Hattori Hattori
65
BLOG

"Wyrywał i odrzucał..."

Hattori Hattori Polityka Obserwuj notkę 7

Dziś będzie o Herodocie, Koryncie, zbożu i PiSie...

Najpierw fragment "Dziejów", który przypomina Kapuściński w swych "Podróżach z Herodotem":

"W Koryncie, po trzydziestu latach krwawych rządów, umarł tyran o nazwisku Kypselos, a jego miejsce zajął syn, Periander, jak się później okazało, o wiele bardziej krwiożerczy niż ojciec. Tenże Periander, kiedy był początkującym jeszcze dyktatorem, chciał się dowiedzieć, jaki jest najlepszy sposób utrzymania władzy, więc wysłał do dyktatora Miletu, starego Trazybula, posłańca z zapytaniem, co zrobić, aby utrzymać ludzi w niewolniczym strachu i poddaństwie.
Trazybul, pisze Herodot, wyprowadził przybyłego od Periandera posła za miasto i wszedł z nim w rosnący na polu łan zboża. Idąc przez to pole, pytał ciągle od początku herolda, po co przybył z Koryntu, i przy tym wyrywał raz po raz każdy, jaki zobaczył, wyrastający ponad inne kłos. Wyrywał i odrzucał go, aż w ten sposób zniszczył najpiękniejszą i najbujniejszą część łanu. Tak doszedł do końca pola, a potem odprawił posłańca, nie udzieliwszy mu ani słowa rady. Kiedy wysłannik wrócił do Koryntu, Periander był ciekaw dowiedzieć się rady Trazybula. Ale ten oświadczył, że Trazybul żadnej mu rady nie udzielił. Dziwił się też Perianderowi, że posłał go do takiego męża, który był oczywistym szaleńcem niszczącym własne dobra - i opowiedział, co na jego oczach Trazybul zrobił. Periander jednak, który zrozumiał jego czyn i pojął, że Trazybul radził mu wymordować wszystkich wybitnych obywateli, traktował odtąd swoich współziomków z bezgraniczną brutalnością."

Oczywiście nie zamierzam porównywać nikogo do mordercy, jednak pozbywanie się jednostek wybitnijeszych i/lub bardziej samodzielnych jest niestety coraz bardziej charakterystyczne, szczególnie dla głównej partii opozycyjnej w Polsce. By nie pozostać gołosłownym proponuję prześledzić to na kilku przykładach. Zaznaczam - w poniższych przypadkach nie koniecznie "wyrzucono" te osoby z partii, jednak często zostały one do tego niejako zmuszone, a co więcej - przeważnie nikt nie zabiegał o ich powrót. Niekoniecznie były też one członkami partii, jednak istniały poważne powody, dla których łączono je z obozem PiSowskim:

Stefan Meller - dziś trudno sobie wyobrazić rząd PiSu, w którym ministrem zostaje osoba tej klasy, powszechnie szanowana i akceptowana przez różne opcje polityczne. Przyczyna odejścia z rządu - zawiązanie koalicji z Samoobroną i mianowanie Andrzeja Leppera wicepremierem.

Kazimierz Marcinkiewicz - wyrzucenie z rządu po ujawnieniu faktu kontaktowania się przezeń z kierownictwem PO. Cóż...

Marek Jurek i jego grupa - dobrowolne odejście po nieudanej próbie zmiany Konstytucji RP.

Radosław Sikorski - po oskarżeniach ze strony prezesa PiSu o sprzyjanie ludziom WSI zbliżył się do PO. Warto zauważyć, że uczynił to jeszcze w momencie, gdy więcej wskazywało na zwycięstwo PiSu w przyspieszonych wyborach.

Bogdan Borusewicz - zbliżenie do PO w związku z ogólną ówczesną degrengoladą obozu rządzącego.

Antoni Mężydło - przejście do PO m.in. w związku z uległością wobec ks. Rydzyka przy układaniu list wyborczych w Toruniu.

Kazimierz Ujazdowski - ceniony także przez opozycję jako minister kultury. Tacy ludzie to skarb dla rządzących, jednak, jak widać, pozytywne oceny od opozycji nie pomogły. Krytyka zakończonej porażką kampanii wyborczej poskutkowała zmarginalizowaniem Ujazdowskiego, w związku z czym ten zaangażował się w Polskę XXI.

Paweł Zalewski - ceniony nawet przez nieprzychylną PiSowi prasę. Ciepłe komentarze ze strony opozycji. Za próbę uzyskania odpowiedzi na pytanie o ustalenia w sprawie Traktatu lizbońskiego uznany za osobę działającą na szkodę partii. To już jakaś totalna katastrofa... Osoba ta była naprawdę pozytywnie odbierana w różnych środowiskach, ale jak widać, uznano ją za zbędną. Ciekaw jestem, czy po ostatnich wyborach do PE ktokolwiek w PiSie śmiał głośno powiedzieć, że zmarginalizowanie p. Zalewskiego była błędem.

Ludwik Dorn - tzw. "trzeci bliźniak". Człowiek, który naprawdę wiele poświęcił dla PiSu, bezwzględnie lojalny. Krytyka i zachęta do sanacji partii została uznana za zdradę. W dodatku rozstanie nastąpiło w wyjątkowo fatalnym stylu (słynna sprawa z alimentami).

Marcin Libicki z grupą - podejrzenie o współpracę ze służbami w czasach PRL stało się pretekstem do osłabienia jego pozycji przed wyborami do PE. Sytuacja dziwna, zważywszy na mocną pozycję sędziego Kryżego w rządzie PiSu oraz powszechnie doceniane zasługi p. Libickiego w PE. Ciekawe, czy po ewentualnym wyjaśnieniu sprawy ktoś postara się o jego powrót do partii.

Wojciech Mojzesowicz -kolejna postać, która dla PiSu wiele zrobiła. Ale partia wolała postawić na Richarda Henry'ego Czarneckiego (wcześniej związany kolejno z : UPR, WAK, ZChN i Samoobroną).

Warto zauważyć - praktycznie każda z tych postaci jest rozpoznawalna i czymś się charakteryzowała. Spójrzmy z czego najczęściej znani są obecni bardziej rozpoznawali członkowie PiSu:

- Brudziński - obecnie najbardziej znany z doprowadzenia do odejścia p. Masłowskiej;

- Kurski - słynny ze swoich licznych kłamstw (np. słynne ostatnie posiedzenie Sejmu przed rozwiązaniem w 2007 roku, gdy wyliczał "zasługi rządu");

- Putra - no tak... znany działacz PC i PiS...;

- Ziobro - chyba najbardziej popularny z ministrów rządu PiS. Obecnie zaleca mu się naukę języków, by nie był eurodeputowanym "czwartej kategorii";

- Szczypińska - znana chyba głównie w związku z sugerowaniem przez media jej starań o względy p. prezesa;

- Gosiewski - honorowy obywatel miasta Włoszczowa;

- Kuchciński - zasłynął m.in. "większością ogólnonarodową, która jest w opozycji"...;

- Lipiński - znany ze słynnego nagrania hotelowego z p. Beger;

- Cymański - znany ze swoich powiedzonek, skierowany do PE;

- Mularczyk - znany z komisji ds. nacisków oraz słynnej akcji w związku z TK;

- Sobecka, Bender - osatnio zasłynęli kandydowaniem do PE z list innego komitetu wyborczego.

Od razu widać, że w razie zwycięstwa partia będzie w stanie wyłonić fenomenalny rząd...

Wracając jednak na zakończenie do osób, które z PiSem się rozstały... Znów chciałbym uniknąć mocnych porównań, ale po prostu nasunęło mi się skojarzenie z p. Lavoisierem, o którym p. Robespierre łaskaw był powiedzieć: "Republika Francuska nie potrzebuje uczonych". Czy upływ 200 lat to naprawdę za mało, by zauważyć, że pozbywanie się ludzi, którzy wyróżniają się swoją pracą nie prowadzi do niczego dobrego?

Hattori
O mnie Hattori

Ciekawy świata, wierzący w możliwości jego zmiany, ceniący wolność, mający zasady i kierujący się określonymi wartościami.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka