W nieodległej przyszłości Republika Federalna Niemiec i Federacja Rosyjska, przebudzą się ze śpiączki niemocy, w którą zapadły na początku lat 90-tych, wraz z upadkiem komunizmu.
21 czerwca 2012 roku, w czasie rozgrywanych we Włoszech ćwierćfinałów Mistrzostw Europy w piłce nożnej, Niemcy i Rosja wykorzystają skupienie uwagi międzynarodowej opinii publicznej na turnieju i znienacka, zdradziecko zaatakują nasz kraj. Przez trzy pierwsze godziny wojny zniszczą wszystkie 12 sprawnych samolotów F-16 i 56 czołgów Leopard. W czwartej godzinie podda się stolica Polski, Warszawa, bestialsko bombardowana przez obu agresorów. W ciągu kilku dni Bundeswehra i Armia Rosyjska zajmą większość terytorium Polski.
Pierwszego lipca 2012 roku, w dzień finału Mistrzostw Europy, Niemcy i Rosja podpiszą pakt Steinbach-Żyrinowski, który przywróci granicę z 1940 roku. Wszyscy Polacy, za wyjątkiem zdrajców z PO, PSL i LiD, którzy poprą obcą interwencję, zostaną poddani okrutnej i bezwzględnej eksterminacji. Premier polskiego rządu wraz z nielicznymi ocalałymi z pogromu patriotycznymi politykami schronią się w piwnicach ruin inteligenckiego Żoliborza i stamtąd rozpoczną partyzancką walkę o wyzwolenie Ojczyzny…
Lecz ostateczna bitwa nie rozegra się w przyszłości. Rozegra się tu i teraz w naszej teraźniejszości. Już dziś…
1. Ławka na Ursynowie, z magnetofonu leci muzyka hip-hopowa
- Te, ziomal. Chyba się za bardzo nabakałem. Najpierw te wyładowania elektryczne, teraz kmini mi się, ze przy tamtym śmietniku siedzi w kucki jakiś gruby golas. Przed chwilą go nie było.
- He, he, bakańsko rzeczywiście pierwsza klasa, solidny kazach - z terenów byłego ruskiego poligonu nuklearnego. Spoksik, też go widzę. Przypomina tego grubasa z telewizji od Prezydenta. Kurna, on naprawdę nie ma nic na sobie. Oooo, idzie do nas.
- Ich heisse Michael Kaminski…
- Czego k***a chcesz, frajerze? Hajsu, pornogrubasie? Nie mamy hajsu – wypad kmiocie do sklepu z odzieżą!
- Nazywam się Michał Kamiński - terminator nastawił już moduł językowy na język urzędowy obowiązujący w Warszawie 2008 roku – Potrzebuję waszych ubrań, waszych butów i waszej deskorolki.
- Zapomniałeś powiedzieć „proszę”.
2. Żoliborz, mieszkanie mamy.
- Cześć, Michał! Coś nowego u braciszka? Pardon, Pana Prezydenta, he he. Ty, co to za gówniane ciuchy? Szerokie spodnie, wyciągnięta bluza z kapturem. Discman, deskorolka… Co ty masz na sobie?
- Chodź ze mną, jeśli chcesz żyć.
- Michał! Do jasnej ciasnej, co się z tobą dzieje?! Nigdzie nie idę. Za chwilę jestem umówiony z Tuskiem. Powiedział mi przez telefon, że nikt go już nie kocha i że chce mi oddać władzę. A za godzinę jestem umówiony z wnuczkiem sąsiadki – będziemy grać w Mortala na jego kompie. Pocałuj mnie w tyłek, ja zostaję.
- Odmawiam. Najbardziej prawdopodobne jest, że T-1000 skopiował Donalda Tuska, żeby, już jako Tuskinator, spróbować się z tobą skontaktować.
- Jaki T-1000? Znam tylko T-800, takiego internautę. No i katarynę, ale nie jestem pewien jej tożsamości socjologicznej.
- T-1000 to jest najnowsza wersja terminatora wysłana z przyszłości, żeby ciebie zgładzić. T-800 to wersja prymitywna, wysłana kilka lat wcześniej waszego czasu, żeby kompromitować sympatyków ruchu niepodległościowego w Salonie24. Kataryna poległa w 2014 roku podczas próby odbicia galby z kazamatów przy Erika Steinbach Strasse.
- A co z Tuskiem? Jak on miałby niby zostać skopiowany?
- Wystarczy, że T-1000 dotknie jakiegoś przedmiotu i już może przyjąć jego formę. Zazwyczaj kopiowany obiekt jest niszczony, aby uniknąć zdemaskowania. Dlaczego się uśmiechasz?
- Nie uśmiecham się, tylko odruchowo rozszerzam wargi ukazując zęby. To z nerwów. Martwię się o mojego przyjaciela Donalda. - Musimy iść. Tuskinator za chwilę tu będzie.
3. Pustynia błędowska
- Michał, ja rozumiem, stres, dużo pracy, ale do cholery przestań się kolegować z tym wyrzuconym z Kancelarii Brata kokainistą. Jak chcesz to poproszę mamę o zaaranżowanie dyskretnego spotkania z jakąś miłą i porządną wnuczką jej przyjaciółek z podwórka. Weź się chłopie ustatkuj! Inaczej zdrowie sobie zmarnujesz! Jezu, pięćset kilometrów na deskorolce z pasażerem na plecach, w cztery i pół godziny. Przecież to jest niemożliwe dla zwykłego człowieka!
- Potwierdzam. Zwykły człowiek nie może tego dokonać.
- Nie nie nie nie. Musisz uczyć się jak ludzie, jak politycy, mówią. Oni nie mówią „potwierdzam”, oni mówią „nie mogę wykluczyć”. Poza tym fajne jest też: „ja panu nie przeszkadzałem”, „mówi Pan oczywiste kłamstwa”, „Polacy zasługują na”. Rozumiesz o czym mówię?
- Nie mogę wykluczyć.
- Włala Michałku. Sztuczny czy prawdziwy, ale musisz nauczyć się żyć na ojczystej ziemi. Gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak śnieg biała, gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała. Kumasz czaczę? Świat jest brutalny – codziennie giną ludzie. Dzisiaj na Ursynowie znaleziono nagie zwłoki dwóch nastolatków.
- Mówi Pan oczywiste kłamstwa. Polacy zasługują na taką Ojczyznę, w której świerzop nie będzie bursztynowy a diamentowy, gryka będzie bieleć błękitem a dzięcielina będzie pałać małżeńskim, rodzinnym rumieńcem. Chcecie zabrać Polakom to, co dla nas najważniejsze. Uświęcone tysiącletnią historią naszego Narodu i naszej Wiary…
- Michał, bardzo…
- Ja Panu nie przerywałem! Polska, nasza Ojczyzna, potrzebuje…
- Wystarczy! Wyhodowałem żmiję na własnej piersi! Szybko się uczysz, Termichałku. Zapamiętaj jednak, że to ja mówię kiedy zacząć i kiedy przestać. Ty tylko słuchasz i mówisz to co ci polecę. Rozumiesz?
- Tak jest, Panie Prezesie.
- Bardzo dobrze. To powiedz mi, co my tutaj robimy na tym pustynnym zadupiu?
- Tutaj Tuskinator nie może nas namierzyć. Budujemy szałas i czekamy do 2012 roku na atak Niemiec i Rosji. Po ataku zakładamy organizację konspiracyjną. Nie ma innego sposobu, żeby zapewnić ci bezpieczeństwo. Niestety, Tuskinatora nie dam rady pokonać. Jest zbyt nowoczesny. Tutaj nic ci nie grozi. Będziemy jeść korzonki i listki z okolicznych krzewów.
- Jeśli myślisz Termichałku, że ja tu na tym zadupiu w twoim towarzystwie spędzę cztery lata, to się grubo mylisz! Z powrotem do Warszawy, to rozkaz! Będziemy walczyć o naszą przyszłość!
4. Warszawa. Pałac Prezydencki.
- Dzwoń do brata.
Tuskinator wwiercił się szerzej pod obojczyk Prezydenta Kaczyńskiego nieznacznie przekręcając zakończone długim ostrzem prawe ramię.
- Pieprz się, to mój brat. Nic ode mnie się nie dowiesz elektroniczny morderco! AAargh! Ty, ty, ty… Ty, Tusku!
