O treści debaty nie ma co pisać- każdy wiedział od początku, że nic ciekawego nie zostanie powiedziane.
Niemniej kilka szczególików, które sobie skrzętnie odnotowywałem:
1. Kwaśniewski wbija do studia pierwszy, poza dobrego gospodarza, który wyciąga rękę do Kaczyńskiego- plusik dla prezia.
2. Przy wejściu Kaczyńskiego jego widownia wstaje i zaczyna klaskać- plusik dla premiera.
3. Kandydaci jeszcze przed debatą lokują się w fotelach, kilka zdawkowych słów, po czym Kaczyński wstaje i idzie do prowadzących, Kwaśniewski zostaje sam, dopiero po chwili się reflektuje i też wstaje. Sprytny wałek Kaczyńskiego.
4. Kwaśniewski jako pierwszy łamie zasady wedle, których miano dyskutować, ma wręcz pretensje o narzucenie takiego rygoru. Zdecydowanie częściej przerywał Kaczyńskiemu- wg mnie minus dla prezia.
5. Pani Olejnik 1 i 3 pytanie zadaje jedynie do Kaczyńskiego, Kwaśniewski mógł sobie mówić o czym chciał (przy 3 pytaniu a propos Bartoszewskiego nawet zapomniała, że Kwaśniewski miał odpowiadać). 2 pytanie było natomiast wymierzone przeciw Kwaśniewskiemu.
6. Publiczność sprytnie rechotała, gdyż dezaprobaty jak u Lisa wyrażać nie mogła- mimo to publiczność LiD-owska dwukrotnie buczała.
7. Badania dowodzą, że ludzie nie lubią śmiechu z puszki, ale mimo to komedie z tym śmiechem podświadomie uznają za śmieszniejsze.
Analogicznie odniosłem to do klaskania (nie liczyłem w I części o gospodarce).
Publiczność LiD-u 23x wyrażała aplauz natomiast PiS-owska 25x, tak więc różnica de facto żadna.
Ot chyba najistotniejsze elementy tej debaty bo na część merytoryczną nie warto było zwracać uwagi. Kwachu wydał się odrobinę płodniejszy w celnych ripostach, ale chwilami bardziej nerwowy.
Żałować można jedynie braku prezentów- powiedzmy kuweta dla premierowskiego kota i deklaracja członkowstwa w grupie AA dla Kwaśniewskiego skutecznie rozładowałyby atmosferę.




Komentarze
Pokaż komentarze (9)