Henryk P Henryk P
57
BLOG

Nieudolna prowokacja

Henryk P Henryk P Polityka Obserwuj notkę 2

Jak ustalił Bojanowski, gruziński protokół dyplomatyczny nakazał, żeby samochód z dziennikarzami na chwilę przed incydentem został przesunięty z końca kolumny, na jej sam początek.

Jak tłumaczy ekspert ds. terroryzmu Krzysztof Liedel, zmiana kolejności kolumny jest dopuszczalna ze względów bezpieczeństwa, ale on sam nigdy nie spotkał się z sytuacją, w której auto dziennikarzy jechałoby na czele.

Nagle - jak mówił Wojciech Bojanowski - usłyszano strzały.
Dziennikarze usłyszeli, że mają położyć się na ziemi.
Z dotychczasowych informacji wynika, że strzały padły w stronę konwoju i natychmiast oddała je również ochrona kolumny.


- Ledwo dwóch prezydentów wyszło z samochodu, poszło kilka serii - relacjonował.

- Najpierw przyglądałem się temu, żeby zobaczyć, co się dzieje, potem podszedłem do prezydenta Saakaszwilego, poszliśmy wolnym krokiem i zmieniliśmy samochody. Nie sądziłem, żeby było zagrożenie. Nie potrafię powiedzieć, gdzie padły strzały, w ziemię, powietrze, czy do kogoś. Było ciemno. - dodał Lech Kaczyński.

Sakaszwili mówił polskim dziennikarzom po zdarzeniu, że jeśli ktokolwiek w Europie miał złudzenia, że Rosja zmieniła swoje postępowanie, "to niech tu przyjadą i sami zobaczą".

Jak podkreślił gruziński przywódca, Lech Kaczyński "był tak odważny, że widział to na własne oczy".
TVN24

Prowokacja nieudolnie przygotowana przez samego Saakaszwilego. Taki wniosek nasuwa się od razu.
Zaistnieć w mediach światowych i zwrócić uwagę na Gruzję.
Przy okazji, obaj Panowie liczą na złapanie paru punktów w popularności.
Nie zdziwiłbym się wcale, gdyby w przygotowaniu prowokacji uczestniczyły nasze służby specjalne.

Zwróćcie uwagę:
"
Dziennikarze usłyszeli, że mają położyć się na ziemi."

"- Najpierw przyglądałem się temu, żeby zobaczyć, co się dzieje, potem podszedłem do prezydenta Saakaszwilego, poszliśmy wolnym krokiem i zmieniliśmy samochody."

Ochrona pozwoliła prezydentom spacerować wolnym krokiem podczas strzałow, a dziennikarzom kazano położyć się na ziemi...
Śmiechu warte.

Edit

 Południowoosetyjscy pogranicznicy nie przepuścili na teren Osetii Południowej konwoju prezydentów Gruzji i Polski - informuje szef południowoosetyjskiej KGB   Boris Attojew. Według niego około godziny 17:40 czasu lokalnego kolumna samochodów próbowała naruszyć granicę Osetii Południowej.

Gdy, jak twierdzi Attojew, pogranicznicy zatrzymali auta, powiedziano im, że to konwój prezydentów Gruzji i Polski, którzy mają zamiar przejechać do rejonu leningorskiego.
Pogranicznicy objaśnili osobom towarzyszącym prezydentom, że granica między Osetią Południową a Gruzją jest zamknięta, i kolumna zawróciła w stronę Gruzji - przekonuje szef południowoosetyjskiej KGB.

Boris Attojew nazwał ten incydent kolejną prowokacją - pisze agencja ITAR-TASS. Oświadczył,
że "na tym odcinku granicy, w strefie odpowiedzialności obserwatorów międzynarodowych, dostrzega się nagromadzenie sprzętu wojskowego i ludzi".

dziennik.pl/wydarzenia/

Henryk P
O mnie Henryk P

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka