Od dłuższego czasu uważam, że jednym z głównych "hamulcowych" wprowadzania wolności w gospodarce i życiu prywatnym, jest p. Janusz K-M, który swoimi wypowiedziami zniechęca do opowiadania się po stronie małych podatków, prywatnej edukacji, służby zdrowia, itd.
Niedawno mój ulubiony Dyskutant, Leszek z imienia, podesłał mi tekst JK-M, z którym ośmielam się popolemizować.
JKM: Człowiek bowiem różni się od zwierzęcia tym, że kieruje się Zasadami Moralnymi. A Czerwoni ich programowo nie przestrzegają.
H: Zwierzęta mają swoje Zasady, na przykład samica broni swoich dzieci z narażeniem życia. Czerwony też ma swoje zasady: n.p., jak najwięcej pieniędzy ma przepłynąć do budżetu. Pierwsze dwa zdania, a ich wartość logiczna zero.
JKM: Co więcej: Czerwoni nie tylko sami są bydlakami - ale wszystkich pragną przerobić na bezmyślne bydlęta, kierujące się tylko prymitywnymi potrzebami, jako to żarcie, picie, kopulacja - a w charakterze kultury dzikie ryki i prymitywne filmy, w których nic nie trzyma się kupy (nie musi: bydlę chłonie obrazy, ale nie myśli!).
H: Akurat najgłupsze filmy robi się w USA, gdzie przemysł filmowy kieruje się logiką rynkową.
JKM: Ktoś może powiedzieć: ale właściwie po co te "Zasady", czy one nie ograniczają naszej Wolności? Dlaczego mamy coś robić - tylko z tego powodu, że niejaki Hammurabi wyrył coś na obelisku, Rzymianie coś zapisali na wosku, a Mojżesz przytargał na plecach dwie Kamienne Tablice niewiadomego pochodzenia?
Odpowiedź na to pytanie jest niesłychanie ciekawa.
Otóż mamy ich przestrzegać dlatego, że są przestrzegane!
H: Hitler też spisał zasady ostatecznego rozwiązania. Znowu wartość logiczna spostrzeżenia zero.
Większość tych spisanych zasad wywodzi się ze świata zwierzęcego (czytaj "Moralne zwierzę").
JKM: Każdy wyznawca Teorii Ewolucji natychmiast zrozumie, o co chodzi. The proof of a pudding is in eating! Być może tysiącom innych plemion ich "mojżesze" przynosili inne Zasady - ale tamte plemiona żrą pędraki, a MY, Cywilizacja Białego Człowieka, w oparciu o Dekalog, Prawo Rzymskie i jeszcze kilka innych zbiorów Zasad podbiliśmy cały świat - a (co może ważniejsze!) gdy przestaliśmy ich przestrzegać, cofamy się i upadamy!
I to jest DOWÓD, w przynajmniej POWÓD! Przecież jeśli idzie o inteligencję Chińczycy i Japończycy górują (średnio o 3 pkt w skali IQ) nad Białymi. Mieli jednak niewłaściwe Zasady, więc to Europejczycy kolonizowali Chiny, a nie odwrotnie. Co będzie teraz?
Jeszcze raz powtórze, bo to ważne: nie z tego, że mieliśmy "właściwe zasady" wynika, że podbijaliśmy Chiny - lecz z tego, że podbijaliśmy Chiny, wynika, że nasze zasady były "właściwsze" od ówczesnych chińskich!
H: Jak JKM dostanie po głowie od bandyty, to stwierdzi, że zasady bandyty są lepsze od Jego?
JKM: Dekalog nie jest tu zresztą kluczowy (cywilizacje na ogół przestrzegają większości zasad Dekalogu, choć o Mojżeszu nie słyszały...). Chodzi o dziesiątki, a może i setki, Zasad, ułatwiających życie. Obiektywnie jest np. kompletnie obojętne, czy przez drzwi pierwsza przechodzi kobieta, czy mężczyzna, starszy, czy młodszy. Jednak grupa, w której przestrzega się JAKICHŚ Zasad w tym względzie przejdzie przez drzwi znacznie sprawniej, niż kupa prymitywów.
H: Nie jest obojętne, tylko pokazuje, kto jest opiekunem, a kto pod opieką.
JKM: ZASADY pomagają nam uniknąć wpadania w pułapkę Dylematu Więźnia. Np. każdemu opłaca się kraść - jednak przyjęcie zasady "Nie kradnij!" powoduje, że przy pracy mamy obie ręce wolne (zamiast trzymania jednej na portfelu...). Jest to ograniczenie Wolności - podobne do Zasad Ruchu Drogowego - ciekawe jednak, jak wyglądałaby Wolność poruszania się na drogach, gdyby nie Zasada Ruchu Prawostronnego (lub, jeszcze lepiej, Lewostronnego!) i kilka - dosłownie kilka - innych?
H: Wolność nie polega na tym, żeby przeszkadzać innym, tylko na tym, że zamiast jechać po prawej stronie na autostradzie, można pojechać przez las rowerem. I nikogo to nie powinno obchodzić, dopóki nie niszczy drzew po drodze.
Dalsza część polemiki za parę dni, bo tekst byłby za długi...


Komentarze
Pokaż komentarze (4)