Barack Obama był nominowany do nagrody pokojowej Nobla, lecz nie było jasne, na jakiej podstawie.
Według obserwatorów, miałby szansę na nagrodę w przyszłym roku po swym wrześniowym apelu w ONZ o globalne atomowe rozbrojenie.
Wygłosił je jednak już po upłynięciu ostatecznego terminu zgłaszania kandydatów do tegorocznej nagrody.
Więc ciekawe, jakie uzasadnienie dla uhonorowania tą nagrodą poda Komitet Noblowski.
Efektów działań pokojowych Obamy na razie nie widać.
Czyżby nagrodę dostał "na wyrost", za obietnice przywrócenia pokoju na świecie?
Może za pogróżki nie szczędzone Iranowi?
Mam nadzieję, że Komitet Noblowski dobrze przemyślał swoją decyzję.
98
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (11)