Blog
Carthago delenda est
Rolex
Rolex A ostrzegałem, Wołodia
528 obserwujących 825 notek 2869327 odsłon
Rolex, 19 grudnia 2016 r.

Wańka-padaczka

Zacznijmy od zagadnienia wywołanego na moim blogu przez kol. Lchlipa. Kolega, komentując moje doniesienia na temat obyczajów parlamentarno-dziennikarskich panujących w Zjednoczonym Królestwie, zachęcił mnie do porównania standardów brytyjskiej i polskiej telewizji publicznej. Co niniejszym uczynię, chociaż w szerszym kontekście stosowania standardów.

Telewizję publiczną pod rządami pana prezesa Kurskiego znam słabo. Dobrze natomiast znałem telewizje publiczną pod rządami poprzednich prezesów. Wiem jedno: pod rządami poprzednich prezesów nigdy nie doszłoby do odkrycia specimenu nadwislańskiej fauny znanego jako człowiek-wywrotka albo bardziej własciwie jako „Неваляшка” albo nawet jeszcze bardziej właściwie jako „Stehaufpüppchen”, w cywilu Wojciecha Diduszki, męża swojej żony Agaty Diduszko-Zyglewskiej, animatorki kultury i pracownicy Krytyki Politycznej, autorki wystąpień, w tym znamiennego: „Sumienie jako narzędzie tortur”.

Zostawmy jednak wańkę-wstańkę na deser, a wróćmy do BBC i do różnic. Otóż, jak się powszechnie uważa, brytyjska BBC stanowi wzór obiektywizmu, pluralizmu i kultury dyskusji. Oczywiście tak, ale w pewnych granicach, co badałem wnikliwie przez lat kilkanaście. Granicami tego obiektywizmu, pluralizmu i kultury, nieprzekraczalnymi, są interesy gospodarcze i polityczne monarchii brytyjskiej. Nie do wyobrażenia jest, by w zakresie spraw istotnych z punktu widzenia tego interesu, w rządowych mediach brytyjskich powoływano się na media zagraniczne jako na punkt odniesienia.

Każdy z moich brytyjskich znajomych dostaje intelektualnego stuporu, kiedy objaśniam, że media w Polsce codziennie zdają Polakom relację z tego, co napisała „prasa zagraniczna” przez co w Polsce rozumie się wyłącznie prasę niemiecką, a prasa niemiecka z kolei codziennie relacjonuje i komentuje wewnętrzne sprawy kraju sąsiedniego utwierdzając w Polakach przekonanie, że są pępkiem świata. Z przyjemnością donoszę, że mnie ten stupor udaje się zneutralizować zastosowaniem analogii „rzutowania ze znanego na nieznane”, a więc odwołując się do codziennego, natrętnego acz zrozumiałego zainteresowania prasy brytyjskiej tymi z obszarów zamorskich, i w tych czasach, w których dokonywał się proces ich politycznej emancypacji i koniec ery kolonialnej.

Tak, proszę państwa, państwo nie wiedzieliście, a na pewno z przyjemnością dowiecie się, że całkiem do niedawna byliśmy perłą przed wieprzem, to znaczy w perłą w koronie, pardą, a od niedawna nie jesteśmy; teraz jesteśmy częścią najbardziej na wschód wysuniętej flanki obszaru interesów Stanów Zjednoczonych, a wraz z Ukrainą obszarem buforowym pomiędzy Niemcami i Rosją.

Czytam ja te nieznane w Wielkiej Brytanii streszczenia dzisiejszych niemieckojęzycznych dzienników niemieckich i dowiaduję się z nich o straszliwych wypadkach dni minionych w Ojczyźnie. Oto fala masowego, społecznego protestu rozlała się na kraj; protest ten będzie narastał i zmiecie legalny rząd Polski w serii być może krwawych konwulsji, co zakończy się być kolejnym zleceniem danym ministrowi Sikorskiemu, by do Warszawy spowitej łunami pożarów pojechał, złapał jakiegoś wojownika KSW, Bolka, Lolka, szoferaka - właściciela najbardziej znanej firmy transportowej w Polsce, jakiegoś pisarza, żeby robił za Ibrahima Rugovę i kazał podpisać, bo: „jak nie podpiszą, będą martwi”. Atmosfera grozy wyziera zza relacji z Warszawy z każdego zeitunga.

Surrealistyczny nastrój powstający w związku z rozziewem pomiędzy rzeczywistością a jej niemiecką percepcją mógłby głęboko zastanawiać z czysto psychiatrycznego punktu widzenia, jest za tym wszystkim chyba jednak rzecz poważniejsza. Otóż, ja mam coraz bardziej uzasadnione przekonanie, że w miniony weekend w Polsce ominęło nas coś większego, a przygotowane do druku poniedziałkowe wydania niemieckich gazet relacjonują właśnie to, co nas ominęło. Bo wiedzą lepiej!

Całkowicie błaha, o czym świadczy wczorajszy i dzisiejszy brak zainteresowania polskojęzycznych mediów niemieckich dla prób mediacji w pozornym sporze o obecność mediów w Sejmie, sprawa miała stać się pretekstem do okupacji sali plenarnej Sejmu, a przed samym Sejmem mieli zebrać się aktywiści, ale już nie emeryci z KOD-u, ale poważni zadymiarze z Krytyki Politycznej, politycznego zaplecza lewackich, anarchistycznych grup chuliganów, lubujących się w walkach z policją i ludźmi manifestującymi swój patriotyzm i przywiązanie do polskiej tradycji oraz mających zwyczaj wspierania się w tych działaniach ideologicznie im bliskimi zadymiarzami z Niemiec.

Środowisko Krytyki Politycznej może „dymić” tygodniami - ma środki na pensje dla zadymiarzy, bo jak zapewnił nas naczelny „Krytyki” Sławomir Sierakowski w trakcie swojej rozmowy na antenie radia TOK FM:

Opublikowano: 19.12.2016 13:51.
Autor: Rolex
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Polis2008

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @Autor Bardzo sprawne Pozdrawiam i dziekuje.
  • Curiouser und curiouser "Prawdziwy zamachowiec przebywa na wolności i jest uzbrojony, twierdzi...
  • @MUSTRUM Jest bardzo niezadowolony, że polski parlament nie wprowadził przepisów...

Tematy w dziale