Twierdzenie, że kpt. Arkadiusz Protasiuk wprawdzie podał komendę ODEJŚCIE, ale dalej próbował schodzić pod chmury jest nie tylko podłe, jest przede wszystkiem nie logiczne. Kogo niby miał oszukiwać? Komisję badającą czarne skrzynki, po ewentualnej katastrofie? Czy może resztę załogi? Musiałby być kretynem, a wiemy, że w powszechnej opinii był bardzo zdolnym i mądrym pilotem.
Co spowodowało zatem, że samolot znalazł się tuż nad ziemią?
Najprostsza metoda sprowadzenia samolotu na ziemię, to zmniejszenie prędkości, bo od jej kwadratu zależy siła nośna, tworząca się na płatowcu.
Żeby to zrobić niepostrzeżenie dla pilotów trzeba wprowadzić samolot w gęstą mgłę na małej wysokości. Doskonale nadaje się do tego wysokość decyzyjna 100m. Dodatkowym atutem może być łagodny stok opadający, który da kilka sekund dezinformacji, gdyby polot był cwany i kazał nawigatorowi dodatkowo czytać RW.
Najtrudniejsza sprawa to wmontowanie do przewodu elektrycznego, podającego sygnał o prędkości do automatu ciągu i czarnej skrzynki FDR, małego, zdalnie sterowanego modulatora, który będzie można uruchomić w krytycznym momencie. No chyba, że dostanie się taki samolot do dyspozycji na dłuższy czas, np. do remontu...
Jako ppor. rezerwy ludowego lotnictwa ze specjalnością osprzęt lotniczy, od ponad roku czułem, że tak to się musiało wydarzyć, ale aby udowodnić taki przebieg zasadzki potrzebowałem wykazać manipulacje przy pomiarze prędkości poziomej. Liczyłem na NATOwskie zdjęcia satelitarne, które pokażą w którym miejscu, o której sekundzie był samolot, co pozwoli precyzyjnie wyliczyć prędkość. Niestety Amerykanie, obawiając się gwałtownej reakcji Polaków zdjęcia przekazali tylko przez tajne służby, a po polskiej stronie minister Arabski zadbał, byśmy ich nie ujrzeli. Wydawało się, że skoro wszystkie twarde dowody pozostają w gestii Putina i Tuska już nic nie zdołamy zrobić, ale znalazła się metoda obalenia kłamstwa smoleńskiego, matematyczna.
Takich wyliczeń dokonał konstuktor lotniczy Wiktor Kobyliński - salonowy Almanzor, stwierdzając z całą stanowczościa, że do prędkości przyrządowej podawanej nam jako przelotowa trzeba doliczyć predkość wiatru, z którym był unoszony samolot.
Pod jego notką na ten temat odbyła się dyskusja rozmydlająca, w której podważano drugo i trzeciorzędne szczegóły, ale trudno było znaleźć weryfikację błędnego pomiaru prędkości. Automat ciągu, mając przewymiarowaną prędkość musiał zwiększać kąt natarcia, co powodowało szybkie zmniejszenie siły nośnej. Dwa kilkusekundowe tąpnięcia wystarczyły, by samolot, wbrew woli pilotów zszedł poniżej wysokości, z której miał małe szanse na wyprowadzenie.
Żeby znaleźć punkty odniesienia dla porównania prędkości podawanej przez MAK/Millera przyszedł mi z pomocą pewien gadatliwy troll o nicku paes64, który zwrócił moją uwagę na w miarę rzetelne dane, otrzymane z amerykańskiego komputera pokładowego, mierzącego prędkość wg wskazań GPS. Niniejszym dziękuję mu za to serdecznie. Porównanie tych prędkości daje dobitny obraz mataczenia przez MAK/Millera.
Oto tabelka obrazująca prędkości w konkretnych chwilach, wyznaczonych zdarzeniami TAWS.
| parametr | j.m. | |||||
|---|---|---|---|---|---|---|
| zdarzenie | #34 | #35 | #36 | #37 | #38 | |
| czas wg TAWS | h:min:s | 06:40:03 | 06:40:29 | 06:40:36 | 06:40:43 | 06:40:59 |
| czas wg MAK/Millera | h:min:s | 06:40:09 | 06:40:34,5 | 06:40:42 | 06:40:49 | 06:41:05 |
| prędk. wzgl. ziemi GS wg TAWS | kts | 177,75 | 157,625 | 156,125 | 154,75 | 145,125 |
| prędk. wzgl. ziemi GS wg TAWS | km/h | 329,2 | 291,9 | 289,1 | 286,6 | 268,8 |
| prędk. przyrządowa wg Millera | km/h | 312 | 290 | 290 | 283 | 263 |
| prędkość wiatru na danej wysokości | km/h | 19 | 14 | 12 | 12 | 10 |
| prędk. wzgl ziemi z uwzgl. wiatru | km/h | 331 | 304 | 302 | 295 | 273 |



Komentarze
Pokaż komentarze (53)