W ostatnich dniach zrobiło się głośno o Januszu Korwinie-Mikke.
Salon24 zaczął pisać nie tylko o incydencie w TVP, ale i o samym JKM oraz UPRze.
Najczęściej są to opinie niepochlebne- że pajac, że z Giertychem to hańba, że i tak nie wejdzie.
Czyli coś jest na rzeczy- pajaca się omija, a nie poświęca mu czas na pisanie notek.
Nie będę ukrywał, że zamierzam zagłosować na UPR- z wieloma poglądami JKM się nie utożsamiam, wiele jego zachowań (tym bardziej w czasie kampanii) uważam za destrukcyjne dla UPR-u, ale niezaprzeczalnie jego ugrupowaniu warto poświęcić odrobinę uwagi (i to nie ze względu na pajacowatość).
Tak więc kilka zasadniczych uwag co do samego Korwina i UPR-u.:
1) Wielu zaznacza niewielkie poparcie dla UPR-u. W 1993 r. było to 3,2%, potem równia pochyła. Pewne nadzieje dały wybory do senatu z 18% poparcia, ale i tak nic z tego nie wyszło. Słabe były również wyniki JKM w wyborach prezydenckich.
Elektorat UPR-owki kierował się głównie syndromem straconego głosu- obecnie jednak dobry wynik wyborczy jest bardzo prawdopodobny. Zwolennicy Unii zdają sobie sprawę, że to chyba ostatnia szansa na zaistnienie partii, więc nastąpi pełna mobilizacja.
2) Wielu zarzuca również zbratanie się z Giertychem. JKM mówi wprost, że dużo ich dzieli, ale ich celem jest jak najlepszy wynik wyborczy- nie muszą być jednolici pod względem ideowym, czy programowym. I tutaj przynajmniej mówi uczciwie, a nie zgrywa niewiniątka.
3) Pragmatycznie patrzy w przyszłość- chce być koalicjantem, czy to PiS-u, czy w gorszym razie PO, aby przynajmniej w części realizować swój program. Doskonale wie, że to jedyny sposób na wypromowanie się do następnych wyborów, bo lepsze przepchnięcie paru ustaw niż plucie na rząd w opozycji i klepanie procentów z powodu bycia anty-(PiS/PO)
4) Słabe wyniki chociażby w wyborach prezydenckich można łatwo wyjaśnić- JKM nie jest osobą, która mogłaby rządzić samodzielnie. Tak samo nie wyobrażam sobie UPR-owskiego rządu, ale UPR jako koalicjant, który kieruje się rachunkiem strat i zysków, a nie górnolotnymi ideami i chęcią samodzielnego zmieniania Polski, jest do przyjęcia.
5) UPR ma realne szanse wejścia do rządu po zwycięstwie PiS-u, zakładając oczywiście rozłam w PO. Swoją drogą byłby to sprawdzian jedności Platformy i rzeczywistej pozycji Tuska w partii. Trudno mi sobie wyobrazić spójną PO bez konfliktów, w przypadku kolejnych przegranych wyborów.
6) Dla mnie UPR jest alternatywą dla PiS-u, na który nie potrafiłbym zagłosować z czystym sumieniem. Jak już kiedyś pisałem polityka kadrowa partii rządzącej, zbliżenie do moherowego elektoratu przejawiające się w wypowiedziach premiera i obecny charakter TVP to elementy, które skutecznie zniechęcają mnie do oddania głosu na PiS.
UPR staje się wtedy dobrą alternatywą, gdyż jako mały koalicjant ideowo zbliżony do PiS-u nie będzie miał możliwości mieszania.
A sumienie pozostanie czyste w przypadku przyszłych ekscesów w wykonaniu Prawa i Sprawiedliwości ;-)
I na koniec- mieliśmy już w rządzie przestępców, łgarzy, pijaków, idiotów, gwałcicieli- czy odrobina ekstrawagancji jaką wniósłby Korwin jest tak dużym grzechem?
Wg mnie pora zobaczyć, czy umie tylko gadać, czy zrobić coś konkretnego.




Komentarze
Pokaż komentarze (16)