520 obserwujących
825 notek
2891k odsłon
11407 odsłon

Podróż za jeden kismet

Wykop Skomentuj135

A cóż, zapytacie Państwo, usadziło Chrisa Cieszewskiego okrakiem na barykadzie? Myślę, że ta coraz rzadsza w świecie cecha profesjonalnego skupienia się na badaniu zjawisk wyłącznie w ramach własnych, potwierdzonych instytucjonalnie kompetencji. Bez oglądania się kto jakąś korzyść lub zmartwienie w związku z wynikami naszej pracy będzie miał. Scire propter scire! Pierwszą niepokojącą obserwacją Chrisa Cieszewskiego była ta, że na kilka dni przed „rozmieszczeniem się” na polance smoleńskiej, wśród krzaków i zarośli, różnych malowanych blach, dokładnie w obrysie ich późniejszego rozmieszczenia się znajdowały się białe plamy, które Chris Cieszewski roboczo uznał za zalegający śnieg. Tu pole do popisu dla miłośników fantastyki naukowej. Mamy tutaj bowiem do czynienia ze śniegiem niezwykłym! Nie tylko że z inteligentnym śniegiem ale z przewidującym przyszłość śniegiem! Ze śniegiem, który chce przejść do historii!

Drugim niepokojącym spostrzeżeniem Chrisa Cieszewskiego było to, że inteligentny śnieg był czymś więcej niż tylko śniegiem, bo zmieniając stan skupienia pod wpływem rosnącej temperatury nie zmieniał tego stanu skupienia na stan ciekły, jak uczono w szkole, ale na stan określany jako nieistnienie. Jakby to powiedzieć utrzymując się w post-sowieckiej poetyce: „ktoś się nie bał i... śnieg sprzątnął” tuż przed tą magiczną chwilą, w której na polance smoleńskiej, pośród krzewów i zarośli, pojawiły się malowane blachy w dużych ilościach. Jedynym, rozsądnym, wytłumaczeniem było takie, że to nie śnieg był ale jakieś ludzką ręką wyprodukowane kawałki materiału, które Cieszewski nazwał „plandekami”. Gdybyśmy przyjęli punkt widzenia Chrisa Cieszewskiego moglibyśmy dość racjonalnie wytłumaczyć pojawienie się wśród krzaków i zarośli blach malowanych, bez konieczności odwoływania się dosyć skomplikowanej sekwencji zdarzeń niemożliwych.

Po trzecie wreszcie Chris Cieszewski zdekonspirował złamaną brzozę symbolizującą rozdarte, narodowe serce, oskarżając ją o rozdarcie z wyprzedzeniem, a więc po raz kolejny wprowadzając element fantastyczny, kiedy to brzoza „drze się” przewidując konieczność późniejszego pozowania do zdjęć. Wszystkich, którzy chcieliby się z omówieniem prac Chrisa Cieszewskiego zapoznać bliżej, by na tej podstawie pobawić się w tworzenie alternatywnych wyjaśnień zapraszam tu: https://yurigagarinblog.files.wordpress.com/2014/02/fym-ts-2.pdf

Moje wyjaśnienie braku popularności Chris Cieszewskiego jest proste i nie odwołuje się ani do science-fiction, w tym do zjawiska UFO w szczególności, ani też do literatury szpiegowskiej, ale do pragmatyki show-businessu. Otóż propozycja Chrisa Cieszewskiego ma jedną podstawową wadę: nie można jej rozwijać latami, jest krótka i zamyka sprawę uniemożliwiając innym wieloletni lans. A dodatkowo zmusza śledczych do podjęcia zdecydowanych działań przeciwko ludziom, których nikt w Polsce, pomijając podziemnie zbrojne nie odważył się ruszyć od 1944 roku.

 

Podróż za jeden kismet

 

 

 

 

 

 

 

Pozbawić państwowego parasola i odciąć przynajmniej od publicznych pieniędzy usiłował co prawda swego czasu pan minister Antoni Macierewicz, ale to się nie udało. Takich bowiem tworów nie niszczy się zmianą szyldów ani pozbawianiem biurka, bo kwatera główna twora znajduje się w przestrzeni tak zwanej inicjatywy prywatnej. Wystawiając na ulicę urzędników i żołnierzy pan minister Macierewicz pozbawił się nad nimi szczątkowej choćby kontroli, a rekrutacja fachowców na nowe odcinki pracy odbyła się zapewne tuż po wyrzuceniu, za pierwszym rogiem ulicy. Bolesne skutki tej niefrasobliwości miały natomiast dopiero nastąpić po tym jak Prawu i Sprawiedliwości udało się stracić władzę w 2007 roku, a kolejny rząd abdykował z części swoich uprawnień władczych, ze szczególnym uwzględnieniem wszystkich służb o uprawnieniach specjalnych, pozostawiając je samym sobie, ale z ponownie przywróconymi państwowymi budżetami, z pełną dowolnością co do zakresu przyszłych performances.

No to założyli kilka inicjatyw prywatnych, dla różnych zleceniodawców, z których najhojniejszym miał okazać się pomysłodawca wspomnianego już Biura Podróży. Rzecz jasna, kiedy się takie rzeczy pisze należy mieć szczególne baczenie, czy człowiek pisząc nie znajduje się pod psychotronicznym wpływem jakichś obcych cywilizacji czy choćby obcych służb. Zaobserwowałem w Ojczyźnie taką nową modę, że jak się coś spieprzy albo palnie jakąś piramidalną głupotę, to to jest oczywista sprawka CzeKa i jej późniejszych wcieleń (NKWD, KGB, FSB, etc). Wpływy wcieleń są przemożne i sięgają mackami nawet Chiltern Hills wśród których mieszkam.

Szczęśliwie i ja, i moi Rodacy są zabezpieczeni przed innymi służbami, włączając w to służby niemieckie, francuskie (ksywa Caracale), brytyjskie, amerykański i izraelskie. A nawet gdyby nie byli, to wpływ ten byłby zbawienny. Mam swoją osobistą metodę ochrony przed psychotronicznym oddziaływaniem CzeKa. Podejrzewając atak sięgam zazwyczaj po to z dzieł stricte filozoficznych, które przeczytałem kilkadziesiąt razy od dechy do dechy, kolokwialnie mówiąc. Mam na myśli dzieło to:

 

Podróż za jeden kismet

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więc i teraz otworzyłem...

 

 

Podróż za jeden kismet

 

 

Ożeż ty w mordę!

 

 

Rzuciłem się na youtuba w celu zneutralizowania amerykańskim Disneyem (okropny w smaku, ale neutralizuje czekistowskie toksyny...) i...

 

 

 

 

Dopadli mnie!

 


[1] http://www.tvp.info/27875947/polecilem-ograniczyc-dostep-dziennikarzy-na-teren-katastrofy-w-smolensku

[4] http://wpolityce.pl/smolensk/313092-zobacz-co-ujawnia-jurgen-roth-dziennikarz-prezentuje-tajny-raport-bnd-wysoce-prawdopodobny-zamach-przy-uzyciu-materialow-wybuchowych

[5] https://scholar.google.com/citations?user=npyjSdoAAAAJ

[6] https://www.warnell.uga.edu/people/faculty/dr-chris-cieszewski

Wykop Skomentuj135
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale