Od ostatnich protestów w Sejmie rodziców i opiekunów dzieci niepełnosprawnych, a więc już chyba ponad rok, trwają negocjajce tej grupy społecznej z rządem nad nowelizacją ustawy o pomocy tym ludziom.
Rząd chce zróżnicować pomoc w zależności od sytuacji materialnej rodziny. Ustanowić progi dochodowe celem obniżania zasiłków opiekuńczych. Więc gdy ojciec rodziny będzie zarabiał ciut więcej od innego ojca - matka opiekująca się całodobowo niepełnosprawnym dzieckiem nie dostanie pełnej kwoty zasiłku (chyba 1200 zł) tylko np. 800zł.
Odbierane są dofinansowania do wózków elektrycznych, maszyn Braillowskich z PFRONu... Pełnomocnik rządu tłumaczy, że nie jest zamknięta droga w gminach do starania się o dofinansowanie na te cele. Rodzice tłumaczą, że Centra Pomocy Rodzinie odmawiają pieniędzy, bo nie mają, albo przyzjaną grosze (1-5 tys) w przypadkach gdy wózek lub maszyna kosztują ok 20 tys. Jak ludzie mają uzbierać resztę pieniędzy? To samo z zapomogami na dostosowanie np. łazienki w mieszkaniu dla osoby na wózku.
Projekt przewiduje kierowanie większych pieniędzy dla instytucji, a w nich urzędasów, którzy tylko patrzą jak wykiwać potrzebujących. Tworzy się puste przepisy, za którymi nie idą pieniądze bezpośrednio dla indywidualnych osób.
Regularnie oglądam relacje TVP Info z ulicznych protestów rodziców. Grupki biednych, wycieńczonych koszmarnymi obowiązkami życiowymi ludzi. Nikt za nimi nie stoi. Nikt ich nie wspiera. Są samotni i osamotnieni. Nie poddają się. Walczą, choć oczy wyblakłe i brak w nich siły i nadziei.
Nie słyszę w tej sprawie głosu potężnych organizacji, dla których życie jest najcenniejsze. Nie słyszę głosu Kościoła Katolickiego. Nie słyszę głosu Stowarzyszeń Obróńców Życia...
A może już ich nie ma? Może dawno temu piekło ich pochłonęło?
Nie ma kościoła wiernego Jezusowi. Zostaliśmy sami.
Smutno mi. Smutno mi w ten Wielki Piątek. Bo pamiętam, jak 2 tys lat temu w tym właśnie czasie wszyscy wyparli się Jezusa i pozostał sam.


Komentarze
Pokaż komentarze (65)