprawny, bo ten co przyjechał zagraża życiu i zdrowiu pasażerów. I ja w taki nie wsiądę i nigdzie nie pojadę.

O! Tak powinnam załatwić i w ogóle z wariatem nie gadać. A ja jak ta baba: trata ta ta trata ta ta... No ale mądry Polak po szkodzie...

Boszsze! Jak ja nie znoszę swojej samiczej natury! Nie znoszę, nie znoszę, nie znoszę!

Musze coś zrobić, żeby się jej wyzbyć. Będę ćwiczyć całe ferie!

A Wy Państwo uważajcie na oszustów i nie dajce sobie wleźć na głowę. A już w szczególności zastraszyć! Bo co za różnica, czy pospolity gangster, czy zwykły świr? To jedno i to samo barachło.

 

Halo
O mnie Halo

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (107)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo