Dzisiaj rano znowu stanąłem przed dylematem moralno-organizacyjnym:
i) jechać do pracy?
ii) jechać w Aleje Ujazdowskie i dołączyć do pielęgniarek, aby zwrócić uwagę na ciężki los chłopa polskiego, ... co ja piszę... naukowca polskiego,
iii) lecieć do Brukseli i stanąć z transparentem "K=mc2log(57)arcsin(T/p)- new solution for Europe", proponując prostą formułę wyliczania ilośći głosów w radzie Europy,
iv) szukać ponad 100 milionów złotych ze zlikwidowanego WSI (patrz: http://wiadomosci.onet.pl/1557436,11,item.html).
Zwyciężyła opcja pierwsza, bo przypomniałem sobie, że wczoraj były urodziny moich dwóch Kolegów i na pewno zostały z imprezy oliwki z papryką. Jutro już ich nie będzie, więc może wybiorę inną opcję...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)