- Panie Prezydencie, Premierze! – w drzwiach prezydenckiego gabinetu pojawiła się Anna Fotyga – Cóż się tutaj dzieje!
- Chodź do mnie, zaraz wypruję z ciebie wszystkie flaki. Zobaczymy czy Pan Prezydent nie zmięknie widząc, co z tobą robię i nie spełni mojej drobnej prośby o jeden jedyny telefon do braciszka.
Tuskinator wyciągnął ostrze z ciała Prezydenta i powoli zaczął zbliżać się Anny Fotygi. Jednocześnie z sąsiednich drzwi wypadł zdyszany Jarosław Kaczyński i Termichałek.
- Takich słów pana Tuskinatora po prostu nie będę komentowała, bo to nie ma sensu. Raczej odniosę się do tego, czy możliwe jest z Panem Tuskinatorem porozumienie. Jest możliwe porozumienie, pod warunkiem jednak zagwarantowania możliwości wypełniania funkcji konstytucyjnych przez Pana Prezydenta. A funkcje konstytucyjne Pan Prezydent będzie mógł wypełniać, jedynie w przypadku zachowania przy życiu i zdrowiu Pan Prezydenta i jego Ministrów. Pan Prezydent przejawia wolę porozumienia, jednak chcemy, żeby Pan Tuskinator zanim podejmie decyzję, przynajmniej zechciał skonsultować, zechciał uzgadniać, zechciał informować, bo pewne strategiczne sprawy naprawdę wymagają takiej rozmowy…
Tuskinator zaczął skrzypieć i chwiać się na nogach. Rezolutny Jarosław Kaczyński, domyślając się co mogło spowodować „niedyspozycję” T-1000 zakrzyknął z drugiego końca gabinetu Prezydenta:
- Kazimierz Marcinkiewicz to premier na cztery lata! Nie będzie koalicji z Samoobroną!
- Jeśli to jest kultura, to ja jestem małą dziewczynką! - Termichałek domyślił się, o co chodziło byłemu premierowi.
- My jesteśmy tu, gdzie wtedy. Oni tam, gdzie stało ZOMO! Nasi przeciwnicy to strasznie mali ludzie, marni pod każdym względem – intelektualnym i moralnym!
- Irasiad jest bardzo zdenerwowany… – ranny Lech Kaczyński wysapał z trudem - Jeszcze jedno pytanie, ale nie od tej małpy w czerwonym…
Tuskinator leżał na kolanach, charcząc głośno. Ostatkiem sił spróbował zaatakować - Polska naprawdę nie jest skazana na, tak jak ją Polska od wczoraj nazywa, na moherową koalicję…
Gabinet Prezydenta wypełnił się tubalnym śmiechem wszystkich zgromadzonych osób.
– Tylko na tyle cię stać? I to ma być ten osławiony T-1000, Termichałku? Ten badziew? On miał nas pokonać? Aniu, wykończ Pana Tuskinatora. I zadzwoń po lekarza dla mojego brata. A ty, Termichałku, chodź ze mną – mam dla ciebie zadanie. Wiesz, jest taki fajny program w TVN - Kawa na Ławę. Będziesz w nim występować… Tylko wiesz, najpierw powinieneś odwiedzić prawdziwego Michała Kamińskiego. I wiesz… Zresztą, co ja będę ci mówił…
Jarosław Kaczyński i Termichałek wyszli z gabinetu Prezydenta. Z oddali usłyszeli agonalne jęki Tuskinatora ledwie przebijające się przez głośne słowa Anny Fotygi - Szczyt, a zwłaszcza już taki szczyt to jest z natury rzeczy teatr jednego aktora. I tym aktorem był prezydent. I powiedziałabym, że jedno trzeba docenić, bo to była rola oskarowa…
Jarosław Kaczyński pożegnał się z Termichałkiem i wyszedł samotnie z Pałacu Prezydenckiego. Czerwona tarcza słońca chyliła się już ku zachodowi. Nie odpowiedział na pozdrowienie strażników, skupiony i zamyślony nad sposobami uczynienia z Polski mocarstwa atomowego do 2012 roku.
Ech, nie ma się co martwić na zapas – pomyślał – trzeba wracać do domu. Mama się będzie denerwować.



Komentarze
Pokaż komentarze (13)