"Nie życzę sobie, żeby ratowano mnie na siłę lub bez końca utrzymywano w śpiączce"
- deklarację tej treści będzie można nosić w portfelu.
To tak zwany testament życia, który PO chce wprowadzić do polskiego prawa.
- Dziś ratuje się do oporu, a my chcemy dać prawo do godnej śmierci - mówi poseł Jarosław Gowin.
- To nie jest legalizacja prawa do samobójstwa. To jest usankcjonowanie prawa do godnej śmierci dodaje. Gowin wyjaśniał także, że prawo do nie reanimowania będzie dotyczyć głównie pacjentów, którzy latami leżą np.
w śpiączce i w ocenie medyków nie ma szans na ich uratowanie. Ustawa jednak - podkreślił polityk - nie może regulować wszystkich, bardzo szczególnych i trudnych przypadków.
- Ustawa będzie formułowała ogólna zasadę. Będzie też zapobiegać nadużyciom i groźbie eutanazji - mówił Gowin. - W polskim prawie medycznym kwestia zgody pacjenta nie pełni wielkiej roli, staramy się to zmienić.
- To jest pomysł moralnie niekontrowersyjny - zapewnia poseł Platformy. - W zespole byli przedstawiciele kościoła i innych wyznań, i te propozycje zyskały jednomyślną akceptację - dodaje.
Według Gowina w Polsce "testament życia" miałby być dokumentem potwierdzonym notarialnie. W Nowym Jorku np. symbolem braku zgody na resuscytację jest fioletowa bransoletka. Napisane na niej trzy litery: DNR (skrót od Do Not Resuscitate, Nie Reanimować) oznaczają, że w przypadku zapaści śmiertelnie chory nie życzy sobie ratowania życia na siłę.
- Chciałbym mieć prawo do decydowania o tym, co dzieje się ze mną w sytuacji skrajnej. Założyłbym taka opaskę - podsumował Gowin.
Podobną formę decydowania o własnym losie - choć niekoniecznie w postaci kolorowej bransoletki - przewiduje Europejska Konwencja Bioetyczna, którą, po ponad 11 latach, Polska ma niebawem ratyfikować.
Konwencja mówi, że należy brać pod uwagę wcześniej wyrażone życzenie pacjenta co do interwencji medycznej, jeżeli w chwili jej przeprowadzenia nie jest on w stanie wyrazić swojej woli.
W raporcie z prac powołanego przez premiera zespołu ds. jej ratyfikacji, to rozwiązanie zostało przyjęte jednomyślnie.
"Należy brać pod uwagę wcześniej wyrażone życzenie pacjenta co do interwencji medycznej, jeżeli w chwili jej przeprowadzenia nie jest on w stanie wyrazić swojej woli".
Europejska Konwencja Bioetyczna
"Obecnie decyzja należy do tylko lekarzy, którzy za często stosują podejście paternalistyczne. Praktyka jest taka, że się ratuje do oporu. A nam chodzi o to, by uszanować podmiotowość pacjenta i jego prawo do godnej śmierci" -Jarosław Gowin.
"Nie wydaje mi się, żeby był jakiś problem z rozróżnieniem między sztucznym skróceniem cierpień, czyli eutanazją, a zaprzestaniem sztucznego podtrzymywania życia. To dwie zupełnie różne kwestie" - ks. Kazimierz Sowa.
Alternatywą dla testamentu życia jest ustanowienie pełnomocnika podejmującego decyzję w sytuacji, gdy pacjent jest do tego niezdolny. Nie mógłby być nim nikt z rodziny. Każdy mógłby zawczasu wskazać osobę, którą upoważni do podjęcia decyzji w jego imieniu, a jeśli takiego wskazania nie będzie, pełnomocnika wybierałby sąd lub komisja etyczna. Obecnie o podtrzymaniu bądź przerwaniu uporczywej terapii decyduje lekarz.
TVN24
Światełko w tunelu?
Do świadomej eutanazji na życzenie niestety jeszcze daleko.
Klinika Dignitas działająca w Szwajcarii nie straci na razie klientów.


Komentarze
Pokaż komentarze (24)