Oceńmy ile pieniędzy potrzeba na funkcjonowanie porządnego wydziału Politechniki. Niech będzie to Wydział Electrical Engineering (WEE). Nazywam go po angielsku, bo w polskim nie ma (!!!) dobrego tłumaczenia. Absolwent takiego wydziału powienien wiedzieć, jak wyprodukować tranzystor (układ scalony) i diodę laserową.
W mojej wizji Politechniki, pierwsze dwa lata byłyby wspólnym studiowaniem matematyki, fizyki, chemii, biologii (tak, tak, i biologii), ekonomii, angielskiego przez wszystkich studentów, a podział na wydziały odbywałby się po tych dwóch latach. Coś podobnego wprowadzili na Politechnice Wrocławskiej, ale tylko przez rok. Ja bym poszedł dalej: na dwa lata.
Czyli finanse WEE byłyby tylko na trzy lata, oraz na studia doktoranckie.
Hipotetyczna ilość studentów: 100 na każdym roku + 30 doktorantów.
Zapotrzebowanie aparaturowe:
clean-room: 20 mln zł
urządzenia do epitaksji: 12 mln zł
urządzenia do processingu: 12 mln zł
urządzenia analityczne: 16 mln zł
Razem: ok. 60 mln zł, czyli przy 6 letniej amortyzacji wynosi ok. 10 mln zł rocznie
Zapotrzebowanie materiałowe (czysty wodór, azot, metalorganiki, ciekły azot, itp) na rok: ok. 5 mln zł
Zapotrzebowanie kadrowe:
5 profesorów: 5 x 200 000 zł = 1 mln zł
10 adiunktów: 10 x 100 000 zł = 1 mln zł
30 doktorantów x 50 000 = 1,5 mln zł
Razem potrzeba ok. 20 mln zł rocznie.
Dokładnie tyle wynosi budżet podobnego wydziału w Niemczech.
W chwili obecnej, budżety wydziałów polskich politechnik wynoszą 2-4 mln zł. Czyli mizeria żenująca.
W następnym odcinku będzie propozycja, jak takie pieniądze zdobyć...



Komentarze
Pokaż komentarze (3)