Posłowie Karol Karski i Łukasz Zbonikowski w hotelu Lima Sol na Cyprze po pijanemu zniszczyli dwa wózki golfowe - ujawnił TVN24.
Karski był pytany o sprawę na konferencji prasowej w Sejmie.
Stanowczo zaprzecza, że doszło do takiego incydentu. Pismo ze skargą i żądaniem odszkodowania złożyli w MSZ i kancelarii Sejmu adwokaci reprezentujący właściciela hotelu.
- 24 listopada w hotelu Lima Sol na Cyprze uczestniczyłem w pracach podkomisji praw człowieka Zgromadzenia Rady Europy - przyznaje Karski.
Według informacji TVN24 kancelaria adwokacka reprezentująca ten hotel wysłała pismo do MSZ i kancelarii Sejmu. Według niego podczas pobytu w hotelu Karol Karski i Łukasz Zbonikowski z PiS upili się i w późnych godzinach wieczornych, bez zgody klientów kancelarii adwokackiej bezprawnie zaczęli prowadzić dwa wózki golfowe. W wyniku tego, ze względu na swój stan spowodowali szkody w wyżej wymienionych wózkach oszacowane na 10 tys. euro. Kancelaria reprezentująca ten hotel domaga się odszkodowania.
- Naciągacze znajdą się wszędzie - odpowiada na zarzuty Karski. Przyznaje, że rzeczywiście z posłem Zbonikowskim był na obradach podkomisji na Cyprze.
- Obrady były krótkie. Wróciliśmy po nich do hotelu. Poseł Zbonikowski został zapytany przy wejściu jak się nazywa. Rano obsługa oskarżała nas, że zostały popełnione jakieś szkody. Pokazano mu jakiś wózek. Z tego co wiem to nie był golfowy, coś w rodzaju meleksu. - wspomina Karski.
- Jak mogliśmy prowadzić pod wpływem alkoholu jak to nie miało miejsca. Poprosiliśmy policję. Spotkanie w holu hotelu trwało ok. 15 minut. Sprawa została wyjaśniona. Zostaliśmy przeproszeni - twierdzi.
Według pisma przedstawionego przez kancelarię adwokacką świadkami była ochrona hotelu, która złożyła formalną skargę do kierownictwa hotelu. Wezwano policję, która przeprowadziła śledztwo. Posłowie odmówili składania zeznań tłumacząc się immunitetem poselskim, lub poddania się testowi DNA, do porównania ze śladami pozostawionymi na wózku golfowym.
- Rozmawialiśmy z policjantem. Była to rzeczowa rozmowa. Immunitet poselski nie obowiązuje zagranicą. Po jej zakończeniu policjant stwierdził, że nie ma tu już nic do roboty - przekonuje.
Karski i Zbonikowski złożyli oświadczenie:
"Domagamy się od hotelu natychmiastowego wycofania pomówień oraz przeprosin. W przeciwnym razie podejmiemy odpowiednie kroki prawne, włącznie z pozwem do sądu. Domagamy się również stosownych działań w naszej obronie ze strony marszałka Sejmu RP oraz polskich służb dyplomatycznych na Cyprze."
O sprawie zachowania posłów PIS-u na Cyprze wie Rada Europy.
- Dowiedziałam się o sprawie od dyrektora generalnego Rady Europy.
No i nie była to przyjemna rozmowa - mówi Danuta Jazłowiecka, przewodnicząca polskiej delegacji do zgromadzenia parlamentarnego Rady Europy.
- Europejscy posłowie domagali się już wyjaśnień od naszych posłów zasiadających w zgromadzeniu parlamentarnym Rady Europy - mówi Jazłowiecka
Według niej hotel zasygnalizował, że będzie chciał obciążyć kosztami zniszczeń Radę Europy.
- Bardzo przykrym było to, że musieliśmy się tłumaczyć na posiedzeniu prezydium z zachowania naszych kolegów - mówi posłanka PO
W przypadku takich wyjazdów hotel rezerwują urzędnicy Rady Europy. Cypryjski hotel poinformował więc ich o całym zajściu. Na razie posłowie Karski i Zbonikowski mają zakaz wyjazdów w ramach parlamentarnej delegacji.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)