9/11/2007 – WSZYSCY ZNAMY TĘ DATĘ.
W tym dniu powiedziano nam, że Donald Tusk odebrał od prezydenta Lecha Kaczyńskiego akt desygnacji na premiera.
W tym dniu powiedziano nam, że jedna z bliźniaczych wież polskiej polityki, pełniąca obowiązki Prezesa Rady Ministrów, runęła na skutek błędnej decyzji otumanionych wyborców.
W tym dniu powiedziano nam również, że Chińska Republika Ludowa zawiesiła eksport zabawek dla dzieci pokrytych toksyczną substancją. To nie był zbieg okoliczności.
Informacje o nominacji Donalda Tuska na premiera podały w dniu 9.11.2007 wszystkie serwisy sympatyzujących z okrągłostołowym układem stacji telewizyjnych i radiowych.
Ale co tak naprawdę zdarzyło się tego dnia? Czy rzeczywiście Donald Tusk został desygnowany na premiera czy też był to jeden z największych spisków medialnych, mających na celu oszukanie polskiego społeczeństwa i przejęcie kontroli nad władzą wykonawczą w Polsce. Kolejnym kamyczkiem do przejęcia władzy nad światem przez Iluminati?
Wszystkie informacje zawarte poniżej można znaleźć m.in. w świetnym filmie pt. „POtęga nielicznych”, w reżyserii Pawła Paliwody (oczywiście tego prawdziwego, niezłomnego, który ukrywa się od grudnia 2007 przed rządowymi agentami, a nie tego agenta wpływu, który niedawna sączy pojednawczy jad w nasze uszy). Niestety tego filmu nie wyemituje nigdy żadna telewizja, jego ślady w internecie są również konsekwentnie usuwane przez rząd. Ciekawe dlaczego? W końcu mamy wolność, demokrację i rządy miłości.
Okazuje się niestety, że 9/11 był zakrojoną na niespotykaną skalę wyrafinowaną akcją medialno-propagandową, przeprowadzoną przez ludzi kontrolujących Polskę, którzy poczuli się zagrożeni przez ekipę Pana Premiera Kaczyńskiego. Prawda jest taka, że Pan Prezydent Lech Kaczyński nie wręczył tego dnia żadnego aktu desygnacji na premiera, tylko wydał decyzję o ponownym przeliczeniu głosów oddanych w październikowych wyborach. Prawda jest też taka, że wszystkie koncesjonowane media wzięły udział w zaplanowanym i starannie wyreżyserowanym spektaklu wręczania aktu desygnacji. Odbył się on w specjalnie do tego celu przygotowanej kopii Pałacu Prezydenckiego, która od strony Krakowskiego Przedmieścia zakryła właściwy budynek. Na zdjęciach z tej maskarady, opublikowanych w prasie i serwisach internetowych Pan Prezydent jest zawsze odwrócony tyłem do obiektywu, aby zbyt uważne oko czytelnika nie wychwyciło różnicy pomiędzy sobowtórem a oryginałem. W nagraniu emitowanym przez TVN24 z ceremonii desygnacji wyraźnie widać, że sobowtór Prezydenta ma pieprzyk na złym policzku. Niestety, nagranie zostało już usunięte ze strony tej stacji.
Kto wierzy w teorię, że to Pan Prezydent Lech Kaczyński wręczył akt desygnacji, ten jest naiwny i niedoinformowany. Siedmiu z jedenastu pracowników Kancelarii Prezydenta, obecnych na sfałszowanym filmie, dzwoniło do większości ambasad zlokalizowanych w Warszawie, protestując przeciwko perfidnemu kłamstwu okrągłostołowego układu finansowo-medialnego. Poza tym Pan Prezydent Kaczyński nigdy nie desygnowałby na stanowisko Premiera Rządu osoby o tak niskim morale jak Donald Tusk. Oczywiście takie informacje są filtrowane przez usłużne media i 99,9 procent z nas o takich rzeczach nie ma żadnego pojęcia.
Jedyny sposób, w jaki Pan Prezydent (ten prawdziwy) może zasugerować, że nie odbył się żaden akt desygnacji, jest powtarzana jak mantra przez Pana Prezydenta i zaufanych, wiernych współpracowników, fraza: „Ten rząd nie rządzi”. Inne próby otwarcia przez Pana Prezydenta oczu Narodowi są jak do tej pory konsekwentnie wycinane przez usłużnych układowi nieformalnych cenzorów. Okrągłostołowe media nie cenzurują tego przekazu sądząc, że stanowi on jedynie wyraz negatywnej opinii Pana Prezydenta wobec pracy członków gabinetu D. Tuska. Sens tej wypowiedzi, to oczywista oczywistość, jest jednak głęboko głębszy i sugeruje nam, wolnym Polakom, że ten rząd nie rządzi, bo tego rządu z punktu widzenia prawa po prostu nie ma. Nie było desygnowania na premiera, nie było zatem także powołania rządu.
To oczywiście tylko jedna z niewielu rzeczy poruszonych w doskonałym filmie „POtęga nielicznych”, wyprodukowanym przez niezależnych, zbuntowanych dziennikarzy z podziemnej Prawdziwej Gazety Polskiej (nie mylić z koncesjonowaną Gazetą Polską pod redakcją p. Sakiewicza). Jeszcze raz gorąco zachęcam do jego obejrzenia. Żeby zrobić smaczku dodam tylko, że film porusza również ciekawą kwestię związaną z nazwą Platforma Obywatelska. Skrót tej nazwy (PO) znaczy po niemiecku w języku potocznym tyłek, pośladek. Wszystko wskazuje więc na to, że nazwa PO została wymyślona podczas tradycyjnego Oktoberfest przez kierownictwo Powiernictwa Pruskiego, które jak wiadomo ma główną siedzibę w Monachium. Poza tym z filmu możemy się dowiedzieć, że PO nie liczyła nigdy więcej niż kilkanaście osób i wchodzi w skład Iluminati. A Chiny nie zawiesiły w dniu 9/11 eksportu rzekomo toksycznych zabawek dla dzieci tylko wprowadziły embargo na ich eksport do Polski.
Pisdrawiam!
Helena



Komentarze
Pokaż komentarze (19)