z góry i pod górę
Piszę także na: http://przysposobienie.blogspot.com
34 obserwujących
921 notek
953k odsłony
  1247   2

Dziecko na wsi wcale nie ma tak źle jak się niektórym wydaje

Pewien bloger https://www.salon24.pl/u/diaryusz/ daje na salonie ostatnio upust swoim przemyśleniom na temat życia i szans na rozwój dzieci na obszarach wiejskich oraz w małych miasteczkach.

Cóż... Jakby to powiedzieć lub napisać. 

Tak... Nie da się ukryć, że życie na wsi a życie w mieście, zwłaszcza dużej aglomeracji, to dwa zupełnie różne światy. Tak dla dorosłego jaki i dla dziecka. I dorosły, i dziecko ma w tych różnych światach różne możliwości.

Ale czy rzeczywiście wiejskie pochodzenie i życie na wsi sprawia, że dzieci wiejskie mają trudniejszy start i mniejsze szanse na dobre wykształcenie?

Otóż moim zdanie łatwo tu o zbyt duże uproszczenia wynikające z wpajanej od lat teorii o wykluczeniu cywilizacyjnym dzieci wiejskich.


Dostęp do edukacji

Na poziomie szkoły podstawowej imo jest to w tym momencie problem drugorzędny. Bo co prawda można snuć różne teorie na temat poziomu kadry nauczycielskiej i nauczania w szkołach wiejskich ale prawda jest taka, że wynika to ze wspomnień dzisiejszych 40latków i jeszcze starszych komentatorów. Dziś już nie ma małych wiejskich podstawówek bez zaplecza technicznego, bez pracowni i sal gimnastycznych. Co więcej... Coraz częściej obok wiejskiej szkoły funkcjonuje (a właściwie funkcjonowała) kryta pływalnia. A w wiejskich podstawówkach imo łatwiej o mniej liczne klasy, miejsce w świetlicy dla dziecka i rzadziej pojawia się konieczność nauki na dwie zmiany. 

Szkolnictwo średnie i wyższe... To już nie na wsi. A to, że dzieci z miasta mają te szkoły na miejscu wcale nie musi być czymś co stawia je w uprzywilejowanej pozycji. Dłuższe pozostawanie razem z rodzicami wcale nie przyspiesza rozwoju.


Jakby na to nie patrzeć... Na szanse dziecka ze wsi w edukacji większy wpływ ma poziom świadomości jego rodziców niż poziom szkoły, do której to dziecko uczęszcza.


Wykluczenie cyfrowe

We wspomnianym wcześniej blogu pojawiła się teza, że dzieci z obszarów wiejskich mają gorszy (utrudniony) dostęp do sieci internet oraz sprzętu komputerowego.

Jest to częściowo prawdziwe ale... tylko częściowo. Bo co do sprzętu to aktualnie nie ma już takich różnic jak kiedyś. Wszystko można kupić, zamówić online i z dostawą do domu. Ogranicznikiem są tylko możliwości finansowe oraz świadomość rodzin. Ale takie same ograniczenia dotyczą rodzin z miast. A jakby ni patrzeć to np. pieniądze z programu Rodzina 500 Plus pozytywnie wpłynęły na ograniczenie strefy ubóstwa i poprawę możliwości polskich rodzin także w kwestii zaopatrzenia dzieci w odpowiednie pomoce i sprzęt komputerowy.

Tak wiec tu podobnie jak z dostępem do edukacji decydujący jest poziom świadomości rodziny , a nie to gdzie się mieszka.

Natomiast nie da się ukryć, że im dalej od dużych miast tym trudniej o szybki internet bez limitów. I to jest prawdziwa cześć teorii o wykluczeniu cyfrowym dzieci z obszarów wiejskich. Internet niby jest wszędzie (tak mówią reklamy) ale z jakością uzyskiwanych połączeń jest już znacznie gorzej. I tu nadal jest duże pole do działania.


Rozwój społeczny

Czy dzieci ze wsi mają trudniej w rozwoju społecznym? Bo mają dalej do ośrodków kulturalnych i "centrów życia społecznego".

Tu też będę się upierał przy tym, że większe znaczenie ma świadomość rodziny niż to czy mieszka ona na wsi czy w mieście. Bo w miastach zazwyczaj jest bliżej do galerii... ale handlowej. A to żadne centrum kultury i bardzo specyficzny rodzaj ośrodek życia społecznego. Jak dziecko będzie miało dobry przykład o swoich rodziców to będzie się rozwijać kulturalnie bez względu na to gdzie mieszka.

A społecznie? 

Cóż... Dzieci na wsi żyją nadal w bardziej tradycyjnych społecznościach. Nie wzrastają w środowisku obcych sobie ludzi. Mają wokół siebie zazwyczaj większe grono cioć, wujków, kuzynek, kuzynów.... A i sąsiedzi nie są tacy obcy. Może dzieci na wsi są nawet wychowywane w mniszej izolacji społecznej niż ich rówieśnicy z miast? Bop tu kontakty nadal utrzymuje się tradycyjnie a nie w mediach społecznościowych. A to przecież też ma duże znaczenia. Bo media społecznościowe nie zastąpią bezpośredniego kontaktu z drugim człowiekiem.


Więc może dzieciom ze wsi nie jest aż tak pod górkę jak się niektórym wydaje?

Lubię to! Skomentuj77 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo