Resort zdrowia chce zakazać sprzedaży i picia alkoholi wysokoprocentowych na zabawach ludowych i wiejskich potańcówkach.
Stanowcze „NIE” dla tej propozycji zapowiedział Pawlak, który w ten sposób troszczy się o imprezy strażackie, których jest częstym gościem. Szef PSL jest bowiem prezesem Zarządu Głównego Związku Ochotniczych Staży Pożarnych.
- Nie trzeba nikogo przekonywać, że podczas świąt strażackich, nie wylewa się wódki za kołnierz. Pawlak stoi za swoimi - mówi jeden z urzędników pracujących przy nowelizacji ustawy.
Większość zabaw wiejskich odbywa się w remizach strażackich.
Bufety strażackie zarabiają podczas tych imprez na wyszynku alkoholu.
Na co idzie dochód, nie wnikam, ale prawdopodobnie większość idzie do kieszeni organizatorów, czyli strażaków.
Więc nie dziwię się Pawlakowi, że nie pozwala sobie odciąć źródła dodatkowych dochodów.
Stanisław Żelichowski, szef klubu parlamentarnego PSL uważa, że przepisy proponowane przez resort zdrowia to przesada
- To prawda, że alkohol leje się na imprezach ludowych, ale to element pewnej kultury. Tego nie da się tak po prostu wyplenić. Ale też nikt nie pije tak, że aż pada na ziemię. Na wsiach ludzie mają mocniejsze głowy - twierdzi.
Wiemy, że picie na takich zabawach odbywa się z pełną kulturą.
Dziwne są tylko te przesadzone przez policję wiadomości niedzielne, jak to wracający z takich zabaw młodzi ludzie, upchani jak śledzie w puszce w starych samochodach rozbijają się na drzewach.
Komunikat: we Fiacie 126 jechało 9 osób, 5 zabitych, 4 ciężko ranne, są częstą wiadomością w niedzielnej TV.
Pełna kultura i mocne głowy…
Znamy te komunikaty o wiejskich wypadkach po "spożyciu" i o głowach rozbitych w wypadkach i bójkach.
Sobotnim wieczorem czy nocą strach jechać przez wieś, bo nigdy nie wiadomo, co Ci wyjdzie lub wyjedzie na drogę, lub co na drodze leży.
Miałem już takie zdarzenia. Od dawna wieczorną i nocną porą w soboty przez wsie przejeżdżam bardzo ostrożnie.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)