0 obserwujących
9 notek
5572 odsłony
  183   0

Ustawa antynikotynowa okiem niepalącej

Dzisiaj rano przeczytałam tekst Koteusza (http://koteusz.salon24.pl/148723,czy-jestes-za-wprowadzeniem-ustawy-antynikotynowej), który jest osobą palącą i zgadza się z nowymi restrykcjami. U mnie jest odwrotnie - nie palę i się nie zgadzam. Koteusza rozumiem - chciałby rzucić i każde ograniczenie państwowe może okazać się jego sprzymierzeńcem("nie bardzo wiem, o co chodzi, ale zgadzam się na każde restrykcje, które spowodują, że ograniczę a nawet przestanę palić") Natomiast niezmiernie denerwuje mnie hipokryzja polityków w tym zakresie. Państwo bez mrugnięcia okiem kasuje zyski z akcyzy, a następnie zabrania im palić. To trochę tak jakby sprzedawać samochody i zabraniać nimi jeździć, one też produkują spaliny... Zgadzam się, że w niektórych miejscach powinien byc zakaz palenia, ale pub jest jednym z tych miejsc, wktórych wydaje mi się to bezsensowne, może też niech państwo zabroni picia w nich alkoholu?

Gdyby jeszcze nas piekniej kuszono... Podawano argumenty o kosztach jakie ponosi społeczeństow na leczenie schorzeń związanych z paleniem. Nic z tego. Politycy tłumaczą nowe restrykcje pseudotroską o niepalących, np. Bolesław Piecha twierdzi, że projekt nie delegalizuje papierosów w Polsce, a jego celem jest ochrona niepalących przed skutkami dymu tytoniowego.Ja osobiscie nie potrzebuję takiej ochrony, sama decyduję, czy chcę być palaczem biernym, czy nie, jeśli ktoś przy mnie pali i mi to przeszkadza to jest moja odpowiedzialność żeby palaczowi o tym powiedzieć. Nie chcę takiej ochrony państwa. Nie dam sobie wmówić, że zakaz palenia w miejscach publicznych zmniejszy ilość palaczy wśród młodzieży i inne bzdury. Chcę sobie pozostawić decyzję, czy godzę się na obecność palącego przy mnie, panie Bolesławie.


 

 

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale