Panie Profesorze zbanował mnie Pan na swoim blogu, więc nie mam możliwości skomentować tam Pańskiej wczorajszej notki, w której przedkłada Pan swoją hipotezę beczki autorotacyjnej.
Mam nadzieję, że Pan zgłosił swój referat na ten temat na Konferencję naukową, która odbędzie się 22 października w Warszawie w jednym z instytutów Polskiej Akademii Nauk. Jeżeli nie, to proszę to jeszcze uzupełnić, bo choć minął już termin zgłaszania autorów referatów i proponowanych przez nich tematów, to jest jeszcze tydzień na złożenie samych abstraktów. Myślę, że prof. Piotr Witakowski jeszcze Pana zgłoszenie przyjmie.
Szkoda by było, gdyby jak podczas majowego turnee prof. Wiesława Biniendy, zaszył się Pan gdzieś nad Wisłą, a później, razem z Jasiem Flanelką, wypisywał o Nim bzdury na Salonie.
Myślę, że polskiej nauce należy się rzeczowa wymiana poglądów na temat największej na świecie katastrofy lotniczej, dotykającej świata polityki. Mam nadzieję, że jako fachowcy wypracujecie wreszcie coś więcej niż stwierdzenie nieszczęśnika Edmunda Klicha, który skwitował rzekome zderzenie skrzydła z brzozą: Jak walnęło, to urwało.
Ja ze swej strony mam pod Pana adresem jedno pytanie:
Jak się ma przechylenie samolotu ok. 90o, które widnieje na Pańskim wykresie (dolny prawy), w punkcie TAWS#38 do uruchomienia, pod wpływem siły ciężkości goleni, styku czujnika lądowania?
Proszę Admina o umieszczenie tej notki w takim miejscu, by prof. Artymowicz mógł ją zauważyć.



Komentarze
Pokaż komentarze (78)