z góry i pod górę
Piszę także na: http://przysposobienie.blogspot.com
40 obserwujących
1045 notek
1105k odsłon
  2954   1

Miejski samochód z małym silnikiem. Refleksja po 200 tys. przejechanych kilometrów

Mam małe francuskie auto, które bardzo lubię. Lubię je za niezawodność, jakość wykonania oraz niskie koszty eksploatacji. Bardzo podoba mi się w nim układ kierowniczy (jego trwałość) oraz dobrze tłumiące defekty polskich dróg zawieszenie.

Właściwie nie mam na co narzekać.

Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to fakt, że w tym wypadku jednak dałem się skusić na silnik o pojemności 1148 cm3 i mocy 75 KM.

Jakby nie patrzeć ale z takim napędem nie jest i nigdy nie był to demon szos. I nie chodzi mi tu o rozwijane prędkości maksymalne.

Moje poprzednie auto, model tej samej marki tylko starszy, miało silnik też o mocy (hoho...) 75 Kucyków ale przy pojemności 1400 cm3.

I jak wypada porównanie:

- Różnice w spalaniu w cyklu miejskim - niezauważalne. W trasie - większy silnik był tańszy.

- Koszty utrzymania (naprawy, wymiany oleju, filtrów, itd) - porównywalne ale z lekkim wskazaniem na starszą jednostkę. Tu jednak było mniej elektroniki.

- Za to na szosie... Wyprzedzanie samochodem o tej samej mocy ale z silnikiem o większej pojemności było jednak łatwiejsze.


Cóż... Po ponad 200 tysiącach kilometrów przejechanych moją małą francuską ślicznotką stwierdzam, że rozmiar jednak ma znaczenie. I większy jednak jest lepszy.

Dlatego jednak nadal będę dbał o moją zabawkę z czterocylindrowym silnikiem i nie zamienię jej na młodszy egzemplarz. Bo w tych już ładują (dosłownie) motorki o pojemności około 1000 cm3.

Prędzej chyba dam się skusić na elektryka niż na auto z silnikiem od motopompy lub kosiarki.


Lubię to! Skomentuj118 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka