520 obserwujących
825 notek
2890k odsłon
11401 odsłon

Podróż za jeden kismet

Wykop Skomentuj135

 

Podróż za jeden kismet

Rzecz jasna jest prawda czasu i ekranu i gdyby polski rząd (formalnie kontynuacja rządów Tuska i Kopacz, chyba że mnie coś ominęło i mieliśmy zamach stanu?) odżegnał się od rezultatów własnego zlecenia badań firmie zewnętrznej i wyników tychże badań późniejszej akceptacji, i zaczął stawiać tezy, które mogłyby mieć wpływ na geopolityczną pozycję Federacji Rosyjskiej w świecie, to możemy być pewni, że: „Nu, nie tak się umawialiśmy, ale jesli chcecie, to – w ostatecznej instancji – formalnie zamkniemy nasze dociekliwie przeprowadzone prokuratorskie śledztwo, które w odróżnieniu od śledztwa polskiego toczyło się w sytuacji dostępu do istniejących dowodów materialnych, a wyniki tego śledztwa ujawnimy”. I będą te wyniki śledztwa druzgocące dla Polski.

A prawdopodobnie nie tylko dla Polski, o czym świadczy nadpobudliwość niemieckiego BND, które cieknie pisarzowi Rothowi zamachem zamówionym przez polityka o wyczernionym nazwisku T,czarne, czarne, czarne, u sowieckiego generała Desinowa. Prywatnie, rzecz jasna, prywatnie. Tenże miał (prywatnie, prywatnie) wynająć stacjonującą w Połtawie grupę operacyjną FSB (pod przykrywką SBU) Stelanowego.[4] To bardzo ciekawa konstrukcja, bo dzięki niej widać jasno, że jeśli ktoś coś tu zmalował, to było to prywatne biuro podróży, a już na pewno nie były to ani rządy Rosji, ani Niemiec, ale prywatny (w zakresie tego zlecania) polski polityk T, czarne czarne, czarne, i grupa rosyjskich nielegałów z Ukrainy. I weź ich teraz znajdź w tym kotle w Donbasie! Pewnie pogibli, kak i wsie!”

 

Podróż za jeden kismet

 

Ergo – zamachy wybuchowe czy wybuchy zamaszyste to wyłączna, prywatna sprawa Polaków. Czyż to nie podejrzane – zdaje się pytać JE ambasador Federacji Rosyjskiej w Polsce, że Polacy żądali od rosyjskich patologów badania tak „na chybcika, na chybcika?”. No kto bogatemu zabroni? Chcesz i masz. A że na chybcika może się pobardaczyć? A co zrobić? Jasne było, że w Polsce otworzą szanując majestat śmierci, sekcje przeprowadzą, obmyją, ubiorą, pochowają... jak cywilizowani ludzie! A tu kłamstwo na kłamstwie, że niby „ruskie” trumny zakazali otwierać! A co „ruskie” mogą w kraju suwerennym? A może sami czto to pomieniali? Bumaga u nich jest?” A gdybyśmy tak na dodatek zadali pytanie nie tylko o to, kto (imiennie?) w Rosji owych sekcji dokonywał, czy dalej pracuje na tym samym etacie, ale przede wszystkim, jakim środkiem transportu ciała zostały przetransportowane ze Smoleńska do Moskwy; czy w czasie transportu powyjmowano je z bordowych trumien, w których wynoszono je z polanki, a jeśli tak, to po co? Mam nadzieję, że jakieś pokwitowania tego transportu na linii Smoleńsk – Moskwa są, no bo jak? Nie chce się wierzyć, że i to... prywatnie...

 

Podróż za jeden kismet

 

Przyjaciel Polski i Bundesnachrichtendienst składa nam otwartym tekstem propozycję zakreślając pole do możliwych negocjacji: „bierzta tego T, czarne, czarne, czarne (w końcu on tylko z Gdańska, to trzeciej kategorii „mensch”) i szukajta, bitte,Stelanowego, czy jak mu tam, najlepiej na Debalcewskim pobojowisku, leb wohl, bis bald. И хватить! A ponieważ wśród czytelników blogów nie brakuje różnej maści wyławiaczy elementów fantastycznych z rzek analiz, to i ja się dołożę. Otóż, spośród badaczy smoleńskich krzaków i zarośli nikt nie miał aż tak solidnie ugruntowanej pozycji naukowo zawodowej jak kanadyjski naukowiec polskiego pochodzenia, Chris Cieszewski[5]. I nikt bardziej od niego nie nadawał się do analizy zdjęć smoleńskich krzaków i zarośli, bo rzeczony specjalizował się właśnie w tym: w analizach drzew, krzaków i zarośli[6]. Niestety, analizy Cieszewskiego nie spodobały się w Ojczyźnie ani zwolennikom wypadków w krzakach i zaroślach, ani wybuchów w krzakach i zaroślach, i z tego też powodu Chris Cieszewski został najpierw pokąsany po nogawkach, z czego relację zamieśćmy, bo jest to kluczowy materiał dla medioznawców:

 

https://youtu.be/-w1vimsmUv0

 

Później oskarżony o bycie szpionem(klasyka!), a jeszcze później nastąpiło coś zdumiewającego. Dochodzi oto do pojednania ośrodka „wypadkowego” z „zamachowym”, a specjaliście światowej sławy od biometrii leśnej przeciwstawia się Laska z dumą prezentującego „wbite w pień brzozy elementy jakichś blach”, jakbyśmy nie widzieli tego samego przełomu bez wbitych blach, na zdjęciach wykonanych przed tym, zanim te blachy się tam znalazły (wykonywanymi tuż po rzekomym „wypadku”, 10 kwietnia 2010 roku[7]), oraz profesora Marka Czachora z Politechniki Gdańskiej i prof. Andrzeja Wiśniewskiego z Instytutu Fizyki PAN[8]. Panowie udają się do jaskini lwa, a więc gosudarstwa,gdzie życzy im się nagłej śmierci w związku z zamiarem obłożenia tegoż anatemą w następstwie udowodnienia faktu udziału w zamachu na państwowy kondukt żałobny. Tam, czując oddech eNKaWuDe, wchodzą w interakcję z niejakim Bodinem, „świadkiem naocznym”, który został poturbowany podmuchem przelatującego nisko samolotu o dużych rozmiarach i dokonują pomiarów geodezyjnych, w wyniku czego dają odpór kanadyjskiej biometrii radośnie oświadczając, że rzekoma brzoza to sterta desek pochodząca z płotu. Te deski z płotu udające cwanie brzozę, zapewne w celu skupienia na sobie uwagi mediów, z uporem i wbrew potocznemu przekonaniu o nietrwałości próchna, przeżyły, nieporuszone, i ów podmuch, którzy poturbował Bodina, i trzy srogie rosyjskie zimy. Zuchy!

Wykop Skomentuj135
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale