Halo Halo
537
BLOG

Przykra ta walka na rozporki KK z homo

Halo Halo Społeczeństwo Obserwuj notkę 23

Wczoraj był Dzień Dziękczynienia, czyli polskie święto katolickie obchodzone w pierwszą niedzielę czerwca. Dzień ten został ustanowiony w 2008 roku przez arcybiskupa metropolitę Kazimierza Nycza.

Pod Świątynią Opatrzności w Warszawie odbył się koncert zespołu Arka Noego. Katolicy dziękowali Bogu za rodziny, głównie wielodzietne. Lider zespołu nawoływał publiczność, że każda rodzina zgromadzonej wspólnoty powinna mieć co najmniej po siedmioro dzieci.

Rodzina w ujęciu KK to matka, ojciec i dzieci.

A ja zastanawiałam się, czy znalazłoby się w tej wspólnocie miejsce dla brata, siostry i kuzynki – ludzi bezdzietnych, którym już umarli rodzice? Przecież to też rodzina.

A czy dla samotnej matki i stryja? Przecież to też rodzina.

A dla samotnego, bezdzietnego mężczyzny i jego bratanka?

Albo miejsce dla mnie – samotnej, bezdzietnej kobiety ze starą babką i niepełnosprawną matką, pomocy i opiece którym w zasadzie poświęcam życie, najpiękniejsze lata swej młodości, bo… trywialnie powiem.. kocham swoją rodzinę a one nie mają nikogo innego. A gdyby ktoś udowadniał mi, że to nie miłość, to powiem, że jakieś więzi uczuciowe. Czy Katolicy dziękowaliby Bogu za moją rodzinę? Wsparli by nas?

Obserwowałam w TV uroczystości i nie odniosłam takiego wrażenia.

Dlaczego? Bo nie mam możliwości pochwalić się efektami pracy swojego rozporka. Nie mam męża i dzieci.

Ogromna rzesza katolików z przedstawicielami Kościoła na czele, nienawidzi homoseksualistów za to, że w oparciu o uprawiany przez siebie sex domagają się równych praw ze związkami heteroseksualnymi. Akcentowanie przez homo swojej obecności w społeczeństwie, w przestrzeni publicznej – katolicy określają sformułowaniem ‘demonstrowania rozporków’. Potępiają to demonstrowanie zatrwożeni, że zagraża ono heteroseksualnym parom, niszczy rodzinę – czyli związek kobiety z mężczyzną i ich dzieci.

A czym że są obchody wczorajszego dnia, jak nie demonstrowaniem rozporków, tylko że heteroseksualnych?

- O, popatrzcie ile się rozporkiem napracowałem. Mam aż siedmioro dzieci!

- Tamta rodzina to jest rodzina. Dzięki ich rozporkom mamy 12stu nowych obywateli w narodzie!

Etc, etc – przewija się w domyśle między wierszami.

Kościół Katolicki wczorajszymi obchodami chciał zagłuszyć jedną demonstrację rozporków, drugą. Dla rodzin szeroko pojętych, czyli miłości i więzi duchowych również krewnych i powinowatych – zabrakło miejsca. A wśród tych powinowatych przecież może zdarzyć się homoseksualista, który kocha krewnych i jest przez nich kochany.

Przykre to. Przykre – ta nienawiść, walka na rozporki i ubóstwo duchowe. Jakże daleko odszedł ten Kościół od swego nauczyciela – Jezusa Chrystusa.

 

Halo
O mnie Halo

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (23)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo